Św. Stanisławie Kostko, ora pro nobis!
Środa, 31 grudnia 2014 (15:06)31 grudnia 1726 r. Papież Benedykt XIV kanonizował Stanisława Kostkę. Dzisiaj wspominamy 288. rocznicę dołączenia polskiego zakonnika do grona świętych Kościoła katolickiego.
Stanisław Kostka urodził się 28 grudnia 1550 r. w Rostkowie na Mazowszu (obecnie powiat przasnyski). Był synem Jana, kasztelana zakroczymskiego, i Małgorzaty z Kryskich (z Drobina). Krewni rodziny zajmowali eksponowane stanowiska w ówczesnej Polsce. Miał trzech braci oraz dwie siostry.
Historia nie przekazała nam bliższych szczegółów z lat dziecięcych świętego. Wiemy tylko z akt procesu beatyfikacyjnego, że był bardzo wrażliwy. Dlatego ojciec w czasie przyjęć, na których niekiedy musiał bywać także Stanisław, nakazywał gościom umiar w żartach, gdyż inaczej chłopiec mógłby zemdleć.
Pierwsze nauki Stanisław pobierał w domu rodzinnym. W wieku 14 lat razem ze swoim bratem został wysłany do szkół jezuickich w Wiedniu, bowiem cieszyły się wówczas zasłużoną sławą. Oprócz dbania o staranne wykształcenie uczniów, pilnowano tam również ich rozwoju duchowego przez uczestnictwo w Mszach Świętych, regularnych spowiedziach i wspólnych modlitwach.
Początkowo Stanisławowi nauka nie szła zbyt dobrze, jednak szybko nadrobił braki i już pod koniec trzeciego roku studiów należał do najlepszych uczniów. Wolny czas chłopiec spędzał na lekturze i modlitwie. Ogólnie prowadził dość ascetyczny tryb życia, co nie podobało się jego kolegom, wychowawcy i bratu. Uważali to za rzecz niemoralną, a jego samego nazywali dziwakiem. Usiłowali go przekonywać złośliwymi przycinkami „jezuity” i „mnicha”, a później nawet biciem i znęcaniem skierować na drogę „normalnego” postępowania. Stanisław usiłował im dogodzić, dlatego zaczął chodzić na lekcje tańca, jednak nie sprawiało mu to przyjemności.
W grudniu 1565 r. ciężko zachorował. Według własnej relacji, był pewien śmierci, a nie mógł otrzymać Komunii św., gdyż właściciel domu nie chciał wpuścić kapłana katolickiego. Wówczas sama św. Barbara, patronka dobrej śmierci, do której się zwrócił, w towarzystwie dwóch aniołów nawiedziła jego pokój i przyniosła mu Wiatyk. W tej samej chorobie zjawiła mu się Najświętsza Maryja Panna z Dzieciątkiem, które złożyła mu na ręce. Od Niej też doznał cudu uzdrowienia i usłyszał polecenie, aby wstąpił do Towarzystwa Jezusowego.
Jezuici jednak nie mieli zwyczaju przyjmować kandydatów bez zezwolenia rodziców, a na to Stanisław nie mógł liczyć. Zdobył się więc na heroiczny czyn i zorganizował ucieczkę, do której się starannie przygotował. 10 sierpnia 1567 r. udał się nie wprost do Rzymu, gdzie byłby łatwo pochwycony w drodze, ale do Augsburga, gdzie przebywał Piotr Kanizjusz, przełożony prowincji niemieckiej. Tam jednak nie zastał Kanizjusza, dlatego podążył dalej do Dylingi, gdzie został przyjęty na okres próbny do kolegium jezuickiego. Trasa z Wiednia do Dylingi wynosi około 650 km.
Wyznaczono mu zajęcia służby u konwiktorów, które polegały na sprzątaniu ich pokoi i pomaganiu w kuchni. Chłopiec boleśnie przecierpiał tę decyzję i starał się wypełniać swoje obowiązki jak najlepiej. Po powrocie do Dylingi Piotr Kanizjusz bał się przyjąć Stanisława do swojej prowincji w obawie przed gniewem rodziców i ich zemstą na jezuitach w Wiedniu. Mając jednak od miejscowych przełożonych bardzo dobre rekomendacje, skierował go wraz z dwoma młodymi zakonnikami do Rzymu z listem polecającym do generała. Droga była długa i uciążliwa. Stanisław z towarzyszami odbywał ją przeważnie pieszo. Dotarli tam 28 października 1567 r.
Stanisław został przyjęty do nowicjatu, który znajdował się przy kościele św. Andrzeja. Było z nim wtedy około 40 nowicjuszów, w tym czterech Polaków. Rozkład zajęć nowicjatu był prosty: modlitwy, praca umysłowa i fizyczna, posługi w domu i w szpitalach, konferencje mistrza nowicjatu i przyjezdnych gości, dyskusje na tematy życia wewnętrznego i kościelnego. Chłopiec rozpoczął nowicjat pełen szczęścia, że nareszcie spełniły się jego marzenia.
Jednak ojciec Stanisława postanowił za wszelką cenę wydostać go z klasztoru i wysłał list do syna, który zawierał liczne wymówki i groźby. Za poradą przełożonych chłopiec odpisał tacie, że ten powinien raczej dziękować Bogu, że wybrał właśnie jego dziecko na swoją służbę. W lutym 1568 r. Stanisław przeniósł się z kolegium jezuitów, gdzie mieszkał przełożony generalny zakonu, do domu św. Andrzeja na Kwirynale, w którym pozostał do śmierci.
Swoim wzorowym życiem, duchową dojrzałością i rozmodleniem budował całe otoczenie. W wieku 18 lat złożył śluby zakonne. W prostocie serca w uroczystość św. Wawrzyńca (10 sierpnia) napisał list do Matki Bożej i schował go na swojej piersi. Przyjmując tego dnia Komunię św., prosił św. Wawrzyńca, aby wyjednał mu u Boga łaskę śmierci w święto Wniebowzięcia. Prośba została wysłuchana jeszcze tego samego roku. Stanisław zmarł 15 sierpnia 1568 r.
Relikwie św. Stanisława spoczywają w kościele św. Andrzeja na Kwirynale w Rzymie. Jest on patronem Polski i Litwy, archidiecezji łódzkiej i warszawskiej oraz diecezji płockiej, a także Gniezna, Lublina, Lwowa, Poznania i Warszawy; oręduje również za studentami, nowicjuszami jezuickimi i polską młodzieżą.
Św. Stanisławowi Kostce przypisuje się zwycięstwo Polski odniesione nad Turkami pod Chocimiem w 1621 r. W tym dniu o. Oborski, jezuita, widział św. Stanisława na obłokach, jak błagał Matkę Bożą o pomoc. Król Jan Kazimierz przypisywał orędownictwu świętego zwycięstwo odniesione pod Beresteczkiem (1651).
MPA