• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Ewangelia

Wtorek, 6 stycznia 2015 (09:00)

Uroczystość Objawienia Pańskiego

Gdy Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”. Skoro usłyszał to król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela”. Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: „Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon”. Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do ojczyzny. 

Mt 2,1-12

 


 

Za gwiazdą 

Czy sama wiedza o Bogu, znajomość proroctw mesjańskich wystarczą, aby Go odnaleźć? Okazuje się, że nie. Jak podaje nam św. Mateusz, arcykapłani znali przepowiednie i potrafili dobrze je interpretować. Gdy Herod wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz, odpowiedzieli mu: „W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: »A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela«” (Mt 2,5-6). Wiedzieli, a jednak nie rozpoznali Jezusa. Nie udali się w podróż z Mędrcami, aby oddać pokłon Dziecięciu. Pycha zaślepiła ich umysły. Herod, zamiast uznać prawdę, wydał wyrok śmierci na Nowonarodzonego (Mt 2,16).

Sama wiedza, wiara, za którą nie stoi miłość, nie wystarczą do tego, aby się zbawić. Potrzebna jest jeszcze pokora, która otworzy oczy na prawdę, posłuszeństwo, dzięki któremu możliwe będzie pokonanie drogi – po ludzku czasem wydającej się bezsensowną i zbyt trudną do przebycia. To Kościół prowadzi ludzi do Chrystusa, w nim spełnia się obietnica Przymierza, on dysponuje pełnią nadprzyrodzonych środków, dzięki którym spotkanie może się dokonać. Nasz problem polega na tym, że skupieni na sobie nie potrafimy (nie chcemy?) tego dostrzec. I dlatego błądzimy, potykamy się, ranimy nawzajem. Przepowiedział to prorok Izajasz, kiedy wołał: „Oto ciemność okrywa ziemię i gęsty mrok
spowija ludy, a ponad tobą jaśnieje Pan, i Jego chwała jawi się nad tobą. I pójdą narody do twojego światła” (Iz 60,2-3).

Niech słowa proroka spełniają się w nas. Niech nie zabraknie nam pokory i gotowości do przyjęcia Bożego światła. I niech Chrystus Go błogosławi nam w trudzie szukania.

Ks. Paweł Siedlanowski