Przyjmowali każde nowe życie, jako dar Boga
Poniedziałek, 29 grudnia 2014 (11:46)Z dr. Mateuszem Szpytmą - historykiem krakowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, krewnym Wiktorii Ulma, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Mijający 2014 r. był Rokiem Rodziny Ulmów. Jakie były główne jego akcenty?
– Przede wszystkim zwróciłbym uwagę na to, że w 2014 r. bardzo intensywnie powstawało Muzeum Polaków ratujących Żydów, którego patronem jest rodzina Ulmów. Inwestycja jest już niemal ukończona. Podziękowania należą się przede wszystkim władzom samorządowym województwa podkarpackiego, bo to z ich inicjatywy ten rok w szczególny sposób był poświęcony rodzinie Ulmów. Dzięki zarządowi województwa oraz rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego mogła również powstać angielskojęzyczna kopia wystawy Instytutu Pamięci Narodowej „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom”, która została zaprezentowana w Kongresie Polonii Amerykańskiej w Chicago. Wielkim wydarzeniem były obchody 70. rocznicy zbrodni. 24 marca 2014 r. wziął w nich udział m.in. metropolita przemyski ks. abp Józef Michalik. Niezwykle istotne było również nadanie jednej z ulic w Łańcucie imienia Rodziny Ulmów, co z kolei zawdzięczamy władzom samorządowym Łańcuta. Ich wzorem poszły również władze Ostrołęki, gdzie jedna z głównych ulic również otrzymała taką nazwę.
Wspomniana przez pana wystawa „Samarytanie z Markowej. Ulmowie – Polacy zamordowani przez Niemców za pomoc Żydom” była prezentowana w Chicago. Jakie są echa tej ekspozycji nie tylko w gronie Polonii?
– Już podczas otwarcia tej wystawy spotkałem się z podziękowaniami za jej zaprezentowanie. Przedstawiciele Polonii kilkakrotnie zwracali uwagę, że bardzo często w Stanach Zjednoczonych oskarża się Polaków o antysemityzm, mówi się kłamliwie o „polskich obozach zagłady”, natomiast niemal nikt nie ma świadomości, że tak wielu Polaków ratowało Żydów, a niektórzy z nich zostali za to rozstrzelani przez Niemców. Warto dodać, że jednym ze zwiedzających tę wystawę był Pat Quinn gubernator stanu Illinois, współpracownik prezydenta Baracka Obamy. Władze Kongresu Polonii Amerykańskiej chciałyby tę wystawę pokazać nie tylko w ośrodkach polonijnych, ale również w miejscach powszechnie uczęszczanych przez Amerykanów innego pochodzenia.
W Rzymie trwa proces beatyfikacyjny rodziny Ulmów. Jakie są pana refleksje z tym związane, tym bardziej, że jest pan krewnym Wiktorii Ulma?
– Proces beatyfikacyjny jest mi tym bardziej bliski, że dotyczy moich krewnych. Wiktoria Ulma była bowiem siostrą mojej babci i matką chrzestną mojego śp. taty. W 2013 r. został wydany dekret validitatis – czyli ważności krajowego etapu procesu. Teraz już w Watykanie trwa merytoryczna ocena zebranego materiału. Mam nadzieję, że osobiste zainteresowanie procesem Papieża Franciszka, który w lutym tego roku rozmawiał o tym z polskimi biskupami podczas ich wizyty „ad limina apostolorum”, oznacza, że możemy być dobrej myśli.
Przed nami święta Bożego Narodzenia, czas refleksji nad sobą. W czym rodzina Sług Bożych może być przykładem dla nas współcześnie żyjących?
– Rodzina Ulmów mówi nam, że nawet w najtrudniejszych chwilach, gdy jest źle, kiedy są problemy to mimo wszystko można pomóc tym, którzy są w jeszcze gorszej sytuacji. Dzisiaj często boimy się przeciwstawić różnym trudnościom, mimo iż nie grozi nam za to, jak wówczas, kara śmierci. Ulmowie swoją postawą przypominają nam również to, że należy przyjąć każde nowe życie. W dzisiejszych czasach z pewnością namawiano by Ulmów do zabicia dzieci w łonie matki, zresztą już wtedy nielegalnie można to było uczynić. Jednak Ulmowie tego nie uczynili. Przyjmowali każde życie jak dar Boga, wiedząc, że życie ludzkiej jest święte od poczęcia i odebrać go może jedynie sam Bóg.
Jakie uroczystości związane z rodziną Ulmów czekają nas w 2015 r.?
– Najważniejszym wydarzeniem związanym z rodziną Ulmów będzie oddanie do użytku w marcu budynku Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej k. Łańcuta na Podkarpaciu. Będzie można wówczas przystąpić do ostatniego etapu, jakim będzie tworzenie wystawy stałej. Niewykluczone, że Ulmowie nas zaskoczą i podobnie jak w obecnym roku pojawią się również nieplanowane wydarzenia.