• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Nadzieja wstąpi na nowo

Niedziela, 28 grudnia 2014 (10:53)

Na Filipinach świętom Bożego Narodzenia towarzyszyło przygotowanie do papieskiej pielgrzymki, Kościół w Republice Środkowej Afryki wspomógł najbardziej potrzebujących, zaś w Nigerii wierni licznie przychodzili do kościołów mimo obawy przed kolejnymi zamachami.

„Miłosierdzie i współczucie” – te słowa stanowią temat papieskiej podróży na Filipiny. Przygotowania do styczniowej wizyty Franciszka naznaczyły obchody Bożego Narodzenia w tym wyspiarskim kraju. W kościołach modlono się, by Papież zainicjował „tajfun duchowej odnowy”. Prowadzono także wiele akcji skierowanych do ubogich i potrzebujących na terenach dotkniętych tragicznym huraganem Yolanda – informuje Radio Watykańskie.

– Przeżywamy Boże Narodzenie pełne nadziei, ponieważ mimo wielu problemów, jakich doświadczamy, i klęsk żywiołowych, którym musieliśmy stawić czoło, ludzie wiążą ogromne nadzieje z papieską wizytą – mówi ks. Sebastiano D’Ambra pracujący na Mindanao.

Kapłan dodaje, że na spotkanie z Franciszkiem przygotowują się też muzułmanie. – Te święta przeżywamy w solidarności z biednymi, bo taki temat towarzyszy tegorocznym przygotowaniom do 500-lecia ewangelizacji Filipin. W tym kontekście przypomina się często, że Franciszek jest Papieżem ubogich. W naszym dialogu z muzułmanami zajmujemy się obecnie prawami człowieka, ponieważ na Filipinach wciąż dochodzi do zbyt wielkiej przemocy, bogaci jeszcze bardziej się bogacą, a liczba ubogich zastraszająco rośnie. Liczymy, że papieska wizyta będzie dla nas „tajfunem duchowej odnowy” i przyniesie nam nadzieję – mówi ks. D’Ambra.

Gest miłości

Małe gesty solidarności odbudowujące zniszczone wojną relacje – tak można scharakteryzować tegoroczne Boże Narodzenie w Republice Środkowoafrykańskiej. Kościół zorganizował szereg akcji pomocy skierowanych do najbardziej potrzebujących, w tym także muzułmanów. Arcybiskup stolicy kraju złożył świąteczne wizyty w obozach dla uchodźców, przywożąc ze sobą pomoc żywnościową i medyczną.

– Bilans konfliktu to ponad 5 tys. zabitych i 800 tys. uchodźców, którzy wciąż nie mogą wrócić do swych domów. Przed nami wielkie zadanie leczenia ran i budowania pojednania – mówi ks. abp Franco Coppola, nuncjusz apostolski w tym kraju. – Jest to pierwsze od trzech lat Boże Narodzenie, które przeżywamy w miarę spokojnie i pełni nadziei, nie musząc zmagać się z codzienną rebelią. Ludzie są jednak bardzo zmęczeni tym, czego doświadczyli. Marzą jedynie o normalnym życiu i powrocie do swych domów – dodaje.

– Na poprawę sytuacji wpływa rozmieszczanie na całym terytorium kraju oenzetowskich sił stabilizacyjnych. Także ze strony władz widać większy wysiłek w celu przywracania pokoju. Zainicjowaliśmy dialog narodowy, na przełomie czerwca i lipca powinny się odbyć wybory prezydenckie i samorządowe, które – jak liczymy – pozwolą wyjść Republice Środkowoafrykańskiej z tego długiego okresu przejściowego. Potrzeba sprawiedliwości, ponieważ różne siły wciąż wykorzystują chęć zemsty do siania wzajemnych animozji i odnawiania starych zadrażnień – powiedział.

Miłość silniejsza od strachu

Z kolei w Nigerii mimo obaw przed kolejnymi zamachami tamtejsze kościoły były zatłoczone w czasie bożonarodzeniowych Liturgii. By zapobiec atakom, w stanie Borno, gdzie najbardziej aktywnie działają islamscy fundamentaliści z Boko Haram, aż do jutra zakazano wszelkiego ruchu samochodowego. Z powodu otrzymywanych pogróżek biskup Maiduguri miał podczas wszystkich Mszy ochronę. Policja i wojsko chroniły także liczne miejsca kultu, gdzie sprawowano świąteczne Liturgie.

Dwa tysiące uchodźców, którzy na co dzień mieszkają w kościele w Yola, na czas sprawowania bożonarodzeniowych Liturgii opuściło świątynię, tak samo jak w każdą niedzielę, by umożliwić sprawowanie nabożeństw. Stanowią oni niewielką część z ponad pół miliona Nigeryjczyków, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swych domów w wyniku działania islamskich fundamentalistów.

– Przyszliśmy tu po przesłanie nadziei, które niesie nam nowo narodzony Chrystus – mówił ks. bp Stephen Dami Mamza, podkreślając, że nie jest to w Nigerii łatwe. Przypomniał 200 uprowadzonych dziewcząt, które wciąż znajdują się w niewoli, chrześcijan mordowanych, ponieważ nie chcieli wyrzec się swej wiary, puszczane z dymem kościoły i napady na chrześcijańskie wioski.

– Jesteśmy poranieni i przerażeni, wiemy jednak, że Bóg o nas nie zapomina – mówił nigeryjski biskup w czasie bożonarodzeniowej Liturgii. Wspomniał też ponad 20 księży, którzy razem ze swymi wiernymi schronili się w sąsiednim Kamerunie, licząc, że tam będą mogli żyć w spokoju i bezpiecznie.

MPA