Kto rozlicza z niekonsekwencji?
Czwartek, 8 stycznia 2015 (11:48)Do ok. 300 protestujących górników z kopalni „Brzeszcze” dołączyli pracownicy z kopalni „Sośnica-Makoszowy” w Gliwicach oraz „Bobrek-Miechowice” w Bytomiu. Być może górnicy z kopalni „Pokój”, której również grozi likwidacja, włączą się akcję demonstracyjną.
Protest dotyczy propozycji, jakie wczoraj przedstawił rząd w zakresie restrukturyzacji górnictwa. Warto dodać, że jest to już trzeci czy czwarty program, który przygotowała obecna koalicja rządząca, a żaden nie przyniósł oczekiwanych rozwiązań.
Nie wykorzystujemy własnych zasobów naturalnych, coraz więcej węgla importujemy z Rosji oraz innych stron świata. Sytuacja w górnictwie nieustannie się pogarsza, a rząd nie ma żadnej koncepcji na to, jak z tej gałęzi gospodarki uczynić rentowne przedsiębiorstwo.
Niepokojące jest również to, że do zarządów spółek węglowych są powoływane osoby, które albo nie są do tego odpowiednio przygotowane, albo nie robią nic w kierunku ratowania kopalń. Zmarnowano miliardy złotych na konsultacje z firmami doradczymi, a przecież najlepszymi ekspertami w temacie górnictwa powinny być osoby zasiadające w zarządach spółek.
Przypomnę, jak swego czasu rządzący mówili o kopalni „Silesia”, że jest trwale nierentowna i dlatego należy ją zamknąć. Tymczasem zmienił się zarządzający placówką, zainwestował w nią i funkcjonuje bez zarzutu.
Nie należy też słuchać kłamstw o zbyt wysokiej cenie węgla, bo takie mówienie ma na celu wyłącznie zniszczenie polskiego górnictwa i zlikwidowanie tysięcy miejsc pracy. Jeśli polski surowiec jest za drogi, to ja się pytam, po ile kupujemy węgiel od Rosjan?
Musimy pamiętać, że działania rządzących w dużej mierze wynikają z pewnego rozkazu Unii Europejskiej i prowadzonej przez nią polityki klimatycznej, która zakłada wyrugowanie węgla z Europy.
Aby zacząć ratować polskie górnictwo, przede wszystkim trzeba postawić właściwą diagnozę, dlaczego znalazło się w fatalnej sytuacji, a następnie konsekwetnie wyprowadzać ją z tego impasu. Należy również doprowadzić do spotkania i konstruktywnej wymiany zdań między związkowcami a zarządami spółek, dzięki czemu będzie można znaleźć rozwiązanie problemów.
Warto również się zastanowić nad tym, że członkowie zarządów czy politycy nie są rozliczani z tego, że programy przedstawiane związkowcom jako zbawieńcze w rzeczywistości nie przyniosły żadnych rezultatów. Dlaczego nie ponoszą za to konsekwencji? Ponieważ kryją siebie nawzajem i stopniowo dążą do likwidacji polskiego górnictwa.
Kazimierz Grajcarek