Stanąć w obronie prawdy
Niedziela, 28 grudnia 2014 (14:25)Z ks. Marcinem Jaraczem, dyrektorem Wydziału Duszpasterstwa Rodzin Diecezji Rzeszowskiej, rozmawia Mariusz Kamieniecki
W Polsce wprawdzie za obronę życia na razie nie trafia się do więzienia, ale cała aura wokół ochrony życia nie jest zbyt przychylna…
- Zgodziłbym się z tak postawioną tezą, ale nie do końca. Przecież nie tak dawno, bo zaledwie kilka tygodni temu spotkaliśmy się z kuriozalnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Rzeszowie, który w procesie cywilnym skazał obrońców życia Jacka Kotulę i Przemysława Sycza za rzekome naruszenie dobrego imienia Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie, gdzie dokonywano aborcji. Mało tego, sąd utajnił uzasadnienie takiej a nie innej decyzji. Widzimy, jak w mediach z jednej strony kreuje się bulwersujący obraz tych, którzy mordują dzieci już narodzone, a jednocześnie pokazuje się czy wręcz kreuje osoby, które dokonały aborcji i chwalą się tym, zachęcając do tego innych. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy niektóre rozwiązania prawne, które biorą swój początek z nurtu feministycznego, są wtłaczane na siłę, wręcz natrętnie promowane, i coraz bardziej dają o sobie znać.
Marsze dla Życia pokazują z jednej strony prawdę o aborcji, ale z drugiej to, o czym Ksiądz mówi - o życie w Polsce trzeba walczyć…
- Kilka miesięcy temu, przygotowując kolejny, jedenasty już Marsz za Życiem, usłyszałem komentarze w rodzaju: „Po co kolejny marsz? Czy dziesięć nie wystarczy?". Jednocześnie wiele osób, które angażowały się w poprzednie marsze, ale także nowi ludzie mówią o potrzebie, wręcz o konieczności organizowania takich manifestacji, by budzić opinię publiczną, by prowokować, zmuszać do myślenia, do refleksji, by pamiętać, iż każde życie jest cenne – nawet to niechciane przez rodziców w danym momencie, szczególnie to, które może być niepełnosprawne. O to życie musimy walczyć. Życie jest bezcennym darem, widzimy, jak wiele par małżeńskich boryka się z problemem bezdzietności i jak bardzo tego dziecka pragną i oczekują. Organizując ten marsz, chcemy przypomnieć całemu społeczeństwu, że każde życie jest bezcennym darem Pana Boga, darem, który należy przyjąć z wdzięcznością i szanować.
Jaka jest świadomość społeczeństwa w kwestii ochrony życia?
- Trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, bo z jednej strony możemy powiedzieć – i nie będzie to nadużyciem - że ta świadomość jest w nas obecna, ale z drugiej strony, patrząc, jak łatwo godzimy się z przypadkami poniewierania życia, to może dowodzić, że ta świadomość jest jednak niska. Mamy do czynienia z lansowaniem w mediach nie słowa „aborcja”, które kojarzy się jednoznacznie źle, bo z zabiciem dziecka, ale dla zakamuflowania procederu używa się określeń „terminacja ciąży” czy „usunięcie problemu”. Osobiście spotkałem się z taką reakcją w dzień bardzo wymowny, bo dzień Wigilii, kiedy jedna kobieta, która chciała dokonać aborcji, przyszła do mnie na rozmowę. Długo rozmawialiśmy i kiedy dotarło do niej, że to, co chce zrobić, jest zabójstwem dziecka, była wstrząśnięta. Okazuje się, że wszyscy, do których wcześniej się zgłaszała, używali terminologii „załatwienie problemu”, tłumacząc, że ma prawo decydowania o swoim ciele, że może rozporządzać nim według własnej woli. Kiedy usłyszała prawdę, przyszła chwila na refleksję i dzięki Bogu, że tak się stało.
W październiku w Polsce gościła Mary Wagner, której zdecydowana postawa w obronie nienarodzonych spotkała się z niezwykle serdecznym przyjęciem. Kanadyjka za swą bezkompromisową postawę ponownie trafiła do więzienia…
- Mary Wagner swoją odwagą i bezkompromisową postawą zawstydza, a przynajmniej powinna zawstydzać nie tylko nas, Polaków, ale także społeczność Europy i świata. Uczy nas, żeby nie bać się stawać w obronie wartości rodziny i ludzkiego życia. Przykładem i osobą mobilizującą nas na tej drodze do odważnej postawy jest św. Jan Paweł II – Papież Rodziny. Warto wziąć pod uwagę to, że człowiek, który przypominał o wartości, jaką jest rodzina, niejednokrotnie sam cierpiał, kiedy jako dziecko stracił matkę, później brata, następnie ojca i został sam. Również jako Papież wiele cierpiał, ofiarowując wszystkie przeciwności Panu Bogu w intencji rodzin. Jak widać, obrona rodziny jest okupowana cierpieniem i każdy, kto staje w obronie życia i rodziny, musi być świadomy, że może mu przyjść złożyć ofiarę. Przypomina o tym również dzień 28 grudnia i wspomnienie świętych Młodzianków Męczenników. Mamy do czynienia z jednej strony z sytuacją, kiedy różnymi ustawami, a przede wszystkim słowami podkreśla się, jak ważną rzeczą jest rodzina, a z drugiej nie robi się praktycznie nic, żeby o tę rodzinę i wartość życia należycie zadbać. Musimy stanąć w obronie tej prawdy, która jest zagrożona.
Wspomniał Ksiądz o św. Janie Pawle II jako tym, który bronił życia. Cieszymy się, że mamy świętego rodaka, lecz z drugiej strony tak mało wcielamy w życie jego naukę...
- W tym momencie przypominają mi się pielgrzymki papieskie do Ojczyzny czy innych miejsc na świecie. Śpiewaliśmy, z entuzjazmem biliśmy brawo, krzyczeliśmy „Zostań z nami!” i co? Pamiętamy też, jak odchodził do Domu Ojca, beatyfikację, kanonizację, kiedy składaliśmy kolejne deklaracje. Często też powtarzaliśmy, że nie najważniejsze są pomniki stawiane z kamienia, ale żywe pomniki. Kiedy jednak oddzielić emocje, to okazuje się, że niewiele zostało z tych naszych słów. Może więc najwyższy czas wyjść poza ramy słów i zacząć wczytywać się w naukę św. Jana Pawła II i słowa, które do nas wypowiedział. One są wciąż aktualne. Spróbujmy nie tyle mówić czy szczycić się, że byliśmy blisko Papieża, że być może mamy z nim zdjęcia, ale za jego przykładem stańmy po stronie tych wartości, do obrony których nas zachęcał. Niestety, są ludzie, którzy chwalą się, że spotykali się z Papieżem, mają z nim zdjęcia, ale opowiadają się po stronie aborcji, a więc po stronie śmierci. Można zatem powiedzieć, że spotkanie jest ważne, ale najważniejsze jest to, co z tego spotkania zostaje. Budzeniu świadomości obecności naszego wielkiego rodaka św. Jana Pawła II ma służyć także nasz rzeszowski Marsz za Życiem.
Wspomniany marsz z jednej strony ma być wyrzutem sumienia, a z drugiej zachętą, by stawać się lepszymi i bardziej zaangażowanymi w ideę ochrony życia?
- Dokładnie taki przyświeca nam cel. Ten marsz nie ma mieć jedynie charakteru pokutnego, aczkolwiek spotkamy się na cmentarzu, przy symbolicznym pomniku Dzieci Nienarodzonych. Jednak obok tej zadumy, refleksji czy ekspiacji za grzechy przeciwko życiu chcemy pamiętać o wielkiej radości i promocji życia. Innymi słowy - pragniemy nie tylko skupiać się na tym negatywnym wymiarze, ale promować te wartości, które pobudzają i rozwijają odpowiedzialność społeczeństwa.