Kolumbia niesie śmierć i przemoc
Piątek, 2 stycznia 2015 (17:42)Zawieszenie broni musi być bezwarunkowe - powiedział niedawno sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Kolumbii ks. bp José Daniel Falla Robles po otrzymaniu informacji o decyzji o stałym zawieszeniu broni przez terrorystów z FARC. Takie postanowienie potwierdzono 20 grudnia 2014 roku.
- Kraj, aby mógł trwać i być suwerenny, nie może pozwolić na wyłącznie jednostronne przestrzeganie zawieszenia broni, bo musi chronić swoją przyszłość. JE Robles przypomniał także, że Kościół katolicki w przeszłości stale witał z aprobatą i promował takie gesty, jednak FARC musi przestrzegać na poważnie nie tylko decyzji o zawieszeniu broni, lecz i innych warunków gwarantujących pokój, jak powstrzymanie się od przemocy, uprowadzeń ludzi, handlu narkotykami i innych podobnych przestępstw.
Gest ze strony FARC może mieć poważne podstawy, o ile paramilitarne ugrupowania lewackie będą rzeczywiście prowadzić regularne rozmowy pokojowe z rządem i szukać najlepszego, czyli pokojowego rozwiązania problemów w Kolumbii. A tych problemów - dodam - od razu jest sporo. FARC jest jednym z wielu nieszczęść, jakie pustoszą Kolumbię.
Organizacja Kolumbijska Kampania przeciwko Minom Lądowym (CCCM) każdego roku publikuje raport, w którym dokumentuje liczbę ofiar wybuchów min lądowych. Ostatni raport stwierdził, że Kolumbia znalazła się na drugim miejscu na całym świecie, gdzie ginęły dzieci z powodu tego śmiertelnego procederu. Kraj w Ameryce Południowej wyprzedzał tylko Afganistan. Po Kolumbii kolejne miejsca zajmowały: Syria, Pakistan i Jemen. Na całym świecie ofiarami min lądowych i innych materiałów wybuchowych było w sumie 1112 dzieci. W porównaniu z poprzednim rokiem oznacza to wzrost o 39 proc. Aby zapobiec tej tragedii, konieczne jest edukowanie dzieci, uświadamianie ich o zagrożeniach, organizowanie kampanii wśród ludności narażonej na to niebezpieczeństwo.
Dzieci umierają w Kolumbii nie tylko przez eksplozje min, ale także z głodu. Od początku 2014 roku w wyniku głodu i chronicznego niedożywienia zmarło 240 dzieci poniżej piątego roku życia. Według danych ministerstwa zdrowia, w Kolumbii co 33 godziny umiera z głodu jakieś dziecko, to daje średnio pięcioro dzieci na tydzień. Urzędnicy resortu zdrowia rozróżniają przy tym dwa zjawiska: głodu i chronicznego niedożywienia. Aby zdiagnozować zgon z głodu danego człowieka, denat nie przyjmował posiłków od ok. tygodnia, podczas gdy chronicznemu niedożywieniu mogącemu wystąpić już w wieku sześciu miesięcy u dziecka często towarzyszą takie choroby jak zapalenie płuc czy biegunka, które mogą być bezpośrednimi przyczynami śmierci dzieci.
Niezależnie od precyzyjnego definiowania przyczyn śmierci przez urzędników ministerstwa hańbą jest to, żeby w kraju, gdzie elity opływają w luksusy, pasożytując na biedzie społeczeństwa, dochodziło w ogóle do skandalu głodu.
Kolejnym problemem, z którym boryka się wiele Kolumbijek, jest przemoc seksualna, z którą państwo sobie nie radzi, nie tylko na poziomie jej zapobiegania, ale także przy niesieniu medycznej pomocy ofiarom gwałtów. 80 proc. ofiar przemocy seksualnej w Kolumbii, jak wynika z danych organizacji Lekarze bez Granic, nie zgłasza się do lekarzy.
W ciągu 72 godzin od przestępstwa gwałtu ofiara powinna zostać natychmiast zbadana i od razu leczona, wówczas, w wypadku infekcji wirusem HIV (i innych chorób) szansa uniknięcia śmiertelnej choroby jest większa dzięki podjętym działaniom profilaktycznym. Następstwami gwałtu, oprócz chorób fizycznych, jest cierpienie psychiczne. Prawie w każdym przypadku, zdaniem ekspertów, konsekwencjami są agresja, depresja, lęk, wściekłość, stres. Mniej niż jedna trzecia ofiar korzysta w takiej sytuacji z pomocy psychologicznej.
Dr Tomasz M. Korczyński