Agresja wymierzona w chrześcijan
Poniedziałek, 5 stycznia 2015 (09:50)Wkrótce Ojciec Święty przybędzie z wizytą apostolską na Sri Lankę. 12 stycznia odwiedzi kraj pogrążony w kryzysie. Mieszkańcy borykają się z kataklizmem powodzi. Ponad 100 tys. osób ewakuowano, dziesiątki tysięcy mieszkańców straciło dach nad głową. Kolejnym problemem są wybory prezydenckie, które odbędą się pięć dni przed przybyciem Papieża, a to zawsze wznieca konflikty, również na tle religijnym. Po 30 latach wojny domowej między buddystami a hinduistami, z jej setkami tysięcy ofiar, rany w narodzie jeszcze się nie zabliźniły.
Poza tym jest jeszcze jeden ważny wymiar kryzysu Cejlonu. W kraju dochodzi do prześladowań mniejszości religijnych przez buddyjską większość. Nieprzypadkowo zatem Ojciec Święty przybywa do pogrążonego w konflikcie kraju z przesłaniem pokoju, wybaczenia i miłości. Od pewnego czasu chrześcijanie z tego kraju są poddawani fali dyskryminacji. Szczególnie w okresie zbliżających się wyborów prezydenckich krajem wstrząsa antychrześcijańska propaganda głoszona z ust znanych polityków i demagogów buddyjskich. Buddyjska agresja przeciwko mniejszościom religijnym radykalnie wzrasta z roku na rok.
Rok 2014 zaczął się dla chrześcijan nieprzyjemnie. W styczniu trzy kościoły Zielonoświątkowców zostały zaatakowane przez tłum fanatyków podburzany przez mnichów. Drzwi, okna, meble zniszczono, pod budynek podłożono ogień. W czerwcu buddyści zaatakowali wspólnotę muzułmanów. Skala ofiar była wówczas niestety jeszcze większa. Buddyści zamordowali cztery osoby, 80 zranili, a 10 tys. osób wypędzili z domów. Budynki splądrowano, a potem cały dobytek spalono.
„Incydenty” powtarzają się regularnie. Syngaleska większość buddystów ma napięte stosunki z pozostałymi grupami religijnymi oraz etnicznymi. Jest to oczywiście związane z długoletnim krwawym konfliktem wojennym, który zakończył się dopiero w 2009 roku.
Po wojnie domowej do głosu doszli buddyjscy ekstremiści i zdobyli posłuch u pewnej części społeczeństwa. Szczególną popularnością cieszą się fanatycy z bandy Bodu Bala Sena (Buddyjska Władza Siły, BBS) założonej w 2012 roku, która ma jeden cel, uczynić ze Sri Lanki buddyjski monolit za pomocą wszelkiej dostępnej przemocy.
BBS próbuje podburzać społeczeństwo przed wizytą Papieża i szykuje prowokacje. Na razie BBS wydała oświadczenie: „Papież Franciszek musi przeprosić buddystów za okrucieństwa, jakich dopuścił się chrześcijański rząd kolonialny w Azji Południowej”.
Warto dodać, że fanatycy buddyjscy działają także w Birmie. Współpracownikiem BBS jest tam ruch 969. Ta buddyjska międzynarodówka kieruje ataki na chrześcijan i muzułmanów jako odpowiedzialnych za niszczenie i dewastację kultury religijnej obu krajów. Liderzy grup, Gnanasara (z BBS) oraz Wirathu (z 969) „żartują” sobie, że będą wkrótce buddyjskimi bin Ladenami. Zrobili sobie nawet wspólne spotkanie w Colombo, w którym uczestniczyło 5 tys. ich zwolenników.
Wprawdzie społeczeństwo otwarcie nie przyznaje się do sympatyzowania z ruchami fanatyków, ale posłuch mają coraz większy i coraz łatwiej organizować im pogromy, szczególnie gdy dołączają do nich buddyjscy mnisi. Te fakty burzą nieco obraz spokojnego i pokojowo nastawionego mnicha buddyjskiego, jaki rozprzestrzeniany jest w mediach na Zachodzie. Dobrze jest mieć zatem świadomość, czym jest dziś nacjonalizm buddyjski na Sri Lance, w Birmie czy w Bhutanie. Dlatego misja Papieża jest tak ważna i szczególna i myślę, że Ojciec Święty pokona siły zła, odniesie wielki sukces na Sri Lance, porywając młodych buddystów do budowania nowego, lepszego świata ze swoimi współobywatelami z innych religii.
Dr Tomasz M. Korczyński