• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Cierpienie Koptów w Libii

Niedziela, 4 stycznia 2015 (12:13)

Nie minęło wiele czasu od tragedii zamordowanego koptyjskiego małżeństwa, a Libia znów o sobie przypomina. Jak podawał tydzień temu NaszDziennik.pl, dwoje lekarzy Magdi i Sahar Sobhi Toufic oraz ich 13-letnia córka zostali zamordowani z zimną krwią w mieście Syrta. Mord był motywowany religijnie. Należące do lekarzy pieniądze, które były na stole w miejscu zbrodni, a także biżuteria kobiety nie zostały ukradzione. W moim przekonaniu napastnikami, chociaż ciągle trwa śledztwo w tej sprawie, są terroryści z Ansar al-Sharia, ugrupowania powiązanego z Al-Kaidą.

Jak wielokrotnie pisałem na łamach „Naszego Dziennika”, po upadku reżimu płk. Muammara Kaddafiego zamiast demokracji, wolności, tolerancji i pokoju dla Libii nastał czas ciemności i zabijania. Szczególnie Koptowie znaleźli się na celowniku, jako że są liczną mniejszością chrześcijańską w Libii, łatwo osiągalną, rozpoznawalną przez Arabów, co sprawia, że terroryści, fanatycy, rebelianci, bandyci, ale także władze państwowe bezlitośnie ich atakują i zwalczają. Chaos w kraju, a mówiąc wprost - wojna domowa nie poprawia ich losu.

Po morderstwie małżeństwa i ich córeczki cztery dni później siedmiu Koptów (Samuel Wilson, Ezzat Bushra Nassif, Luqa Nagati, Essam Baddar Samir, Malak Farag Ibrahim, Sameh Salah Farouq oraz Gaber Mounir Adly), którzy wyjeżdżali z Libii do Egiptu na święta, zostało uprowadzonych przez „nieznanych” sprawców.

Ks. Estefanous Shehata z kościoła Anba Karas w Samalut (Minya), którego parafianami byli porwani chrześcijanie, powiedział egipskiemu dziennikowi „Watani”, że siedmiu Koptów wynajęło mikrobus, aby dojechać nim do sąsiadującej z Libią ojczyzny. W okolicach dystryktu al-Mawarda grupa uzbrojonych mężczyzn zatrzymała pojazd i uprowadziła wszystkich Koptów. Ks. Shehata powiedział, że wspólnota z Samalut oraz rodziny uprowadzonych zaapelowali do ministra spraw zagranicznych Egiptu oraz ambasadora egipskiego w Libii, aby zarządzili śledztwo i jak najszybciej pomogli uwolnić porwanych mężczyzn.

Problem w tym, że nikt dotychczas nie przyznał się do tego porwania, a tożsamość sprawców jest nieznana. Nie można również wykluczyć, że kierowca mikrobusu, który nie został uprowadzony, mógł być powiązany z napastnikami.

Nie jest to odosobniony przypadek. 25 sierpnia 2014 roku czterech innych Koptów: bracia Gamal Matta Hakim, Raafat Matta Hakim, Romany Maata Hakim oraz ich kuzyn Adel Sedky Hakim, także wynajęło mikrobus, aby przedostać się do Egiptu. Niedaleko Syrty zostali zatrzymani przez terrorystów islamskich z Ansar al-Sharia. Bandyci nakazali następnie kierowcy busa, aby jechał dalej wraz z trzema muzułmańskimi pasażerami, a Koptów zabrali w nieznane miejsce. Oby nie stało się z nimi to, co z uprowadzonymi w lutym 2014 roku innymi chrześcijanami.

Los uprowadzonych wówczas pracowników sezonowych, którzy zostali zamordowani z zimną krwią, nie napawa optymizmem co do intencji porywaczy. To była egzekucja. Przed jej dokonaniem Koptowie byli torturowani. Nikt też z rodziny nie otrzymał wezwania do zapłacenia okupu. Brat jednego z zamordowanych, chrześcijan, Antar Nashed Boles powiedział, że kiedy był w Libii, na ścianie jednego z budynków w Bengazi zobaczył napis: „Nagroda 10 tys. libijskich denarów dla tego, kto przekaże informacje na temat chrześcijan”.

Nie mam złudzeń. Terroryści nie liczą na okup, skoro są skorzy zapłacić swoim informatorom w przeliczeniu na złotówki niemal 30 tys. złotych za informację o miejscu pobytu chrześcijan. Ich celem jest złamanie serc rodzinom uprowadzonych i zastraszenie pracujących tu Koptów, aby natychmiast opuścili Libię. Nie różnią się w tym niczym od bandytów z Syrii, Iraku, Nigerii, Pakistanu, Afganistanu i innych państw antychrześcijańskiego terroru. Pozostaje nam pamięć w modlitwie za uprowadzonych.

Dr Tomasz M. Korczyński