Posłowie opowiedzieli się za życiem
Czwartek, 11 października 2012 (20:16)Z Arkadiuszem Mularczykiem, przewodniczącym Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska, rozmawia Izabela Kozłowska
Wbrew wielu opiniom, zakładającym porażkę w pierwszym czytaniu Państwa projektu, wczoraj posłowie zdecydowali o skierowaniu go do dalszych prac w komisjach.
- Cieszymy się, że w parlamencie, przynajmniej na chwilę obecną, jest większość, która chce pracować nad projektem ograniczającym prawo legalnej aborcji. Uważamy, że jest to duża zmiana jakościowa w porównaniu do poprzedniej kadencji, kiedy w pierwszym czytaniu projekty chroniące życie były odrzucane. Wczorajsze głosowanie jest takim maleńkim światełkiem w tunelu, że projekt nie został odrzucony i jest nadal szansa na uchwalenie tej ustawy. Cieszę się i jednocześnie chcę podziękować wszystkim parlamentarzystom, którzy byli za ograniczeniem ustawy aborcyjnej o przypadek tzw. eugeniki.
Jak ocenia Pan dalszy los projektu?
- Jeden krok został poczyniony, ale nie możemy na tym poprzestać. Teraz bardzo ważna jest akcja edukacyjna dla parlamentarzystów wszystkich formacji, by przekazywać im wiedzę oraz fakty o aborcji i samej eugenice. Należy przekazać informacje, które utwierdzą parlamentarzystów w postanowieniu, by ta ustawa, zaproponowana przez „Solidarną Polskę”, przeszła w tym kształcie. Oczywiście wiele będzie zależało od stanowisk klubów i pewnych presji, szczególnie w Platformie Obywatelskiej. Wiemy, że wczorajsze głosowanie wywołało wiele kontrowersji, gdyż władze klubu rekomendowały odrzucenie projektu. Sprawa w dalszym ciągu pozostaje otwarta i liczymy, że ustawę uda się zmienić. Jesteśmy także świadomi, że nie będzie to łatwa i prosta droga.
Ustawa zakazująca aborcji powinna być pierwszym krokiem w dyskusji, a przede wszystkim w działaniu mającym poprawić sytuację polskich rodzin, szczególnie tych, w których są dzieci niepełnosprawne. Nasz projekt powinien być przedmiotem dalszych prac i inicjatyw w zakresie pomocy i wspierania rodzin, które wychowują dzieci niepełnosprawne. Wiemy, że dotychczas pomoc ta jest niewystarczająca, zaś państwo stosunkowo niewiele robi dla wsparcia takich rodzin i dzieci. Mamy nadzieję, że poprzez dyskusję nad aborcją zrodzi się prawdziwa debata o polskich rodzinach.
W jednym z wywiadów Bronisław Komorowski, komentując wczorajsze głosowanie, stwierdził, że nie wierzy w zmianę ustawy dotyczącej aborcji. Jak Pan ocenia słowa prezydenta?
- Jestem zdziwiony, wręcz zszokowany słowami pana prezydenta, który skrytykował głosowanie po tym, gdy 207 posłów było przeciwko odrzuceniu tego projektu. Odbieram to jako wywieranie pewnej presji na parlamentarzystów, którzy są przedstawicielami naszego Narodu. Dziwię się, że pan prezydent, który uważa siebie za katolika, chodzi do kościoła, przyjmuje Komunię Świętą, mówi takie słowa o ustawie chroniącej nienarodzone dzieci, przyszłych obywateli Polski. Takie wypowiedzi oznaczają, że to, co robi, jest pozorne. Tym bardziej, że stanowisko Kościoła jest w tej sprawie jednoznaczne.
Podczas jutrzejszego posiedzenia premier Donald Tusk ma podsumować dotychczasowe działania rządu. Czego możemy się spodziewać?
- To głośno zapowiadane kolejne exposé premiera przyniesie niewiele nowego. Generalnie można zaobserwować taką tendencję: jeżeli premier Tusk mówi, że komuś coś zabierze, to zabiera, lecz gdy mówi, że coś da, to tylko mówi. Dotychczas premier i jego rząd zabierają społeczeństwu, polskim rodzinom różnego rodzaju ulgi, zwolnienia. Natomiast podnosi podatki, wiek emerytalny. W czasie swoich rządów władza realizuje tylko czarny scenariusz dla polskich rodzin, czyli „dociskanie pasa”. Nie wywiązują się ze swoich pozytywnych obietnic takich jak: deregulacja gospodarki, zmniejszenie biurokracji. Wszystkie zmiany, które miały miejsce w ostatnim roku „uderzały” w społeczeństwo, szczególnie w tych najbiedniejszych.
Dziękuję za rozmowę.
Izabela Kozłowska