• Wtorek, 10 marca 2026

    imieniny: Cypriana, Marcelego

Litwa pozywa Gazprom

Czwartek, 11 października 2012 (15:15)

Władze Litwy zadecydowały o wystąpieniu z pozwem do arbitrażu w Sztokholmie przeciwko Gazpromowi. Decyzja w tej sprawie zapadła na początku października br.

Według wyliczeń Litwinów nadpłacili oni rosyjskiemu potentatowi gazowemu od 2004 roku ok. 1,45 mld euro za kupowany od niego surowiec.

W 2004 roku rządzący wówczas Litwą socjaldemokraci podpisali z Gazpromem umowę o prywatyzacji Lietuvos dujos (LD). Rosyjska spółka mogła zakupić akcje LD po preferencyjnych warunkach cenowych. Natomiast niemiecki koncern E.ON Ruhrgas, będący innym udziałowcem tej litewskiej spółki, zapłacił prawie dwa razy więcej niż Gazprom za jej akcje. W chwili obecnej niemiecki koncern posiada 38,9 proc. akcji LD, zaś Gazprom 37,1 proc.

Uzasadnieniem preferencyjnych cen zakupu udziałów dla Gazpromu było jego zobowiązanie do dostarczania surowca z zachowaniem formuły cenowej ustalonej w 2004 roku (uwzględniającej cenę mazutu). Zgodnie z umową Litwa miała płacić 84 USD za 1000 m3. Tymczasem Polska płaciła ok. 126 USD.

W myśl zawartego w 2004 roku porozumienia Gazprom zgodził się, aby cena zakupu przez Litwę nie była znacząco podnoszona, lecz odpowiadająca warunkom rynkowym. Po dokonaniu transakcji zaczęła ona rosnąć. Zdaniem władz Litwy rosyjska spółka gazowa naruszyła zasady umowy prywatyzacyjnej, dokonując zmian w formule cenowej, które zatwierdzali członkowie zarządu LD działający zdaniem Litwy na rzecz Gazpromu.

Ośrodek Studiów Wschodnich zauważa, że litewski pozew jest efektem konsekwentnej polityki rządzących Litwą, którzy przez całą kadencję próbowali zminimalizować monopol Gazpromu na tamtejszym rynku. Jednym z zagrożeń dla planów rządu Litwy są wybory parlamentarne, które odbędą się w tym kraju w najbliższą niedzielę, 14 października. Według przedwyborczych sondaży większą szansę na wygraną ma lewicowa Partia Pracy, ugrupowanie niegdyś lobbujące za Gazpromem.

Celem polityki Litwy wobec Gazpromu – stwierdza Ośrodek - jest nie tyle uzyskanie rekompensaty za zawyżoną cenę gazu, ile zmuszenie koncernu do podjęcia negocjacji nowych warunków dostaw surowca na Litwę. Tymczasem działania Litwy wywołują sprzeciw Gazpromu, który nie chce pozwolić, aby litewskie władze pozbawiły go kontroli nad infrastrukturą przesyłową (gazociągi należą do spółki LD), która zapewnia koncernowi monopol na litewskim rynku gazu. Ponadto rosyjska spółka sprzeciwia się także rządowej decyzji podziału spółki LD, w myśl której miałoby nastąpić wyodrębnienie z niej dwóch podmiotów: jednego, zajmującego się obrotem gazem, i drugiego, będącego operatorem sieci przesyłowej.

Specjaliści ostrożnie podchodzą do rozstrzygnięcie arbitrażu, a ich oceny są podzielone. Z jednej strony, jeżeli Litwa przegra, wówczas poniesie ogromne straty finansowe. Zgodnie z prawem będzie musiała ponieść koszt obsługi prawnej oraz ekwiwalent w wysokości 1 proc. od sumy określonej w pozwie. Z drugiej strony władze Litwy zachęcone są do arbitrażu przez doświadczenia innych krajów europejskich, będących kontrahentami Gazpromu, które odniosły sukces w arbitrażu. Ośrodek Studiów Wschodnich jako przykład podał niemiecką spółkę E.ON, która latem 2012 roku doprowadziła do korekty kontraktu gazowego z Gazpromem z datą wsteczną, co pozwoliło zakończyć spór stron w arbitrażu.

Izabela Kozłowska