Policja i sądy ścigają poszkodowanych
Wtorek, 30 grudnia 2014 (11:09)W Indiach, które stały się krajem brutalnych prześladowań chrześcijan i innych mniejszości religijnych, od lat narasta fala nienawiści na tle religijnym. Hinduistyczna większość chce całkowicie wyeliminować obecność mniejszości religijnych, przede wszystkim chrześcijan, i stworzyć jeden system kulturowy pod sztandarem ideologii hindutva: „jeden naród, jedna religia, jeden język”.
Ekstremiści stali się aktywniejsi od czasu, gdy wybory wygrała partia BJP, a na czele rządu stanął fundamentalista Narendra Modi, który przoduje w zwalczaniu chrześcijaństwa. Modiemu zarzuca się także, że jest odpowiedzialny za pogromy, jakich hinduiści dokonali na muzułmanach w stanie Gudżarat, gdy był premierem tego stanu. Ofiary masakr dokonanych w 2002 roku przez fanatyków hinduistycznych na muzułmanach były liczone w tysiącach.
O atakach na wyznawców Chrystusa w Indiach regularnie donoszę na portalu NaszDziennik.pl. Niestety, zjawisko zamiast zanikać, staje się coraz powszechniejsze. Niedawno głos zabrali zaniepokojeni liderzy Kościołów i wspólnot chrześcijańskich, którzy tuż przed świętami we wspólnym memorandum zdiagnozowali to niepokojące zjawisko.
„Spoglądamy z ciężkim sercem na nadchodzące święta Bożego Narodzenia. W coraz większej ilości stanów dochodzi do przemocy i ataków na nasze kościoły, przede wszystkim w stanach Chhattisgarh, Madhya Pradesh, Odisha, Uttar Pradesh, a w ostatnich dniach nawet w stolicy kraju” – napisali tuż przed okresem bożonarodzeniowym we wspólnym memorandum katoliccy biskupi oraz inni liderzy wyznań chrześcijańskich. Biskupi, pisząc o stolicy kraju, mieli na myśli tragiczne wydarzenie, o którym wspominałem w tym miejscu (zob. TUTAJ http://naszdziennik.pl/wiara-przesladowania/116823.html). Ich zdaniem, nie są to pojedyncze przypadki, ale skrupulatnie zorganizowana kampania, która zagraża pokojowi i wzajemnej koegzystencji wszystkim obywatelom Indii.
Przypadki dyskryminacji i prześladowań chrześcijan narastają i chociaż prawo gwarantuje obywatelom wolność religijną, poszczególne epizody wrogości wobec nich są odczuwalne w całym kraju. Założyciele świeckiego państwa indyjskiego – piszą w memorandum katoliccy biskupi – tworzyli państwo wolne od dyskryminacji i prześladowań kogokolwiek ze względu na przynależność religijną, płeć, kulturę, plemię, narodowość, kastę i chcieli budować lepszy świat, w którym różne religie i światopoglądy mogą funkcjonować obok siebie w pokoju.
„Mamy nadzieję i modlimy się o polityczną wolę świeckich i politycznych instytucji kraju, która zapobiegnie fali przemocy i dyskryminacji”.
Niestety. Tak jak się sygnatariusze memorandum spodziewali, nie były to spokojne święta dla chrześcijan w Indiach. Meldunki i doniesienia o atakach fanatycznych grup hinduistycznych zaczynają powoli napływać z tego ogromnego kraju. Na przykład dwie różne wspólnoty chrześcijańskie w stanach Orissa oraz Madhya Pradesh stały się celem ataków nie tyle grup faszystów, ile lokalnych władz. Podczas obrzędów religijnych policja wdarła się do kościołów i aresztowała uczestników spotkań modlitewnych. Tak wygląda rzeczywistość indyjska. To nie oprawcy są aresztowani, ale ofiary ataków.
Do pierwszego „incydentu” doszło w wiosce Balisuda (dystrykt Sundergarh w stanie Orisa) w czasie świąt. Policja wtargnęła na nabożeństwo i aresztowała pastorów protestanckich, R. Mahanta, J. Dasa, Kaila Badaika oraz sześciu wiernych. Urzędnicy zareagowali po tym, jak otrzymali zawiadomienie od grupy fanatyków, że chrześcijanie uprawiają agresywny prozelityzm w wiosce i siłą nawracają hindusów. Drugi „przypadek” zdarzył się w wiosce Deogarh (dystrykt Khandua, stan Madhya Pradesh). 25 grudnia br. grupka obcych ludzi zaczęła robić zdjęcia uczestnikom spotkania modlitewnego Kościoła zielonoświątkowego prowadzonego przez pastora Jibaratna Bira. Chrześcijanie poprosili obcych o opuszczenie sali, ale po 15 minutach tłum około stu fanatyków hinduistycznych szturmował już budynek wspólnoty. Uzbrojeni w kije grozili uczestnikom, że ich zamordują.
25 chrześcijan ratowało się ucieczką do lasu. Niestety, dzień później napastnicy odnaleźli ich wszystkich i brutalnie pobili. Nie oszczędzali ani kobiet, ani dzieci. I co gorsza, to nie sprawcy zostali aresztowani, ale ofiary pobić, znów, pod zarzutem przymusowej konwersji. Kolejnego dnia, 27 grudnia, lokalny sąd podtrzymał wszystkie zarzuty skierowane wobec ofiar napaści i zdecydował, że pozostaną one w areszcie.
Narastająca fala nienawiści i wynikające z niej – jak to się przyjęło określać w mainstreamie – „incydenty” to nie tylko ataki na konkretnych ludzi, przynoszące im realne cierpienie, ale również ataki na najważniejszy dokument państwa, czyli konstytucję świeckiego państwa, jakim są Indie. I to zmusza do postawienia pytania o intencje władz Indii. Czy stoją po stronie agresorów niszczących pokój w Indiach, czy po stronie ofiar, których atakowanie jest całkowicie bezkarne?
Dr Tomasz M. Korczyński