• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Propaganda nad bezpieczeństwo?

Wtorek, 30 grudnia 2014 (20:00)

Według zapowiedzi ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny ewakuacja 205 osób polskiego pochodzenia z Donbasu i Ługańska możliwa jest w styczniu. Prawdopodobne jest, że zbiegnie się ona z planowaną na styczeń wizytą premier Kopacz na Ukrainie.

Według wcześniejszych zapowiedzi premier ewakuacja miała pierwotnie odbyć się 29 grudnia. Teraz szef resortu spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna zapewnia, że wszystko jest już przygotowane do przyjęcia Polaków ze wschodu Ukrainy i ewakuacja nastąpi najprawdopodobniej w styczniu.

– Dzisiaj jesteśmy gotowi do przeprowadzenia ewakuacji tych osób, które potwierdzają taką wolę – powiedział Schetyna na konferencji prasowej.

W ocenie byłego wiceministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego z Prawa i Sprawiedliwości, opóźnienie terminu ewakuacji jest porażką państwa.

– Ludzie w Donbasie i Ługańsku przechodzą o wiele cięższe zimy niż my. Brakuje im wszystkiego, bo mówimy o ewakuacji z takich miejsc jak Donieck i Ługańsk, a więc są to tereny objęte ciężkimi walkami od wielu miesięcy. Tam nie ma prądu, tam nie ma ogrzewania, tam też brakuje żywności, a przede wszystkim brakuje bezpieczeństwa. Tak więc zwlekanie o 2-3 tygodnie jest niegodne – mówi w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl Waszczykowski.

Według Grzegorza Schetyny, zakończył się już proces weryfikacji zgłaszających chęć wyjazdu ze wschodniej części Ukrainy. Ewakuacja obejmie 205 osób. Jak twierdzi Witold Waszczykowski, operacji nie powinny dotknąć obecne opóźnienia, gdyż posiadamy niezbędne środki i doświadczenie do jej przeprowadzenia.

– Państwo polskie stać na przeprowadzenie ewakuacji 200 osób. Mamy też w tym doświadczenie, bo robiliśmy podobne ewakuacje przed laty. W 2006 roku zrobiliśmy dużą ewakuację Polaków z Libanu, gdzie też panowała wojna. W tamtym przypadku ewakuacja była trudniejsza. Teraz mamy sytuację z państwem nam przyjaznym, gdyż Ukraina też pomaga w przeprowadzeniu takiej akcji – stwierdza były wiceminister.

Według nieoficjalnych informacji przekazanych przez stronę rządową ewakuacja została opóźniona ze względu na „warunki atmosferyczne”. Według doniesień medialnych wpływ na decyzję premier Kopacz o wstrzymaniu ewakuacji miała szefowa MSW Teresa Piotrowska. Informacjom tym zaprzeczyła kancelaria premiera.

Stanowisko przekazane przez kancelarię premiera jest takie, że proces przygotowania do ewakuacji odbywa się zgodnie z planem, a wcześniej podawana data 29 grudnia była terminem końca weryfikacji zgłoszeń osób oczekujących na ewakuację. Jednakże, jak zauważa Witold Waszczykowski, opóźnienie jest i jest związane z planowaną na styczeń wizytą premier Kopacz na Ukrainie.

– Tutaj nie ma przeszkód technicznych, tu jest przeszkoda polityczna, wizerunkowa ustawka i mieszkańcy Donbasu są zakładnikami wizerunkowej polityki pani premier. Dowiedziałem się, że na połowę stycznia planowana jest wizyta premier Kopacz na Ukrainie i jest wielce prawdopodobne, że zdecydowano się odsunąć w czasie ewakuację, żeby dokonać jej wtedy, kiedy tam będzie szef polskiego rządu. Chodzi więc o pokazanie, że to dzięki jej zabiegom i kunsztowi dyplomatycznemu udało się ściągnąć do kraju Polaków. To by się odbywało zgodnie z jej zapowiedziami sprzed kilku miesięcy, że jeżeli coś będzie groziło Polakom, to ona jak dobra matka otoczy ich swoją opieką – mówi Waszczykowski.

Ewakuowane do Polski osoby zostaną umieszczone w specjalnym ośrodku. Tam odbędą specjalne kursy językowe i adaptacyjne. Dzieci zostaną objęte obowiązkiem szkolnym. Maksymalnie czas pobytu w ośrodku nie powinien być dłuższy niż 6 miesięcy. A koszt wynieść ma ok. 4 mln zł i zostanie sfinansowany z rezerwy ogólnej.

Rafał Stefaniuk