Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi
Czwartek, 1 stycznia 2015 (10:41)Dzisiejsze święto w sposób szczególny spośród wszystkich przymiotów Maryi czci Jej macierzyństwo.
Nasze obietnice
Składamy różne obietnice w swoim życiu. Poczynając od tych najbardziej uroczystych, gdy dwoje ludzi staje przed ołtarzem i obiecuje „miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że się nie opuszczą aż do śmierci” lub gdy kapłani w chwili swoich święceń przyrzekają, że będą wiernie wypełniać obowiązki swego powołania, sprawować sakramenty, głosić Słowo Boże oraz modlić się codziennie za lud Boży. Są także mniejsze – gdy dzieci przyrzekają swoim rodzicom poprawę lub gdy po spowiedzi obiecujemy sobie różne rzeczy. Są i tacy, którzy na początku nowego roku czynią dodatkowe postanowienia. W życiu społecznym także składa się różne obietnice – przed każdymi wyborami jesteśmy nimi wręcz zalewani.
I trzeba także powiedzieć, że różnie z dotrzymywaniem tych obietnic jest. Im większe fanfary przy ich składaniu, tym większy oczywiście ból dla rodziny i wspólnoty Kościoła, gdy są łamane.
Boże Narodzenie – czas spełnienia Bożych obietnic
Boże Narodzenie, którego ośmiodniowy obchód w liturgii dziś kończymy – w uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi – jest czasem spełnienia się Bożych obietnic. Przez cały Adwent słuchaliśmy zapowiedzi proroków – szczególnie często proroka Izajasza – że przyjdzie obiecany Wybawiciel, czyli Mesjasz: „Naród kroczący w ciemnościach ujrzał światłość wielką” lub „Oto Panna pocznie i porodzi Syna i nzawie go imieniem Emmanuel” (tzn. „Bóg z nami”). W tych dniach widzieliśmy, jak one się spełniły – przyszła prawdziwa światłość, która rozprasza ciemności. Oto Panna porodziła Syna i anioł pasterzom zwiastował, że oto w mieście Dawida jest nowo narodzony Mesjasz, Bóg, który jest z nami. Wraz z narodzinami Jezusa – prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka – spełniły się wszystkie Boże obietnice. Został zburzony wszelki mur między Bogiem a człowiekiem, który został postawiony wskutek grzechu. Przyszło obiecane zbawienie.
Maryja świadkiem spełnienia obietnic Boga
Matka Boża jest świadkiem spełniania się tych Bożych obietnic. To w Jej łonie „Słowo stało się Ciałem” i stała się Matką Syna Bożego – inaczej mówimy: Bożą Rodzicielką. To o Niej przecież mówił prorok Izajasz, to Ona słucha anioła i choć może ma jeszcze pytania o to, jak te obietnice zrealizują się w praktyce (wszak nie ma męża), to ufnym sercem przyjmuje Słowo Boga i z Ducha Świętego począł się w Jej łonie obiecany Mesjasz. Bóg, zbliżając się do Maryi, pokazuje, że nie ma żadnej przeszkody dla Niego, by człowieka kochać, uświęcać oraz że skoro obiecał jeszcze w raju grzesznemu człowiekowi zbawienie, to na pewno tego dokona.
Być może spełniają się one w życiu Maryi, ale w moim?
Słuchamy tych słów, patrzymy na żłóbek Jezusa i stojących obok Niego Maryję i Józefa. Może pojawić się pytanie, wątpliwość: to wszystko dobrze, zgadzam się, to są prawdy naszej wiary, ale gdzie w moim życiu spełniają się Boże obietnice? Tylu ludzi prosi o pokój, Bóg sam zresztą obiecuje swój pokój, a wokoło wojny i gwałty. Ktoś inny znowu prosił o zdrowie dla ciężko chorej osoby, a ta wcale nie wyzdrowiała i jest dalej chora lub nawet zmarła. Jeszcze inna pani prosiła o ocalenie małżeństwa swojej córki, ale nie udało się – skończyło się rozwodem, jeszcze większym bólem małżonów i oczywiście ich dzieci zupełnie nierozumiejących, dlaczego ich świat się zawalił. Czy więc Bóg naprawdę spełnia swoje obietnice? Słyszałem tyle w Słowie Bożym o szczęściu, radości, ufnym patrzeniu w przyszłość, a wcale tego nie doświadczam – jest odwrotnie: czuję, że wiele rzeczy w życiu nie wyszło, niepokoję się o jutro, brak w mym sercu radości z życia.
Bóg nie obiecał cudów, ale zbawienie – takiego Boga poznała Maryja
Tak, rzeczywiście wiele jest bólu na świecie, nieszczęść i wielu ludzi krzyczy o sprawiedliwość i pokój – choćby i ci wspomniani w dzisiejszym Orędziu Ojca Świętego Franciszka na Dzień Pokoju – ludzie (przede wszystkim kobiety i dzieci) zniewoleni współczesnymi formami niewolnictwa, którymi wciąż się handluje jak przedmiotami. Spójrz jednak, jak Maryja przyjęła przychodzącego Boga. Jako cudotwórcę, który w jednej chwili wszystko wyjaśnił i uczynił Jej życie łatwiejszym? Jako „apteczkę pierwszej pomocy”, która zamieniła życie otaczających Ją ubogich w dobrobyt? Stało się inaczej – Bóg przyszedł do ubogiej Maryi i sam stał się ubogim – narodził się w stajni zwierzęcej, chciano Go zamordować, poddał się wszystkim rygorom prawa żydowskiego (został obrzezany ósmego dnia po narodzeniu), prawom otaczającego Go świata. Boża Rodzicielka Maryja przyjęła Boga jako Zbawiciela – „Oto ja Służebnica Pańska, Służebnica Zbawcy, niech mi się stanie według Twojego, a nie mojego słowa”. Narodzenie Jezusa Chrystusa to narodziny Boga Zbawiciela, a nie cudotwórcy. Mesjaszowi zależy najpierw i przede wszystkim na Twoim zbawieniu – przychodzi, by „głosić Dobrą Nowinę ubogim i obwoływać rok łaski od Pana”. Cuda u Jezusa zawsze są na drugim miejscu i służą wierze w prawdziwego Syna Bożego.
Pozwalam Bogu, by spełniły się Jego obietnice w moim życiu, gdy tak jak Maryja przyjmuję Go w swoim życiu
Być może nie doświadczam spełnienia Bożych obietnic tak jak Matka Najświętsza, bo widzę innego niż Ona Boga? Może przechowuję w sercu i umyśle jedynie swoje, wymyślone na własny użytek „niby-Boże” obietnice? A Bóg przychodzi i pragnie wypełnić te Jego, które złożył jako Bóg Zbawiciel...
Myślimy dziś o naszych obietnicach i postanowieniach. Oto zbliża się do nas Bóg Zbawiciel i zaprasza do ufności Jego Słowu. Chce, abyś porzucił fałszywe wyobrażenie o Nim i zostawił wszelkie lęki, że będzie wymagał od Ciebie zbyt wiele lub wcale nie zainteresuje się tym, na czym Tobie zależy. To nowo narodzone Dziecię przychodzi, by zbawić świat i Ciebie także. Słyszy wszelkie wołanie o pomoc, uleczenie z choroby, pragnienia szczęścia i spełnienia w życiu; widzi nędzę ludzką – samo jej doświadcza. Chce nas jednak najpierw zbawić, dać życie wieczne, a potem pokazać, jak Syn Boży posługuje się swoimi uczniami, by czynić świat na powrót rajem.
Maryja, Święta Boża Rodziecielka, bierze nas za rękę i pokazuje swe Dziecię – Boga Zbawcę
W takiego Boga uwierzyła i takiego Boga porodziła. I choć my nie zawsze jesteśmy wierni swym obietnicom i przyrzeczeniom, to Ona nas nie odrzuca, ale pokazuje, że możemy znaleźć światło i siłę do ich spełnienia, złożywszy je najpierw w dłoniach Boga, a prawdziwy pokój i radość bierze się z zaufania Zbawicielowi.
Autor: o. Mariusz Mazurkiewicz CSsR – Tirocinium Pastoralne Prowincji Warszawskiej Redemptorystów (wewnętrzne studium Zgromadzenia przygotowujące do prowadzenia rekolekcji parafialnych i misji ludowych)
Źródło: Redemptor.pl