Rządowy koncert życzeń
Czwartek, 8 stycznia 2015 (18:06)Wczorajsze wystąpienie Ewy Kopacz powinno być podsumowaniem minionej kadencji, tymczasem z ust pani premier mogliśmy usłyszeć jedynie zapewnienia o tym, co obecny rząd rozpoczął lub co dopiero zamierza zrobić. Z tego można wywnioskować, że do tej pory politykom niewiele udało się osiągnąć.
Właściwie można stwierdzić, że dotychczas głównie skupiano się na gaszeniu tzw. bieżących pożarów, czego przykładem był chociażby ostatni kryzys w polskiej służbie zdrowia. W mojej ocenie, to podsumowanie było jednym wielkim koncertem życzeń, który można posegregować na kilka kategorii.
Z częścią rzeczy zapowiedzianych przez panią premier należy się zgodzić. Na pewno ważne jest to, że rząd zintensyfikuje wysiłki na rzecz sprowadzenia Polaków i osób o polskich korzeniach z Donbasu, bo to istotnie trzeba przeprowadzić jak najszybciej. Kibicuję również rządowi w sprawie zakończenia i uruchomienia pierwszego etapu budowy gazociągu w Świnoujściu. Mam jednak na uwadze fakt, że za budowę odpowiadają inżynierowie, a nie politycy, i to od nich w głównej mierze zależy realizacja tej inwestycji.
W kolejnej grupie można umieścić obietnice, które wiążą się z dodatkowymi wydatkami budżetowymi, dlatego warto się zastanowić nad tym, skąd rząd weźmie na to środki. Do takich deklaracji zaliczam między innymi stypendia dla studentów z Ukrainy, których jeszcze większa liczba ma przyjeżdżać do Polski, oraz zasiłek dla matek przez bodajże rok po urodzeniu dziecka. Niewątpliwie są to szczytne plany, tylko zastanawiam się nad tym, czy rzeczywiście znajdą one pokrycie w dochodach naszego państwa. Ewentualnie komu te pieniądze zostaną odebrane w przypadku możliwych przesunięć.
W exposé pani premier zauważyłem taki sprytny chwyt marketingowy, który ma odwrócić uwagę polskiego społeczeństwa od niewywiązania się ze złożonych obietnic. Ewa Kopacz zapowiedziała bowiem zintensyfikowanie prac nad ustawą o związkach partnerskich w Polsce. Według mnie, jest to celowa taktyka mająca zantagonizować Polaków i ukierunkować dyskurs społeczny na tak naprawdę zupełnie nieistotne kwestie.
Dr Przemysław Wójtowicz