Powtórka z Gierka
Środa, 10 października 2012 (19:07)Z Andrzejem Maciejewskim, ekspertem w obszarze polityka Instytutu Sobieskiego, rozmawia Jacek Dytkowski
Premier Donald Tusk zapowiedział wystąpienie na temat „dotychczasowych dokonań rządu oraz planów na 2013 rok. Rzeczywiście można mówić o osiągnięciach?
- Najważniejszym dokonaniem tego rządu jest to, że istnieje już 6 lat. Tyle bowiem funkcjonuje przy dobrym samopoczuciu. Co ciekawe, w mediach zarówno prywatnych, jak i publicznych szef rządu prezentuje się jako „premier doskonały”.
Jak tłumaczyć tę zadziwiającą sytuację?
- To po prostu fenomen. Trzeba przyznać, że każdy inny premier miałby poważne problemy i nie wiem, czy umiałby przetrwać. Obecna sytuacja pokazuje jedno, że żyjemy w czasach, które można określić mianem „mediokracji”. Czyli nie organa konstytucyjne typu parlament, opinia publiczna, ale media kreują rzeczywistość. One już nie przedstawiają realnej sytuacji, ale ją kreują na potrzeby własnych interesów. I to jest już dramat. Natomiast problem rządu Tuska polega na tym, że jest nijaki.
Gdyby teraz spytać: Panie premierze, co jest priorytetem pańskiego rządu?
- Problem polega na tym, że nie wiadomo, co szef rządu odpowie. Wskazuje często na reformy. Tymczasem jest to tylko slogan. Jeżeli ktoś nazywa porażkę wprowadzenia sześciolatków do szkół reformą, to znaczy, że myli pewne pojęcia. Rząd Tuska charakteryzuje się tym, że posiada wiele retuszy programowych. Przykładowo wprowadzenie zmian systemu emerytalnego w czasach rządu Jerzego Buzka było rzeczywiście reformą. Faktycznie bowiem weszły wówczas w życie nowe rozwiązania w tym zakresie. Natomiast ten rząd mówiąc o reformach, zawiódł w dziedzinie gospodarczej m.in. przedsiębiorców. Oni najbardziej liczyli na Tuska, że jako premier dokona ułatwień i usprawnień dla prowadzenia takiej działalności. Nagle się okazuje, że ten rząd dokonał największych spustoszeń w polskiej gospodarce i przestało istnieć budownictwo drogowe. A te miało stanowić „maszynę rozkręcającą” ekonomicznie nasz piękny kraj. Tymczasem firmy prywatne zamiast się rozwijać, likwidują swoją działalność. Bezrobocie rośnie. Niestety rynek pracy nie jest nadal dopasowany i połączony z edukacją. Nasuwa się dramatyczne stwierdzenie, że rząd Tuska nie spełnił oczekiwań nie tylko ogółu Polaków, ale także swojego elektoratu, czyli przedsiębiorców. Obiecanych udogodnień dla nich nie ma, biurokracja wzrosła, procedur przybyło. Więcej jest także korupcji. To wszystko oznacza, że mamy niedobrą sytuację. Zwróćmy uwagę, że instytucją najbardziej prześladowaną przez rząd w ciągu ostatnich 4 lat było Centralne Biuro Antykorupcyjne. Osobą odpowiedzialną za reformę tych służb była Julia Pitera, były pełnomocnik ds. opracowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Nikt jej nie rozliczył za nieróbstwo w tym zakresie. Następnie pojawiły się próby reanimacji CBA. Okazało się bowiem, że przestępczością korupcyjną tzw. białych kołnierzyków powinny zajmować się służby specjalne, a nie prokurator czy policja.
Rząd Platformy Obywatelskiej nie ma sobie jednak nic do zarzucenia…
- Premier Tusk ma tę wadę, że nie potrafi się przyznać do błędów. Natomiast świetnie żongluje słowami typu: „pomyliłem się, byłem zbyt ambitny”. Potrafi grać słowami, jednocześnie tuszując swoją niekompetencję. Miały być wybudowane drogi. Wszyscy wiedzieli, że jeżeli do Euro 2012 one nie powstaną, to z każdym miesiącem od końca mistrzostw, oddala się termin ich ukończenia. Dzisiejsze pokolenie 15-16-latków ma lekcję historii jak za towarzysza Edwarda Gierka, I sekretarza KC PZPR. Gdy się zbudowało drogę, to kończyła się ona w lesie.
W polityce zagranicznej rząd Tuska zrezygnował z własnych, wcześniej sztandarowych, priorytetów…
- Przypomnę, że jednym z głównych postulatów, gdy ten rząd przejmował władzę, było wejście do strefy euro. Na szczęście zostało to wyhamowane. Dzięki przezorności opozycji i naciskowi z tej strony udało się ocalić Polskę przed poważnym kataklizmem. Zawsze zwracam uwagę na jedną rzecz, że kryzys jest w strefie euro, a nie w państwach, które do niej nie należą. Te ostatnie w pewien sposób funkcjonują i są w dobrej kondycji. Natomiast państwa strefy euro topią się w tym balonie polityczno-pseudogospodarczym. Wystarczy przecież porównać sytuację Wielkiej Brytanii z Hiszpanią lub Grecją. Druga porażka tej władzy, którą warto przypomnieć, to fakt, że Polacy najdrożej w Europie kupują gaz. Jednocześnie nikt tak słabo nie zarabia na tranzycie jak my, będąc krajem czysto tranzytowym. To jest „sukces” pana premiera do spółki z Polskim Stronnictwem Ludowym. Mam nadzieję, że doczekam czasów, kiedy ktoś rozliczy tę władzę w sensie prawnym za tak głupi pomysł jak najdroższy gaz w Europie.
W dalszym ciągu nie mamy dywersyfikacji dostaw gazu.
- Premier przejmując władzę deklarował, że potrafi zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne. Nie zrobił tego. Nie widać w najbliższym czasie czegoś takiego, jak skuteczne zapewnienie dywersyfikacji.
Zapewnienia rządu dotyczyły również upadających wielkich polskich przedsiębiorstw. Stocznie w Szczecinie i Gdyni miały prosperować dzięki inwestycjom z Kataru.
- Przykład katarski okazał się wielką „balonadą”. Natomiast opóźnia się realizacja gazoportu w Świnoujściu. Nie dało się tego pokazać jako wcześniejsze działanie Prawa i Sprawiedliwości. Są to zatem ogromne porażki, a nie sukcesy. Kolejna sprawa to maksymalne zaniechanie kontynuacji dobrych relacji z sąsiadami ze Wschodu: państw bałtyckich, Ukrainy, nie wspominam już o takich krajach jak Gruzja. Z tego nurtu wypadliśmy. Polska na arenie państw międzynarodowych, poza tym, że jest członkiem Unii Europejskiej, nie ma nic do zaoferowania.
Dziękuję za rozmowę.