Święta na obczyźnie
Piątek, 26 grudnia 2014 (09:43)Święta Bożego Narodzenia w różnych zakątkach świata obchodzone są inaczej. Wszędzie jednak najważniejszy powinien być On – maleńki Jezus, który przybywa do nas z miłości, obdarzając nas pokojem i radością.
Polacy mieszkający z dala od Ojczyzny naszą polską tradycję starają się przenieść do swych nowych ojczyzn. – Będąc na emigracji, staramy się podtrzymać tradycję tych świąt, którą wywieźliśmy z Polski. Niestety ulegamy także wpływom otoczenia danego kraju, z którego gościny korzystamy i w którego życie przecież wrastamy – wyjaśnia NaszemuDziennikowi.pl Jacek Kawczyński z Chicago i dodaje, że mieszkając w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak w Polsce stara się nie ulec komercjalizacji świąt.
– Staramy się patrzeć z dystansu na szał zakupów, prezentów, spotkań przedświątecznych i całego tego cywilizacyjnego pędu. Czy to się udaje? Wiele zależy od nas samych, chociaż tu pewnie trochę trudniej. Już po Dniu Dziękczynienia w listopadzie zaczynają pojawiać się światełka, kolorowe reklamy i choinki, a także obniżki na wszelkiego rodzaju towary. Słowem – wiele atrakcji pozornie mających związek z Bożym Narodzeniem, ale w rzeczywistości odciągających nas od zwolnienia tempa, od zatrzymania się w biegu życia, od skupienia i modlitwy – podkreśla nasz rozmówca.
Ponadto wyjaśnia, że Amerykanie kupują i stroją swoje choinki dużo wcześniej niż Polacy. Wielką wagę przywiązują także do ogromnej ilości prezentów. – My, polscy emigranci, staramy się jakoś te sprawy wypośrodkować i nie zapominać o przedświątecznych rekolekcjach, modlitwie, zadumie i pamięci o naszych rodzinach i rodakach, którzy pozostali w Ojczyźnie – dodaje.
Pomoc otrzymują od polskich kapłanów, którzy niosą swą posługę do Polonii. – Ich pomoc jest nieoceniona. Jest kilkadziesiąt kościołów, w których nasza polska tradycja jest gorąco podtrzymywana, tętni życiem. W nich nie pozwala się zapomnieć o nas – emigracyjnych wędrowcach – zauważa pan Jacek i wylicza, że w każdym polskim kościele są rekolekcje, czas modlitwy. – Są tradycyjne szopki i oczywiście opłatki. Podobnie w polonijnych kilkudziesięciu szkołach. Organizowane tam są jasełka i przekazywana radość z narodzenia Dzieciątka Jezus.
A sama Wigilia? – To rodzinne świętowanie. Stół ze śnieżno-białym obrusem. Jest tradycyjne sianko, opłatek i dwanaście dań. Zgodnie z polskim zwyczajem nakryć na stole jest o jedno więcej, czeka na zabłąkanego, bezdomnego przybysza. To miejsce być może naszykowane jest dla kogoś bliskiego, kto odszedł do Pana, lub dla tych, którzy tam gdzieś samotni przeżywają tę święta noc. W polonijnych domach jest łamanie się opłatkiem połączone ze łzami i wzruszeniem. Obowiązkowa jest także modlitwa i kolędy – wylicza nasz rozmówca.
O północy Polacy gromadzą się w kościołach na Pasterkach, by wspólnie radować się z narodzenia Jezusa.
– Sam dzień Bożego Narodzenia jest czasem dla rodziny i przyjaciół. Obowiązkowy jest uroczysty obiad. To czas wspólnego leniuchowania, niekończących się rozmów i wspomnień także o Polsce i Polakach – dodaje Jacek Kawczyński, zapewniając, że czas świąt na długo zapada wszystkim w pamięć.
Izabela Kozłowska