• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Wekszyn uczył torturować

Czwartek, 11 października 2012 (17:52)

Z prok. Zbigniewem Kulikowskim, p.o. naczelnikiem Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej, rozmawia Jacek Dytkowski

 

Mija już drugi dzień badań w Domu Turka. Jaki będzie ich zakres?

- Wydaliśmy postanowienie o powołaniu biegłych w  zakresie badań geofizycznych w celu przebadania terenu, budynku i posesji dawnej siedziby Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Augustowie. Chodzi o sprawdzenie, czy na tym terenie nie znajdują się szczątki ofiar systemu stalinowskiego. Zebrany materiał dowodowy postępowań przygotowawczych wskazuje na fakt, że funkcjonariusze UB dokonywali zabójstw członków organizacji niepodległościowych, które były tam zatrzymane.

 

Co działo się ze zwłokami zamordowanych?

- Materiał dowodowy wskazuje w znacznej mierze, że wyrzucano je do lasu lub jezior. Jednak należy również sprawdzić, czy szczątki ofiar nie znajdują się na tym terenie tzn., czy nie było przypadku zakopania ofiar na terenie PUBP.

 

Jakie czynności udało się do tej pory wykonać?

- Działania wstępne. Teren musi być przygotowany do badań, ponieważ na razie jest porośnięty krzakami. Uzgodniliśmy, że zostaną one usunięte. W piwnicach budynku  są elementy drewnianych podłóg. Nie jest tego wiele, ale też muszą być usunięte. Po wykonaniu tych czynności, biegli wejdą na ten teren i zaczną przeprowadzać badania za pomocą georadaru. Być może zostaną ponadto zdemontowane płyty betonowe, które tam położono w latach 60.-70. ubiegłego wieku. Następnie będzie także możliwe wykonanie prac ziemnych.

 

Przewidywany termin zakończenia badań georadarem?

-  Długi. Na pewno kilka dni potrwają przygotowania do badań terenu. Jeżeli zostanie to wykonane, zdaniem biegłych, pozostanie jeszcze dzień, dwa, a nawet więcej na badania georadarem. Przede wszystkim zależy nam, żeby były bardzo dokładnie zrobione. To bardzo ważne. Trudno zatem przewidzieć, ile czasu potrwają badania. Po ich wykonaniu ocenimy, czy rozpoczynać prace ziemne.

 

Można oszacować liczbę osób, których ciała mogą tam spoczywać?

- Tego nie wiemy. Na pewno nie ma tam zbiorowych mogił. Mogą to być szczątki kilku osób. Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że nie ma tam ofiar obławy augustowskiej. Jest to zbyt mały teren, aby dokonać tam egzekucji 592 osób – działaczy podziemia niepodległościowego, jak to miało miejsce w przypadku tej zbrodni popełnionej latem 1945 roku. Gdyby rzeczywiście tak się stało, ludzie z Augustowa na pewno by o tym wiedzieli. 

 

Są jednak dowody mówiące o tym, że Dom Turka był również miejscem represji działaczy podziemia niepodległościowego…

 - Wskazują na to zeznania świadków, materiały archiwalne, dawne dokumenty procesowe postępowań o uznanie za zmarłego. Jeżeli chodzi o fakt dokonywania tam zabójstw, zostało to udowodnione, m.in. na tej podstawie, że w 1956 r. było prowadzone postępowanie przygotowawcze Prokuratury Wojewódzkiej w Białymstoku w sprawie zabójstw dokonywanych przez funkcjonariuszy PUBP w Augustowie.

 

Budziło to zainteresowanie ówczesnych organów ścigania?

- Po 1956 r. Władysław Gomółka, I sekretarz KC PZPR, pozwolił przez pewien okres, na ściganie ubeków. W związku z tym w każdej wojewódzkiej prokuraturze toczyły się takie sprawy. W Białymstoku dotyczyła ona m.in. Augustowa. Dysponujemy wyjaśnieniami podejrzanego funkcjonariusza UB, który potwierdzał, że rzeczywiście mordowano ludzi. Mówił, że doradca sowiecki kapitan Wekszyn dawał funkcjonariuszom UB do ręki pręty metalowe, uczył bić i stosować przemoc fizyczną, a zwłoki osób zamordowanych były usuwane z terenu PUBP na polecenie szefa UB Kuczyńskiego. Ciała miał wywozić funkcjonariusz o nazwisku Kot, a następnie  wyrzucano je do jeziora lub lasu.

 

Dlaczego zatem Dom Turka?

- Trzeba jednak sprawdzić, czy przypadkiem niektóre zwłoki nie zostały zakopane tutaj, ponieważ zgodnie z instrukcjami UB, wydawanymi w tamtym czasie, zalecano, by zwłoki zakopywać także na terenach placówek tych służb. Augustów miał tę korzystną sytuację, że był położony na obszarze pełnym jezior i lasów. Często  wyrzucano tam ciała. Potwierdziły to rodziny, które odnajdywały później zwłoki swoich bliskich.

 

Można będzie  ustalić tożsamość ewentualnych ofiar pochowanych na terenie byłego PUBP?

- Jeżeli dojdzie do odnalezienia szczątków, będziemy w sytuacji podobnej do dr. hab. Krzysztofa Szwagrzyka, który m.in. kieruje badaniami na Łączce na Powązkach Wojskowych. Trzeba będzie rozważyć następne czynności, tj. badania DNA. Jednak jest jeszcze za wcześnie na takie spekulacje.

 

Dziękuję za rozmowę.