Świat chorych ideałów
Środa, 31 grudnia 2014 (15:34)Australijska para zdecydowała się na zabicie swojego 28-tygodniowego dziecka po tym, jak lekarz poinformował ich o tym, że urodzi się ono z lekkim zniekształceniem lewej ręki.
W wywiadzie udzielonemu jednej z australijskich gazet kobieta powiedziała, że była w głębokiej depresji po usłyszeniu diagnozy o fizycznej niepełnosprawności jej dziecka. Co więcej, dodała, że wręcz czułaby się winna z powodu przyniesienia na świat „uszkodzonego” dziecka – podaje portal Life News.
– Dorastałam z wieloma osobami, które były niepełnosprawne i… one były dyskryminowane – powiedziała kobieta dziennikarzowi. – Nigdy nie chciałam, żeby dyskryminacja spotkała moje dziecko. Problem rzucałby się w oczy, ponieważ chodziło o palce, dlatego uważam, że dziecko miałoby bardzo ciężkie życie – dodaje.
Autor artykułu zamiast potępić aborcję ubolewa nad tym, że wspomniana para nie mogła wcześniej zabić swojego nienarodzonego dziecka, co byłoby doskonałym rozwiązaniem problemu.
Z kolei Matt Archbold, pisarz z dziedziny pro-life, odnosi się do sytuacji nienarodzonego dziecka z punktu widzenia osoby, której nie pozwolono żyć.
– Moja siostra urodziła się bez lewej ręki, nie tylko z deformacją jednej. I mimo to bardzo dobrze sobie radzi. Jest matką dwójki dzieci i aktorką w Nowym Jorku. Czy jest dyskryminowana? Oczywiście. Jednak pomysł, że mogłaby zostać zabita z tego powodu, jest niedorzeczny. W ogóle sama myśl, że niedoskonałe życie nie jest nic warte, jest niedorzeczne. Kto ma doskonałe życie? – pyta Matt Archbold.
MPA