Koncepcja na likwidację
Poniedziałek, 22 grudnia 2014 (18:04)Działanie polskiego rządu jest coraz bardziej zaskakujące. Z jednej strony za bajońskie sumy kupujemy pendolino, które wymaga dodatkowych działań dostosowawczych do warunków na naszych na torach. Z drugiej strony pojawiają się troskliwe apele o wspieranie rodzimego przemysłu. Polską jakość doceniają na przykład Niemcy, którzy kupują od nas pociągi, tymczasem nasz rząd i przedsiębiorstwa związane ze Skarbem Państwa nie dokonują zakupów, które wzmacniałyby narodową gospodarkę.
W takim dość niepewnym czasie, kiedy rosyjskie siły zbrojne pozostają aktywne na wschodzie Ukrainy, Ministerstwo Obrony Narodowej, zamiast rozwijać czy podtrzymywać przy życiu polski przemysł zbrojeniowy, który przecież od wielu lat jest w tarapatach, dokonuje zdumiewającej wolty, kupując w wyższej cenie zagraniczne komponenty do krabów.
Ta sytuacja budzi jednocześnie mój niepokój i sprzeciw. Budowanie gospodarki i jej poszczególnych filarów to jedno, a dbałość o utrzymanie substancji przemysłu zbrojeniowego to już zupełnie inna kwestia. Bumar-Łabędy to aktywna firma, która jest zdolna do produkcji na wypadek ewentualnych stanów nadzwyczajnych. Zatem nakazem nie tyle przyzwoitości, ile wręcz rozumu jest zabieganie o to, by ten zakład był w jak najlepszej kondycji. Niestety, zarówno przyzwoitości, jak i logiki często brakuje politykom rządzącym Polską.
Eliminacja polskiego przemysłu zbrojeniowego przez własny rząd jest faktem. Niemcy, Francuzi czy Brytyjczycy potrafią wspierać swoje produkcje. Natomiast Polacy, działając w oparciu o zupełnie błędne przesłanki, coraz częściej udowadniają tezę, że nasz rząd działa w poprzek interesu narodowej gospodarki. Jest to poważny problem i dlatego obecna władza musi odejść.
Maks Kraczkowski