Rolnicy bez pomocy
Wtorek, 30 grudnia 2014 (13:33)Komisja Europejska nie widzi potrzeby podejmowania interwencji na rynku wieprzowiny, choć apeluje o to wiele państw członkowskich i organizacji rolniczych.
W Polsce kryzys rozpoczął się w lutym, gdy stwierdzono pierwsze przypadki afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dzików. Zaczęły wtedy spadać ceny skupu wieprzowiny, zmniejszył się też eksport mięsa i jego przetworów. Sytuację pogorszyło ogłoszenie przez Rosję embarga na produkty spożywcze z krajów UE, ale wtedy uderzyło to również w inne państwa, w tym tak znaczących producentów trzody chlewnej, jak Niemcy, Dania i Holandia. I wydawało się, że w tej sytuacji do działań przystąpi Komisja Europejska, tym bardziej że podczas unijnych spotkań ministrów rolnictwa była podnoszona kwestia kryzysu na rynku mięsnym. Ale tak się nie stało, bo KE niezmiennie twierdzi, iż „sytuacja cenowa na rynku trzody nie jest tak zła jak w latach, gdy podejmowano działania interwencyjne”.
Na nic zdały się też dotychczasowe interwencje Copa-Cogeca, czyli organizacji zrzeszających związki (Copa) i spółdzielnie rolnicze (Cogeca) z całej UE. Copa-Cogeca otwarcie skarży się na Brukselę, że ta jest głucha na rolnicze postulaty, bo nie podejmuje żadnych działań, które stanowiłyby wsparcie dla producentów wieprzowiny, ale także dla zakładów mięsnych.
– Przecież problemy z eksportem najpierw odbiły się na kondycji zakładów mięsnych, a konsekwencją tego był rychły spadek cen – tłumaczy Dariusz Kujawski, pracownik firmy skupującej żywiec.
– A nadpodaż wieprzowiny przyczyniła się do utrzymywania się niskich cen w skupie – dodaje.
Tym bardziej więc rolnicy i przetwórcy oczekują interwencji KE, bo przecież żaden kraj nie może podjąć takich działań.
– W obliczu utraty najważniejszego rynku eksportowego tych produktów potrzeba nam wsparcia w celu znalezienia nowych rynków zbytu, np. w gospodarkach wschodzących, oraz zniesienia barier sanitarnych i innych nieuzasadnionych przeszkód w handlu. Należy również zorganizować kampanie promocyjne – podkreśla Albert Jan Maat, przewodniczący Copa.
Ale jego apel też pozostał bez echa, bo unijni urzędnicy wciąż analizują sytuację.
Rolnicy i zakłady mięsne wskazują, że najlepsze i najszybsze efekty dałyby dwa działania, które może podjąć UE. Pierwszy to dopłaty do prywatnego przechowywania mięsa – aby zdjąć część wieprzowiny z rynku, co spowodowałoby zmniejszenie podaży i potem wzrost cen skupu. Drugi to dopłaty eksportowe połączone z promocją unijnej wieprzowiny na innych rynkach – wtedy producentem w UE, w tym i z Polski, łatwiej byłoby sprzedać część produkcji, a to też pozytywnie wpływałoby na sytuację cenową na unijnych rynkach.
W czasie gdy Bruksela powadzi prace analityczne, cena żywca wciąż spada. Główny Urząd Statystyczny poinformował, że w listopadzie br. przeciętnie za 1 kg tucznika żywej wagi płacono rolnikom 4,41 zł. To o 20 groszy mniej niż w październiku br., ale rok temu żywiec kosztował w granicach 5,30 zł i już wtedy rolnicy mówili o tym, że takie ceny nie gwarantowały im nawet zwrotu kosztów hodowli trzody. W wielu regionach jest zresztą jeszcze gorzej, bo część rolników skarży się, że zakłady mięsne płacą im za mięso niewiele ponad 3 zł. Nic więc dziwnego, że niektórzy rolnicy składają deklaracje o wygaszaniu hodowli trzody, co w konsekwencji oznacza likwidację produkcji: gospodarze sprzedają tuczniki i nie kupują już warchlaków na uzupełnienie stada.
Krzysztof Losz