Schizofrenia moralna
Piątek, 12 października 2012 (06:06)Z ks. prof. Pawłem Bortkiewiczem TChr, etykiem, rozmawia Sławomir Jagodziński
Projekt ustawy zakazującej "aborcji eugenicznej", którą de facto dopuszcza obecne ustawodawstwo w Polsce, wywołał wściekłość środowisk lewicowo-liberalnych. Skąd taka agresja wobec chorych dzieci?
- Żyjemy w czasach neoeugeniki, mniej lub bardziej zakamuflowanej. Ale to nadal ta sama eugenika - to wojna przeciw słabym - upośledzonym, niepełnosprawnym, dalej idąc - wykluczonym społecznie czy cywilizacyjnie. Ona przetoczyła się w okresie II wojny światowej w sposób bezpardonowy, ale zarazem bardzo czytelny, niezakamuflowany. Po 1945 r. agresja przeciw słabym nie została zaniechana. Przybrała nowe postacie. Zyskała nowych liderów, a wśród nich Margaret Sanger i jej perwersyjne określenie "kontrola urodzin". A kontrola urodzin to antykoncepcja, sterylizacja i aborcja, to selekcja embrionów drogą in vitro... Nie zależy nam na przyszłości świata, nie myślimy w kategoriach dobra i celu. Myślimy w kategoriach przyjemności i konsumpcji dóbr. Zamiast świata racjonalnego pielgrzymowania mamy świat cwanych konsumentów żyjących w rytmie "słodkiego, miłego życia". Niepełnosprawni są w tym świecie zdecydowanie niepotrzebni.
Jak skomentować postawę posłów określających się jako katolicy, którzy przy takich głosowaniach opowiadają się przeciw życiu albo wstrzymują się od głosu?
- Na ile staram się zrozumieć te postawy, odwołują się one do swoistego podziału: kompromis polityczny nie oznacza kompromisu moralnego. A więc zawieram kompromis polityczny, głosując przeciw życiu lub wstrzymując się od głosu za życiem, ale to nie znaczy, że moje poglądy moralne są tutaj niezgodne z nauką Kościoła.
Taka schizofrenia moralna jest trudna do zrozumienia dla człowieka racjonalnego. Ona odzwierciedla tendencje, które były wysuwane w etyce katolickiej doby posoborowej. Wystarczy wspomnieć koncepcje autonomii moralnej, odróżnianej od wiary chrześcijańskiej. Etos światowy był horyzontalny, etos święty (wiary) był wertykalny. Jeśli nawet się krzyżowały, to incydentalnie, ale były tak naprawdę niezależne od siebie. Mniej wyrafinowani intelektualnie, ale dotknięci tą samą schizofrenią mawiali i mawiają: "Jestem wierzący, ale niepraktykujący". Jeszcze inni mówią o różnicy między kompromisem politycznym a moralnym. Im wszystkim warto po prostu dedykować słowa bł. Jana Pawła II z "Veritatis splendor": "Więź między wiarą a moralnością ujawnia w pełni swój blask w bezwarunkowym poszanowaniu niezaprzeczalnych wymogów wypływających z osobowej godności każdego człowieka, wymogów chronionych przez normy moralne, które zakazują bez wyjątku dokonywania czynów wewnętrznie złych".
Prezydent Komorowski, bardzo chętnie pokazujący się na uroczystościach kościelnych, przyjmujący Komunię Świętą w świetle kamer, komentując debatę w Sejmie, wezwał PO do obrony za wszelką cenę tzw. kompromisu aborcyjnego w Polsce. Pojawiają się nawet sugestie, że Kościół popiera obecny stan prawny dotyczący aborcji...
- Pan prezydent, ale nie tylko on, zapewne potrzebuje swojego Jana Chrzciciela, który powiedziałby mu wyraźnie, w twarz: "Nie wolno ci...". Nie wolno zachęcać, przymuszać do zła, które jest czynem wewnętrznie złym. Nie wolno tym bardziej, że deklaruje się bycie katolikiem. Bóg mówi: "Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo" (Pwt 30, 18). Tutaj nie ma schizofrenii czy dualizmu. Tutaj jest proste albo - albo. I konsekwencje wyboru.
Stosunek Kościoła do obecnej ustawy prawnej dotyczącej aborcji to kwestia związana z określoną strategią. Jej charakter kompromisowy był zauważany jako rozwiązanie czasowe i przejściowe - zgodnie z tym, jak uczył nas Jan Paweł II w "Evangelium vitae", że ustawowy kompromis może być częścią strategii prawnej w sytuacji, gdy niemożliwe jest osiągnięcie w pełni sprawiedliwego ustawodawstwa chroniącego życie ludzkie bez żadnych wyjątków. Nie zwalnia to uczciwych polityków z powinności dążenia do uchwalenia prawa lepiej chroniącego życie ludzkie. Te komentarze związane z utrwalaniem kompromisu każą zatem pytać o uczciwość i sumienie polityków.