A jednak się odbędzie...
Piątek, 12 października 2012 (11:04)Już dzisiejszego wieczoru na Stadionie Narodowym w Warszawie zostanie rozegrany mecz towarzyski pomiędzy piłkarskimi reprezentacjami Polski i Republiki Południowej Afryki. Jest to wydarzenie o tyle warte przypomnienia, gdyż jeszcze do niedawna wielu kibiców sądziło, że do tego spotkania w ogóle nie dojdzie.
Najpierw bowiem sami Afrykańczycy nie wyrażali specjalnej ochoty na przyjazd do Polski i pomimo ustalonego terminu chcieli się wycofać z rozgrywania pojedynku. Ich tłumaczenia były dość pokrętne, gdy tymczasem wystarczyło powiedzieć wprost, że nie będą się tłukli na drugi koniec świata po to, aby towarzysko rozegrać mecz z jakimś europejskim słabeuszem. Najwyraźniej szefostwo „RPA-PZPN-u” sprawdziło ranking FIFA i zauważyło, że lepiej notowane drużyny niż Polska mają całkiem niedaleko na swoim podwórku i nie ma sensu lecieć kilka godzin, aby pokopać zupełnie towarzysko z niezbyt wartościowym rywalem. Co się ostatecznie stało, że jednak reprezentanci afrykańskiego południa zawitają do nas, nie wiadomo. Wiadomo jednak, że będą oni w tym sparingu sprawdzać Polaków przed najważniejszym ich meczem w tym roku (o Euro już bowiem zapomnieliśmy), a mianowicie starciem z Anglią.
Drugim ważnym powodem, dla którego ten mecz mógł się w ogóle nie odbyć, były niejasności wokół stadionu, na jakim ma być on rozegrany. Próba przeprowadzenia tego spotkania na stadionie w Bydgoszczy była chyba ostatnim przekrętem Grzegorza L. (chyba niestety tylko jednym spośród kilku nieudanych). Szef polskiej piłki w swoim czasie usilnie zabiegał o to, aby właśnie Bydgoszcz gościła reprezentacje Polski i RPA. Był to bowiem ukłon w stronę lokalnych działaczy, o których głosy poparcia starał się pan Grzegorz przed nadchodzącymi wyborami w związku. Prezes, na szczęście, głosów nie uzbierał i już nie będzie zatruwał naszego narodowego sportu z takiego wysokiego stołka, zaś Bydgoszcz tym samym straciła możliwość przeprowadzenia tego widowiska.
Ostatecznie mecz zostanie przeprowadzony na Narodowym, i to chyba całkiem dobrze, gdyż zainteresowanie, pomimo że jest to spotkanie towarzyskie, jest całkiem spore. W Bydgoszczy mogłaby wspierać naszych co najwyżej garstka kibiców. W tym miejscu trzeba jasno powiedzieć, że polscy fani są wyjątkowo wierni i zawsze z nadzieją czekają, że nasze „orły” wzlecą na niespotykany poziom. Z całą pewnością takich wzlotów będziemy oczekiwali w meczu z Anglikami, który rozegrany zostanie już 16 października, także w Warszawie.
W meczu jutrzejszym chcemy zobaczyć po prostu drużynę. Drużynę jako całość. Nie może to być znów tylko osamotniony Lewandowski z przodu, otoczony trzema czy czterema przeciwnikami. Nie może to być samotnie szarpiący na skrzydle Piszczek (bo Błaszczykowskiego z powodu kontuzji, jak wiemy, nie będzie). Sam Polański w środku pola też cudów nie zdziała. Czy trener Fornalik da szanse młodym, których powołał? Czy powieli błędy swoich poprzedników w postaci „kiszenia” młodzieży na ławce? Czy choć na kilka minut na murawę wybiegną Milik bądź Kosecki? Mecz towarzyski wydaje się idealną ku temu okazją. Czekamy.
Łukasz Sianożęcki