Od wyborów do wyborów
Czwartek, 1 stycznia 2015 (11:43)Najważniejszym wydarzeniem 2014 roku, a zarazem najsmutniejszym jest to, że nic się nie zmieniło. Polska dalej trwa w marazmie politycznym, a społeczeństwo dało się pochłonąć totalnemu zniechęceniu i przestało wierzyć, że ma jakikolwiek wpływ na zmiany. To jest najsmutniejsze podsumowanie mijającego roku.
Analizując wszystkie wydarzenia, m.in. aferę taśmową, zmianę premiera czy nadużycia posłów, to mamy do czynienia z kontynuacją znanego nam z przeszłości „chocholego tańca” koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Powolne budzenie się?
Za sukces należy uznać to, że pierwszy raz pewna grupa społeczeństwa, podsumowując wyniki wyborów samorządowych, nie przeszła wobec nich obojętnie. Spora część osób spoza polityki nie zgodziła się z tym, co się wokół wyborów działo, i w jakiś sposób wyraziła swoją dezaprobatę.
Jednak obojętność jest jeszcze zbyt duża. Jeżeli porównamy protesty w Belgii i w Polsce dotyczące zmian emerytalnych, to zaobserwujemy, że u nas wszystko przechodzi w sposób „głaskany”. Rok 2014 był rokiem bez sukcesów, był to typowy czas dryfowania Platformy od wyborów do wyborów.
Oczy na Ukrainę
Jeżeli chodzi o kwestię polityki zagranicznej, to ta została zdominowana przez wojnę na Ukrainie. Najsmutniejsze, że temu można było zapobiec. Wiele wydarzeń, których byliśmy świadkami na arenie międzynarodowej, to są wydarzenia, które zostały „wyhodowane” przez światowych polityków na własne życzenie. To wszystko nie jest przypadkowe. Władimir Putin i jego polityka z dnia na dzień nie powstali. Ktoś na to wiele lat pozwalał. Polska polityka zagraniczna udowodniła swoją niemoc, a jednocześnie objawiła brak stabilnej, długofalowej polityki. Zobaczmy, że to, co wiele lat temu mówił prezydent Lech Kaczyński, a co było tak często wyśmiewane, teraz nam się spełnia.
Dopiero teraz ktoś w końcu otworzył oczy i zamienił szyderę na konkretne komentarze. Trzeba zapytać: gdzie tak zwane elity polityczne były przez ostatnie 5 lat? Gdzie byli i Radosław Sikorski, i Donald Tusk?
Indywidualny sukces Tuska
Największym indywidualny wydarzeniem 2014 roku był sukces Donalda Tuska. Jest to osoba, która przejdzie do historii annałów polityki i politologii. Jest tym, który jako jedyny ze wszystkich dotychczasowych polityków polskich przetrwał nie tylko dwie kadencje jako premier, ale też awansował w szeregi Unii Europejskiej – nagrodą za działalność na szkodę Polski jest objęcie przez niego funkcji przewodniczącego Rady Europy.
Jest to coś niesamowitego, a jednocześnie pokazuje bezwład państwa polskiego. Tak naprawdę jeśli przyjrzymy się wszystkim aferom, a szczególnie aferze taśmowej, i wsłuchamy się w słowa ministra Bartłomieja Sienkiewicza, to śmiało możemy stwierdzić, że były już szef resortu spraw wewnętrznych był najbardziej szczerą osobą w tym towarzystwie. To on najlepiej spuentował rządy Donalda Tuska.
Co przyniesie nowy rok?
Rok 2015 przyniesie nam festiwal życzeń. Jeżeli ktoś się martwi o przyszły rok, to niech zobaczy, że nasz budżet jest budżetem stricte wyborczym, czyli „dla każdego coś dobrego”. Wybory samorządowe były preludium do tego, co nas czeka wokół przyszłorocznych wyborów parlamentarnych i prezydenckich.
Dzięki zbliżającym się wyborom społeczeństwo powinno przejść spokojnie przez następne 365 dni. Bardziej powinniśmy się martwić o rok 2016, bo to będzie najtrudniejszy rok, dlatego że nie będzie tam już żadnych wyborów.
Wtedy też trzeba będzie te wszystkie fantazje i obietnice wyborcze przełknąć i wrócić do szarej rzeczywistości. Wewnętrznie rok 2015 będzie spokojny, ale martwi mnie to, co zrobi Rosja i jaka będzie jej polityka. My tu będziemy żyć euforią wyborczą, nasi politycy będą się prężyć i pokazywać nam z najkorzystniejszej strony, a za wschodnią granicą Rosja będzie konsekwentnie realizowała swoją politykę. Przyszły rok będzie więc rokiem Rosji. Pytanie, co dalej z Rosją. Czy Rosja w tym kształcie przetrwa, a jeżeli tak, to czy „odpryski” kryzysu gospodarczego nie spadną też na Polskę…
Andrzej Maciejewski