Jacobsen górą, Stoch 15.
Czwartek, 1 stycznia 2015 (19:27)Norweg Anders Jacobsen wygrał w Garmisch-Partenkirchen drugi konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Polacy tym razem nie zachwycili, Kamil Stoch zajął 15., a Piotr Żyła 17. miejsce.
Przed dzisiejszym konkursem mieliśmy pewność, że co najmniej dwóch Polaków pojawi się w drugiej jego serii. A to dlatego, że czterech z nich zmierzyło się ze sobą w „bratobójczych” pojedynkach w parach. Konkursy Turnieju Czterech Skoczni są rozgrywane według innych zasad niż pozostałe zawody Pucharu Świata. W pierwszej serii zawodnicy spotykają się ze sobą w 25 parach, których zwycięzcy awansują do serii finałowej, a skład uzupełnia pięciu najlepszych spośród pokonanych. Polskie pary utworzyli Kamil Stoch z Klemensem Murańką oraz Piotr Żyła z Aleksandrem Zniszczołem. Faworytami byli oczywiście Stoch z Żyłą, i faktycznie, do sensacyjnych rozstrzygnięć nie doszło. Pomogli im w tym sami koledzy z kadry (dziś konkurenci), którzy wypadli bardzo słabo. Szczególnie Murańka ze swymi zaledwie 109,5 m mógł poczuć się bardzo nieswojo. Zniszczoł uzyskał 118,5 m, lecz to także nie był wynik, który pozwalał mu marzyć o odegraniu w zawodach jakiejkolwiek roli. Zwycięzcy jednak też specjalnie nie zachwycili. Żyła poleciał 127 m, co było 15. wynikiem pierwszej serii, a Stoch wylądował półtora metra bliżej i był 18. Błyskawicznie odpadł również Dawid Kubacki, który po skoku na 117,5 przegrał rywalizację z Niemcem Andreasem Wankiem.
Najlepsi fruwali pięknie i bardzo, bardzo daleko. W środę, dość niespodziewanie, do grona faworytów konkursu dołączył Anders Jacobsen. Norweg wygrał kwalifikacje, a wcześniej, podczas treningu, wynikiem 145 m pobił rekord obiektu, należący do Szwajcara Simona Ammanna. Dziś nie zwolnił. W pierwszej serii poleciał 135,5 m i prowadził. Nie była to co prawda najdłuższa próba, ale najwyżej oceniona. Drugie miejsce zajmował Ammann (138 m), a trzecie Słoweniec Peter Prevc (136,5 m). Zwycięzca z Oberstdorfu, Austriak Stefan Kraft, plasował się na ósmej pozycji (132), a trzeci w inauguracyjnym konkursie jego rodak Michael Hayboeck (134) był piąty. Wyprzedzał go jeszcze weteran z Japonii, Noriaki Kasai.
W drugiej serii niewiele się zmieniło. Stoch nieznacznie swą pozycję poprawił, a Żyła nieznacznie pogorszył. Dwukrotny mistrz olimpijski poleciał 126 m, co pozwoliło mu awansować na 15. miejsce. Z kolei Żyła wylądował dokładnie w tym samym miejscu co za pierwszym razem, jednak z problemami, co nie uszło uwadze sędziów. Polak otrzymał niższe noty i spadł na 17. pozycję. Czy to rozczarowanie? Stoch rozbudził nadzieję w Oberstdorfie, kiedy to zaliczył kapitalny come-back, jednak pamiętajmy, że nie minął miesiąc od jego operacji, a do rywalizacji wrócił wcześniej, niż chyba sam się spodziewał. Stąd nie oczekujmy, że od razu w każdych zawodach będzie latał jak orzeł i walczył o najwyższe cele. Potrzebuje oskakania, spokoju.
Dziś nie było mocnych na Jacobsena. Norweg w finałowej serii udowodnił, że w Ga-Pa czuje się doskonale i łapie fantastyczną formę. Uzyskał 136,5 m i z łączną notą 286 punktów odniósł dziesiąte w karierze zwycięstwo w Pucharze Świata. Jak najbardziej zasłużone. Na drugiej pozycji uplasował się Ammann, który w drugiej próbie wylądował na 133 m (nota 279,4 pkt), a na trzeciej Prevc (136 i 276,9). Czwarte miejsce zajął Austriak Gregor Schlierenzauer, który w finałowej serii uzyskał 139,5 m. Kraft tym razem był szósty, ale pozostał liderem całego turnieju, choć z minimalną przewagą nad rywalami. Prevca wyprzedza bowiem o zaledwie 1,1 pkt, a Hayboecka o 7,1. Jacobsen awansował na czwarte miejsce, traci do prowadzącego 21,2. Stoch spadł na dziesiątą pozycję, ma na koncie 43,2 pkt mniej od Krafta.
Trzeci konkurs TCS odbędzie się w niedzielę w Innsbrucku.
Piotr Skrobisz