Anglia zmuszona do oszczędzania
Środa, 10 października 2012 (22:41)Gorsze niż oczekiwano prognozy gospodarcze dla Wielkiej Brytanii oznaczają więcej "bolesnych decyzji"; jeśli jednak odstąpimy teraz od programu naprawczego, kraj znajdzie się na równi pochyłej - oświadczył premier David Cameron.
Na początku tygodnia Międzynarodowy Fundusz Walutowy obniżył prognozy wzrostu brytyjskiej gospodarki w bieżącym roku z przewidywanych wcześniej 0,2 proc. do -0,4 proc.
- Straty okazały się większe, niż przypuszczaliśmy, a (naprawa gospodarki) potrwa dłużej, niż liczyliśmy - przyznał Cameron. - W ostatnich dwóch latach gospodarka światowa, zwłaszcza w strefie euro, była znacznie słabsza niż oczekiwano. Gdy cierpią na tym nasi ważni partnerzy gospodarczy, jak Irlandia, Hiszpania czy Włochy, kupują od nas mniej, a to odbija się na naszym wzroście gospodarczym i utrudnia nam spłacanie zadłużenia - wyjaśnił.
Według najnowszej prognozy MFW, również wzrost gospodarczy w Niemczech spada, wyniesie w tym roku zaledwie 0,9 proc. Winę za to ponosi kryzys zadłużenia w strefie euro i różnice interesów politycznych w ramach krajów Unii Europejskiej.
Cameron wykluczył jednak odejście od realizowanego planu cięć, podkreślając, że jeśli problemy gospodarcze kraju nie zostaną rozwiązane już teraz, będzie się on borykał z coraz większymi trudnościami.
- Jeśli nie będziemy działać, jeśli nie podejmiemy trudnych, bolesnych decyzji, nie okażemy determinacji i daru przewidywania, Wielka Brytania w przyszłości może już nie być tym, czym była w przeszłości - powiedział premier.
- Uczestniczymy w wyścigu na skalę globalną, a to oznacza, że państwa takie jak nasze stoją przed godziną prawdy. Wóz albo przewóz - zaznaczył.
Cameron rozprawił się też z argumentem wysuwanym przez opozycyjną Partię Pracy, że program oszczędności należy złagodzić.
- Państwa idące w górę (...) są odchudzone, sprawne, obsesyjnie nakierowane na przedsiębiorczość, inwestujące w przyszłość - edukację, (...) infrastrukturę i technologię. Państwa idące w dół (...) są gnuśne, sklerotyczne, cierpią na nadmiar regulacji i wydają pieniądze na zbyt kosztowne systemy socjalne oraz lokują ogromne pieniądze w systemy emerytalne i niereformowane usługi publiczne - podkreślił.
Rząd Camerona stawia sobie za cel redukcję długu i deficytu oraz usunięcie strukturalnego deficytu budżetu do 2017 r., choć ostatnio minister finansów George Osborne mówił o 2018 r. W tym celu obcinane są wydatki rządowe, m.in. na świadczenia społeczne.
W ocenie krytyków, gospodarka jest w stagnacji, jej wzrost trzeba pobudzić, a cięcia przedłużają dekoniunkturę. Opowiadają się oni w związku z tym za tzw. planem B zakładającym czasową redukcję podatków i inne działania wspierające biznes i konsumentów, w tym pobudzenie inwestycji w infrastrukturę.
Kraje uprzemysłowione odnotują w przyszłym roku wzrost PKB o 1,5 proc., a nie o 1,8 proc., jak to zakładano w poprzedniej prognozie z kwietnia bieżącego roku. Niższy będzie także wzrost gospodarczy w krajach wschodzących i rozwijających się: 5,6 proc. zamiast 5,8 proc – poinformował portal Deutsche Welle.
Jak oświadczył główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego Olivier Blanchard, prezentując najnowszą prognozę gospodarczą MFW dla świata na rok przyszły: "Gospodarka światowa powoli się odradza, ale proces jej wychodzenia z kryzysu potrwa dłużej, niż zakładano".
MM