• Czwartek, 19 marca 2026

    imieniny: Józefa, Bogdana

Kowalczyk najlepiej, Staręga życiowo

Wtorek, 6 stycznia 2015 (20:47)

Justyna Kowalczyk zanotowała dziś w szwajcarskim Val Muestair najlepszy w obecnym sezonie występ w sprincie techniką dowolną, ale i tak przebił ją Maciej Staręga, który odniósł życiowy sukces, będąc krok od awansu do finału.

Kowalczyk nie lubi sprintu łyżwą. To nawet mało powiedziane, bo ona ten konkurencji nie znosi najbardziej spośród wszystkich. Często nawet z niej rezygnowała, wychodząc z założenia, że lepiej niż męczarnie zafundować sobie spokojny trening, albo chwilkę odpoczynku.

W obecnym sezonie dwukrotnie jednak pojawiła się na starcie, ale były to występy, o których szybko zapomniała. Ani w Lillehammer, ani w Davos nie przebrnęła bowiem kwalifikacji. Dziś w Val Muestair wyjścia nie miała, bo rozegrany tam sprint zaliczał się do klasyfikacji Tour de Ski. I Polka wypadła w nim całkiem przyzwoicie, czyli awansowała do ćwierćfinału. Nieco szczęśliwie, bo z 30. miejsca, ostatniego premiowanego, ale jednak.

W kolejnym biegu spotkała się z Marit Bjoergen. Norweżka dla odmiany sprinty „łyżwą” bardzo lubi, a w obecnym sezonie prezentuje niebotyczną formę. Wygrała dwa wcześniejsze etapy TdS, teraz chciała swą dominację potwierdzić raz jeszcze. Kowalczyk nie miała z nią szans i nawet nie próbowała się postawić, bo nie miałoby to sensu. Skupiła się na walce o drugą pozycję i trzeba jej oddać, że zrobiła wszystko, by ją osiągnąć. Niestety, na samym finiszu przegrała z Rosjanką Jewgienią Szapowałową. Mogła jeszcze co prawda awansować jako „lucky loser” i była nawet blisko, ale w ostatniej chwili prześcignęła ją Amerykanka Kikkan Randall. Ostatecznie pani Justyna została sklasyfikowana na 15 miejscu, czyli całkiem przyzwoitym. I była zadowolona.

- Powalczyłam i o to mi chodziło. Jestem blisko osiągnięcia oczekiwanej dyspozycji i wierzę, że pozostałe biegi na Tour de Ski pomogą mi to zrobić – przyznała. Nieźle wypadła dziś także Sylwia Jaśkowiec, która zajęła 28. miejsce.

Finał jak to w tym sezonie stało się normą, był wewnętrzną sprawą Norweżek. Bjoergen ponownie okazała się w nim najlepsza, potwierdzając, że w chwili obecnej nie ma sobie równych. Druga Heidi Weng straciła do niej 1,97 sek, a trzecia Ingvild Flugstad Oestberg – 2,41. W klasyfikacji generalnej TdS Bjoergen ma 1.11,2 min przewagi nad Weng i jeśli nie wydarzy się jakaś spektakularna katastrofa, pierwszy raz w karierze ten cykl wygra. Kowalczyk na razie jest ósma, ze stratą 2.52,2 do liderki.

Znakomicie wypadł dziś za to Staręga. Polak, który w sprincie łyżwą czuje się bardzo dobrze, już w eliminacjach pokazał wysoką formę, uzyskując dziewiąty czas. W ćwierćfinale błysnął. Długo biegł na czwartym miejscu, ale w końcówce kapitalnie przyspieszył i przesunął się na pierwsze, w imponującym stylu zwyciężając. Potem był blisko awansu do finału, jednak tym razem jeszcze się nie udało. W swej serii półfinałowej był trzeci, a łącznie został sklasyfikowany na siódmym miejscu – najlepszym w karierze. W decydującej rozgrywce najlepszy okazał się Włoch Federico Pellegrino, przed Norwegami Petterem Northugiem i Martinem Johnsrudem Sundbym. Na czele TdS pozostał Northug, który ma 25,1 sek przewagi nad Sundbym. Najlepszy z Polaków Maciej Kreczmer jest 45, Staręga plasuje się na 63 pozycji.

 

Piotr Skrobisz