• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Zabijani przez wojnę i islamistów

Sobota, 3 stycznia 2015 (09:29)

Dane pochodzące z raportów Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka oraz rządu irackiego za rok 2014 są przerażające. W ubiegłym roku w Syrii i Iraku zginęło 90 tys. osób. To oznacza podwojenie się liczby zabitych w porównaniu z rokiem wcześniejszym. W Syrii dużo więcej niż połowa zabitych to cywile, dokładnie 76 021 osób (w 2013 roku zabitych cywilów było 33 278).

110 tysięcy istnień ludzkich zniknęło w wyniku wojny w dwa lata. Bardzo trudno mi przejść do porządku dziennego nad tymi stosami ciał. Wyobraźmy sobie, że w dwa lata znikają mieszkańcy Płocka lub Zielonej Góry. Przy toczącej się za naszą wschodnią granicą wojną i agresją rosyjskiego okupanta na niepodległą Ukrainę trochę łatwiej dostrzec koszmar wojny i żarliwiej modlić się o pokój. Szczególnie gdy pomyślimy o sierotach.

W sierpniu 2014 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych oszacowała całkowitą liczbę zabitych w czasie syryjskiego konfliktu zbrojnego, czyli od 2011 roku określając ją na 191 tys. osób. Lokalne źródła donoszą jednak, że faktyczne dane są dużo wyższe.

W Iraku minister spraw wewnętrznych upublicznił informację, że według danych skompilowanych przez ministerstwa zdrowia, obrony i spraw wewnętrznych liczba zabitych w 2014 roku wyniosła 15 538. I znów, liczba ta jest dosłownie podwojona, jeżeli porównany ją z rokiem 2013, gdy wyniosła 6522 zabitych osób.

Co to oznacza? To oznacza jedno. Szaleńczą i zbrodniczą działalność powstałego w 2014 roku Islamskiego Państwa, samozwańczego kalifatu bandytów i morderców, zabijających cywilów z zimną krwią w imię swojego bożka zagłady. Dane te na pewno są wyższe, jeżeli uwzględnimy, że z terenów okupowanych przez ISIS nie docierają dokładne informacje o masakrach.

W każdym razie Państwo Islamskie zostało oskarżone przez Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie o wykonanie 2 tys. egzekucji w ciągu niespełna pół roku. Ci, którzy zostali zabici, to w większości cywile, 1175 osób, w tym kobiety i dzieci. Oprócz cywilów, IS mordowało żołnierzy syryjskich, wiernych reżimowi w Damaszku (to pół tysiąca osób).

W grupie zamordowanych byli także dżihadyści, którzy postanowili pozostawić za sobą wojnę i wrócić do swoich krajów, ale i terroryści z konkurencyjnych ugrupowań, przede wszystkim powiązanych z Al-Kaidą grupą Front al-Nusra. Ofiary były rozstrzeliwane, ścinane w prowincji Aleppo, Deir Ezzor, Hama, Homs, Hasakeh i Raqa. To tylko ogólne informacje i niedokładne dane, które mogą chociaż naświetlić horror, jaki przeżywają Syryjczycy i Irakijczycy okupowani przez terrorystów islamskich. Los wielu osób, które zostały uprowadzone, jest nieznany, a wojna wydaje się raczej nasilać. Sukcesy dżihadystów, rekrutacja nowych członków do islamskich band, brak zgodności na Zachodzie co do strategii ich zwalczania mogą napełniać niepokojem.

Najwięcej lęku odczuwają oczywiście naoczni świadkowie wydarzeń, jak chaldejski patriarcha katolicki Louis Sako I, który podczas celebrowania Eucharystii w czasie świąt Bożego Narodzenia cały czas nam przypominał, abyśmy nie dali odczuć współbraciom w wierze, że zostali zapomniani  i opuszczeni.

Sytuacja wypędzonych ze swoich domów chrześcijan, pozbawionych środków do życia, pracy, pieniędzy, dachu nad głową, jedzenia jest tragiczna. Patriarcha wezwał wolny świat do stałej modlitwy za tułających się po Syrii i Iraku uchodźców.

Dr Tomasz M. Korczyński