Oszczędzać! Ale z czego?
Wtorek, 30 grudnia 2014 (16:12)Z systemem emerytalnym w Polsce jest dramatycznie źle. To po pierwsze, a po drugie – przypomnijmy, że Bank Światowy był gorącym zwolennikiem wprowadzenia OFE w Polsce. A nowy system tak zwanego filara kapitałowego, czyli systemu emerytalnego wprowadzonego od 1999 roku, oznacza gwałtowne zmniejszenie emerytur i tak zwanej stopy zastąpienia do poziomu 30-35 procent. I tak jeżeli ktoś zarabia 2 tys. zł, realnie otrzyma 400-500 zł emerytury. To pokazuje dramatyczną sytuację Polaków, jeżeli chodzi o ich środki na życie na przyszłość. Już w tej chwili świadczenia emerytalne są skandalicznie niskie i nie zapewniają godziwego życia. To, co nas czeka, szczególnie młodych ludzi, jest zupełną katastrofą.
Bank Światowy radzi nam oszczędzać. Szkoda, że nie radzi rządowi premier Ewy Kopacz, żeby tak podszedł do sprawy wynagrodzeń Polaków, aby mieli z czego oszczędzać. Jeżeli ponad 5 mln Polaków pracuje na umowy terminowe, z czego 1,5 mln na umowy śmieciowe, to ciekawe, jak mają oszczędzać. Minimalna płaca wynosi 1,7 tys. brutto. Z czego mają oszczędzać pracujący na umowy-zlecenia, za niewielkie kwoty? Żeby oszczędzać, trzeba mieć z czego.
Dzisiaj ponad 20 proc. Polaków ma taką alternatywę, że po zapłaceniu wszystkich rachunków nie pozostaje im nic na życie, nie mówiąc już o lekach czy innego typu wydatkach. Wskazówki Banku Światowego są dowodem na to, że nie orientuje się on w rzeczywistości. Nie zna zamożności Polaków. Mamy prawie takie same ceny jak bogate kraje strefy euro, natomiast wynagrodzenia są kilkakrotnie niższe. Nasze wynagrodzenia są niższe nawet od tych w krajach przeżywających wielki kryzys, czyli Grecji, Portugalii czy Hiszpanii.
Opinię Banku Światowego trzeba traktować jako zaklinanie rzeczywistości. Oczywiście warto umacniać w społeczeństwie nawyki oszczędzania, a nie wyłącznego zadłużania. Pamiętajmy jednak, że nawet na święta Bożego Narodzenia wielu Polaków musiało zaciągnąć kredyty, bo inaczej nie byłoby ich stać na przygotowanie tych świąt. Warto przypomnieć, że jeżeli chodzi o gospodarstwa domowe to jesteśmy już obciążeni kredytami zagrożonymi niespłacalnością na blisko 40 mld złotych.
Jestem zwolennikiem likwidacji ZUS. Konieczna jest sprzedaż tych wszystkich „pałaców”, nieruchomości, utworzenia w oparciu o to tak zwanego Państwowego Banku Emerytalnego, który działałby na zasadach komercyjnych, i móc realnie inwestować polskie pieniądze. System ZUS jest niewydolny. Te 50 mld, które trzeba do niego dopłacać, te gigantyczne zwolnienia, że tylko część Polaków płaci składki emerytalne, a olbrzymia część „uprzywilejowanych” żyje na koszt tych, którzy płacą te składki. Nie będzie godziwych emerytur bez godziwych płac.
Janusz Szewczak