• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Pytają Rosjan o telefon

Środa, 10 października 2012 (06:01)

Prokuratura Okręgowa w Warszawie zamierza przesłuchać Rosjan zamieszanych w aferę bezprawnego korzystania z telefonu prezydenta po katastrofie smoleńskiej.

Postępowanie w sprawie kradzieży informacji z telefonu prezydenta Lecha Kaczyńskiego tuż po katastrofie smoleńskiej jest w toku - informuje Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Pytana, jakie konkretne czynności są wykonywane, informuje ogólnikowo, że przesłuchiwani są świadkowie.

- Na obecnym etapie nadal trwają przesłuchania świadków, przy czym niektóre przesłuchania zostały zlecone na drodze pomocy prawnej - ujawnia prokurator Katarzyna Calów-Jaszewska, zastępująca rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Jednak nie informuje, kim konkretnie są świadkowie i jakich szczegółowych kwestii dotyczą przesłuchania.

Wiadomo, że nie doszło do planowanego na początek września przesłuchania córki zmarłego prezydenta Marty Kaczyńskiej. Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura w ciągu minionego miesiąca nie wykonała tych czynności. Śledztwo trwa od maja i zostało już raz przedłużone.

- Śledztwo w niniejszej sprawie przedłużono do dnia 11 listopada 2012 roku - informuje Calów-Jaszewska.

Kiedy kilka tygodni temu "Nasz Dziennik" pytał, czy prokuratura zamierza kierować wnioski o pomoc prawną do Rosji, śledczy odpowiedzieli, że na razie nie mają takiego zamiaru.

Sytuacja najwyraźniej uległa zmianie. Na konieczność wystąpienia o pomoc prawną w tej sprawie wskazywała jeszcze w czerwcu Prokuratura Generalna.

"W toku dalszych czynności konieczne będzie zwrócenie się do strony rosyjskiej o udzielenie informacji dotyczących osób dysponujących tym telefonem od momentu jego zabezpieczenia do czasu przekazania stronie polskiej, a następnie przesłuchanie ich w drodze pomocy prawnej" - stwierdzała PG w piśmie do posłów.

Konieczność przesłuchania Rosjan widzi mec. Piotr Pszczółkowski reprezentujący Jarosława Kaczyńskiego, który jest pokrzywdzonym w tej sprawie.

- Chodzi o osoby, które zarządzały po stronie rosyjskiej czynnościami na miejscu katastrofy. Powinny one wskazać osoby, które potencjalnie tego przestępstwa mogły się dopuścić. Jasne jest, że w Polsce sprawców nie znajdziemy - wskazuje prawnik. Prokuratura nie chce informować o swoich zamierzeniach.

- W dalszym toku postępowania zaplanowano przeprowadzenie kolejnych czynności, jednak to, jakie konkretnie są to czynności, objęte jest tajemnicą śledztwa - ucina Calów-Jaszewska.

Obserwując działania prokuratury, nie można oprzeć się wrażeniu, że śledztwo znalazło się w pewnym impasie. Pszczółkowski nie wyklucza złożenia w najbliższym czasie swoich wniosków dowodowych.

- Będą składane wnioski dowodowe dotyczące przedmiotu postępowania - zapowiada. Adwokat nie chce jednak podać bliższych szczegółów przed ich złożeniem.

Śledztwo o sygnaturze V Ds 188/12 prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie zostało wszczęte po publikacji "Naszego Dziennika". Dotyczy "włączenia się w dniu 10 i 11 kwietnia 2010 r. na terytorium Federacji Rosyjskiej przez nieustaloną osobę do telefonu komórkowego Nokia 6310i obsługującego numer abonencki 505114114 i uruchomienia impulsów na cudzy rachunek na szkodę Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej". Przestępstwo kradzieży informacji przez osobę nieuprawnioną określa art. 267 par. 1 kodeksu karnego. Za taki czyn grozi do 2 lat więzienia.

Zenon Baranowski