• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Słup reklamowy czy premier?

Poniedziałek, 29 grudnia 2014 (19:25)

Mija sto dni rządów Ewy Kopacz. Z czego ją zapamiętamy jako premiera? Chyba jedynie z wpadek i kompromitacji, co gorsza, nie tylko jej jako osoby, nie tylko rządu, ale całej Polski. Od samego początku zapisała się złotymi zgłoskami w księdze wad i uchybień. Sztab fachowców zasnął snem zimowym już na jesieni, a teraz głośno chrapie.

W Platformie Obywatelskiej doszło nawet do takiego stanu, że z tego, z czego PO była niegdyś znana, czyli z pompowania sztucznego wizerunku „partii sukcesu”, zostały jedynie strzępy jak po pękniętym baloniku. Owszem, są jeszcze czujni dziennikarze „niezależni” z mainstreamu, hojnie obsypywani medalami przez prezydenta. Oni wiernie stoją na straży koalicji PO - PSL i bronią zaciekle Kopacz.

Tak jak trudno mi uwierzyć w cudowną transformację wyglądu zewnętrznego Ewy Kopacz, która nieprawdopodobnie została odmieniona podczas sesji zdjęciowej w jednym z magazynów dla kobiet, tak samo trudno mi uwierzyć w tłumaczenia premier, że nic nie wiedziała o zakusach tytułu, który bezwzględnie wykorzystał ignorancję wybitnych ekspertów Platformy Obywatelskiej i zrobił z niej słup reklamowy. W normalnych i zdrowych demokracjach, takie wybryki politykierów powinny się były zakończyć dymisją prezesa Rady Ministrów, no ale jesteśmy w Polsce. Tu od siedmiu lat rządzą populiści, którym do głowy nie przyjdzie oddać władzę. A sprawa honoru i zwykła, ludzka przyzwoitość to historyjki o odległych krainach.

Jeśli Kopacz rzeczywiście nic nie wiedziała o tym, z kim ma do czynienia, kto z nią rozmawia i co zrobi z wywiadem, to chyba czas zakończyć swoją przygodę z polityką, bo jeżeli jej sztab ekspertów nie kontroluje takiej drobnostki jak autoryzacja wywiadu, to czy możemy czuć się bezpieczni, gdy zarządzani jesteśmy przez takich mężów stanu, codziennie ośmieszających i zagrażających bezpieczeństwu naszego kraju?

Przypomnę, że do ckliwego wywiadu o swoim życiu prywatnym Ewa Kopacz została przebrana w drogie marki, a nazwy firm oraz miejsca, gdzie można je nabyć, widniały obok zdjęć stylizowanej na modelkę jakże skromnej pani premier. Nie jest to tylko żenująca wpadka, ale poważne naruszenie prestiżu i pozycji wysokiego urzędnika państwowego. Nie sądzę, aby nie zdawała sobie sprawy z tego, w jaki sposób jej wizerunek może zostać wykorzystany przez modne pismo dla kobiet. Narażanie na szwank powagi państwa powinno w sposób jednoznaczny zakończyć się dymisją Kopacz. Wiemy jednak, że ta władza trwa, chce trwać za wszelką cenę dla sprawowania samej władzy, więc ani sprawa honoru, ani polska racja stanu, ani dobro kraju nie są wartościami, jakimi się ta populistyczna formacja kieruje na co dzień.

I jest jeszcze jedna odsłona tej patologii. Zastanawiam się, czy taka „matka Polka”, na jaką pozuje Kopacz, ma w ogóle świadomość, że na luksusowe marki, które na sobie miała podczas wywiadu i sesji zdjęciowej, stać zaledwie nieznaczny odsetek populacji kobiet w naszym kraju. Na pewno stać na nie córkę byłego premiera Tuska, blogerkę Tusk, ale niekoniecznie pozostałe Polki. Tę degrengoladę klasy próżniaczej ekipy PO odsłania wspaniale wypowiedź posłanki Muchy, byłej minister sportu, która w rozbrajający sposób wyraziła swoje zadziwienie, że w Polsce kursują jeszcze tak stare składy pociągów. No tak, świat dzielnych podróżników klasą business w pendolino zawsze się dziwi, gdy zstąpi z Olimpu na ziemię zwykłych zjadaczy chleba. Nie lubią tego zadziwienia, więc grzeją się przy kominkach podczas sesji zdjęciowych. Tam milej.

Zapytam na koniec wprost: czy jest moralnie zasadne opływać w te luksusy (nawet na zdjęciach) jako twarz rządu, rządu, który zamiast cudów i zielonej wyspy zafundował nam kryzys gospodarczy, pauperyzację społeczeństwa i głęboką patologię klasy politycznej? Śmiem wątpić, ale ta ekipa już dawno osiągnęła dno moralne, czego przejawem jest m.in. wyciszona przez usłużnych dziennikarzy afera taśmowa.

Dr Tomasz M. Korczyński