TCS dla Krafta
Wtorek, 6 stycznia 2015 (20:43)Austriak Michael Hayboeck wygrał w Bischofshofen ostatni konkurs Turnieju Czterech Skoczni, ale w klasyfikacji generalnej triumfował trzeci dziś jego rodak, Stefan Kraft. Polacy w finałowych zawodach zawiedli, tylko Kamil Stoch zdołał awansować do najlepszej trzydziestki.
Przed konkursem w Bischofshofen Kraft miał 23,1 pkt. przewagi nad Hayboeckiem. Dużo, bardzo dużo i było jasne, że jeśli nie wydarzy się jakaś katastrofa, utrzyma ją i wygra Turniej Czterech Skoczni, jako szósty Austriak w ostatnich siedmiu latach. W 2009 roku górą był Wolfgang Loitzl, a potem Andreas Kofler, Thomas Morgenstern, Gregor Schlierenzauer (dwukrotnie) oraz Thomas Diethart. Walka dwóch reprezentantów gospodarzy rozgrzewała emocje kibiców, my natomiast liczyliśmy na udany finisz Biało-Czerwonych.
Zacznijmy od Polaków. Niestety, z jednym wyjątkiem, zawiedli. Ów wyjątek to oczywiście Stoch. Skoczek z Zębu jako jedyny z naszych reprezentantów awansował do finałowej serii, a co za tym idzie powiększył swój punktowy dorobek. Oddał dwa przyzwoite skoki (126,5 i 124,5 m), ale bez błysku pozwalającego mu walczyć o coś więcej. Od niego trudno jednak oczekiwać wielkiej formy w tym momencie sezonu, pamiętajmy, że TCS jest jego pierwszą imprezą w tym sezonie, wcześniej pauzował z powodu kontuzji i operacji. Pozostali Polacy kompletnie rozczarowali, najbardziej Piotr Żyła. Doświadczony zawodnik sensacyjnie uległ w rywalizacji w parach Rosjaninowi Ilmirowi Hazetdinowowi i został sklasyfikowany na 33 pozycji. Uzyskał 120 m, rywal wylądował pół metra dalej, a to wystarczyło. 31 miejsce zajął Dawid Kubacki (120,5), 45. Bartłomiej Kłusek (115,5), a ostatnie, 50. Aleksander Zniszczoł (109,5). Trener Łukasz Kruczek zareagował błyskawicznie i postanowił, że w kolejnych konkursach Pucharu Świata w Bad Mitterndorf wystąpią tylko Żyła i Zniszczoł. Pozostali, w tym Stoch, wybiorą się do Szczyrku, by tam spokojnie popracować. Wszystko po to, by odbudować się przed zmaganiami w Wiśle i Zakopanem.
A teraz o walce o zwycięstwo w turnieju. Po pierwszej serii dzisiejszych zawodów prowadził Hayboeck, ale Kraft był tuż za nim. W drugiej serii lider utrzymał pierwsze miejsce, potwierdzając, że znajduje się w rewelacyjnej formie. Za dwa skoki na 137,5 i 136,5 m otrzymał wysoką notę 288,4 i przekonująco zwyciężył. Nie zdołał jednak wyprzedzić swego kolegi w klasyfikacji generalnej. Kraft co prawda w drugim skoku poleciał słabiej i to wyraźnie (132), przegrał z Hayboeckiem o 17,1 pkt., ale zdołał utrzymać przewagę w klasyfikacji końcowej. Z 23,1 pkt. stopniała ona co prawda do 6, jednak dla zwycięzcy ten fakt nie miał najmniejszego znaczenia. Wygrał turniej, zapisał się na kartach historii i to się liczyło.
Austriaków w Bischofshofen przedzielił Noriaki Kasai. Japoński weteran skakał dziś pięknie (132,5 i 137), ale nie zdołał wedrzeć się na podium całego turnieju, bo nie pozwolił na to Peter Prevc. Słoweniec do końca bronił swojej trzeciej pozycji w „generalce” i ją obronił. Dziś był czwarty (133 i 134,5), a w łącznej klasyfikacji wyprzedził Kasaiego o 2,4 pkt. Niestety na koniec zmagań nie obyło się bez dramatycznego wypadku. W finałowej serii, po locie na 136 m, wywrócił się przy lądowaniu Szwajcar Simon Ammann. Wszystko wyglądało okropnie, bo potężnie uderzył twarzą o zeskok, nie podnosił się, służby medyczne biegiem zniosły go na noszach. Na razie nie wiadomo jakich doznał obrażeń, oby skończyło się na strachu.
Piotr Skrobisz