• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

W cieniu aresztowań i nękania

Niedziela, 4 stycznia 2015 (20:16)

Grudzień, a szczególnie okres świąteczny to dla chrześcijan z Iranu prawdziwa próba wiary. Totalitarny reżim islamski intensyfikuje wówczas działania antychrześcijańskie i prowadzi zmasowane operacje, korzystając z agentów, szpiegów, milicji religijnej i służb od strzeżenia moralności narodu. W tym roku nie było inaczej.

W największym niebezpieczeństwie są oczywiście konwertyci z islamu na chrześcijaństwo, posługujący się językiem perskim (farsi). Dla nich prawo i państwo są bezwzględne.

Dziesiątki oddziałów prewencyjnych wysyłane są do poszukiwania „nielegalnych” zgromadzeń. Modlący się w swoich prywatnych domach są taktowani jak przestępcy i wrogowie państwa. To czas masowych aresztowań. Jak podaje dobrze zorientowany w sytuacji portal Mohabat News, jednym z aresztowanych w czasie ostatnich świąt był pastor Victor Bet-Tamarz, zatrzymany we własnym domu 26 grudnia 2014 roku. Agenci wdarli się do jego mieszkania, przerywając brutalnie nabożeństwo modlitewne. Odseparowali od siebie mężczyzn i kobiety, przeszukali ich, skonfiskowali Pismo Święte, telefony komórkowe, dokumenty.

Bet-Tamarz jest znanym asyryjskim liderem z Teheranu. Bardzo aktywnie zachęcał w tym roku wszystkich chrześcijan do celebrowania świąt Bożego Narodzenia. Reżim uznaje to za przestępstwo i nielegalne zgromadzenie. Oprócz Victora zatrzymano jego żonę, syna oraz dwanaścioro innych „wrogów państwa”. Każdy z zatrzymanych został nagrany. Miał opowiedzieć, dlaczego został aresztowany. Pastorowi Victorowi skonfiskowano komputer, telefony komórkowe, książki. Następnie Bet-Tamarz został przewieziony do owianego złą sławą więzienia Evin. Dalsze losy pastora są portalowi nieznane. Oprócz pastora Victora zatrzymano chrześcijanina zidentyfikowanego jako „Amin”. Pozostali uczestnicy „nielegalnego” zgromadzenia zostali zwolnieni z aresztu, ale mają pozostawać w swoich domach, ponieważ będą musieli stawiać się na przesłuchaniach.

W Iranie tysiące chrześcijan poddawanych jest stałej presji. Szyicki reżim totalitarny wydaje potężne sumy na osaczanie prężnie rozwijającego się Kościoła katakumbowego w Persji. Prawie cała działalność chrześcijańska jest nielegalna, szczególnie gdy odbywa się w językach perskich. Chrześcijaństwo wciąż jest postrzegane jako zagrożenie dla reżimu, zwłaszcza że liczba jego wyznawców stale wzrasta.

Z represjami spotykają się szczególnie wierzący nawróceni z islamu, a także chrześcijanie ewangeliczni. Na tradycyjne, historyczne wspólnoty, takie jak Ormianie czy Asyryjczycy, wywiera się mniejszą presję, pod warunkiem jednak, że nie ewangelizują one muzułmanów, co jest ewidentnym atakiem na wolność religijną.

Każdy muzułmanin opuszczający islam naraża się na karę śmierci, a Msze św. i nabożeństwa są pod ścisłym nadzorem tajnej milicji. Reżim skupia się na poszukiwaniu konwertytów z islamu i nawet Kościoły o silnej pozycji nie są w pełni bezpieczne. Chociaż chrześcijańskie wspólnoty etniczne (Ormianie i Asyryjczycy) są oficjalnie uznanymi mniejszościami, a Iran oficjalnie gwarantuje im wolność religijną, Open Doors otrzymuje regularnie informacje o bezprawnych uwięzieniach, fizycznym znęcaniu się, nękaniu i dyskryminacji z powodu Jezusa wszystkich chrześcijan, niezależnie od denominacji. Na Światowym Indeksie Prześladowań 2014 Open Doors Iran znalazł się w pierwszej dziesiątce państw, które najbardziej prześladują chrześcijan, z niechlubną pozycją numer 9.

Dr Tomasz M. Korczyński