• Sobota, 4 kwietnia 2026

    imieniny: Wacława, Izydora

Oszczędności kosztem bezpieczeństwa

Wtorek, 9 października 2012 (21:15)

W ramach reorganizacji z mapy Polski zniknie blisko trzysta posterunków. Choć policja zapewnia, że te działania idą w kierunku poprawy bezpieczeństwa mieszkańców, to samorządowcy są innego zdania.

Likwidacja posterunków działających w małych miejscowościach to element ogólnopolskiej akcji reorganizacji struktur policyjnych, która ma przyczynić się do zwiększenia efektywności pracy funkcjonariuszy.

Z informacji Komendy Głównej Policji wynika, że w całym kraju ma zostać zlikwidowanych 280 spośród ok. siedmiuset posterunków. Od 1 października tylko na Podkarpaciu zlikwidowano 18 posterunków policji w ośmiu powiatach, najwięcej, bo aż cztery w powiecie rzeszowskim: w Świlczy, Krasnem, Błażowej i Dynowie.

Po trzy posterunki zniknęły z mapy powiatów kolbuszowskiego, łańcuckiego oraz przemyskiego, ale to nie koniec. Komenda Główna Policji uważa, że zmiany te to potrzeba czasu, zwłaszcza że część posterunków jest mało efektywna.

Podobnego zdania jest Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, które obok poprawy efektywności działań, likwidację posterunków tłumaczy potrzebą zwiększenia liczby funkcjonariuszy tam, gdzie są oni najbardziej potrzebni.

Według policji, mniejsza liczba posterunków wcale nie musi oznaczać spadku bezpieczeństwa, a wręcz przeciwnie, bo od teraz funkcjonariusze częściej niż za biurkiem będą pracować w terenie. Mają to odczuć głównie mieszkańcy małych miejscowości, którzy na co dzień nie mieli okazji bezpośredniego kontaktu z policjantami.

Jak zapewnia Bartosz Wilk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, nad bezpieczeństwem mieszkańców będą teraz czuwać funkcjonariusze z komisariatów.

– Dotychczas w posterunkach policjanci pełnili dyżury tylko w określonych godzinach. Tymczasem komisariaty to jednostki większe – całodobowe. To oznacza większą liczbę policjantów, a co za tym idzie - większą ilość patroli w terenie, i to przez całą dobę. Nie ma więc mowy o tym, że bezpieczeństwo w jakikolwiek sposób ucierpi – uważa Wilk.

Innego zdania są samorządowcy przeciwni likwidacji posterunków. W ich ocenie, bezpieczeństwo obywateli powinno być priorytetem dla rządu, a likwidacja posterunków temu przeczy. Wprawdzie komisariaty nie mogą być zlikwidowane bez konsultacji z lokalnymi samorządami, tyle tylko, że tak naprawdę te konsultacje nie mają już większego znaczenia.

– Dotychczas policjanci byli na miejscu i dlatego każdy posterunek spełniał ważną funkcję w zakresie podtrzymania bezpieczeństwa. Teraz funkcjonariuszy nie będzie. W tej sytuacji nawet najlepsze środki łączności to za mało - ocenia Eugeniusz Galek, wójt Gminy Cmolas w pow. kolbuszowskim, który podobnie jak inni samorządowcy zwracał się – bezskutecznie - do Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie z pismem o wstrzymanie likwidacji posterunków.

- Wraz z likwidacją posterunku spada poczucie bezpieczeństwa mieszkańców. Takie działania z pewnością nie wpłyną pozytywnie na funkcjonowanie ani na wizerunek policjiocenia wójt Krzeszowa Stanisław Nowakowski.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza likwidacja posterunków za rządów koalicji PO - PSL. W latach 2009-2012 spośród 800 zlikwidowano ok. stu.

W ocenie posła PiS Tomasza Kaczmarka, takie działania to kolejna odsłona szkodliwego procesu, który prowadzi do osłabienia państwa, stwarza zagrożenie bezpieczeństwa obywateli i de facto oznacza wzrost przestępczości, ale nie tylko.

– Donald Tusk ze swoją ekipą świadomie rozmontowuje polskie służby, w tym policję. Zmiana ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym służb mundurowych, która wchodzi w życie 1 stycznia 2013 r., jest tego najlepszym przykładem. Likwidacja posterunków będzie odczuwalna i dotkliwa dla mieszkańców małych miejscowości czy wiosek, którzy będą mieli ograniczony dostęp do policjantów, na których wsparcie i pomoc mogli liczyć - powiedział Kaczmarek.   

Mariusz Kamieniecki