• Czwartek, 26 marca 2026

    imieniny: Emmanuela, Teodora, Larysy

Brzęk pękających kajdan naszych usłysz, o Panie

Poniedziałek, 22 grudnia 2014 (02:14)

Przedziwne jest powyższe wezwanie Litanii Narodu Polskiego. Nie wołamy w nim bowiem o rychłe wyzwolenie ani o to, aby Pan dostrzegł nasz ból, naszą troskę i nasze cierpienie. Nie wzywamy miłosierdzia nad brzękiem kajdan wiszących u nóg ani u spętanych rąk. Nie chcemy zauważyć analogii na stronicach Księgi Wyjścia, kiedy to Bóg wejrzał na jęki i narzekania Izraelitów uciskanych ponad miarę pracą w Egipcie i usłyszał je, posyłając Mojżesza. Czyżbyśmy bali się wolności, z jaką wiąże się pęknięcie ogniw niewolniczego łańcucha? A może wiemy, że z trudem odzyskana wolność kosztuje nie tylko wtedy, kiedy się o nią walczy, ale także wówczas, gdy należy ją utrzymać, a nawet więcej – żyć w niej, zawsze wybierając dobro…

Wielokrotnie Bóg wyprowadzał Polaków z niewoli, czyniąc cuda i znaki. Od dni potopu szwedzkiego, przez ciemną noc rozbiorów, hekatombę panowania niemieckiego nazizmu, aż po dni komunistycznego ucisku – Opatrzność Boża wskazywała drogę przetrwania i wyjścia. Za każdym razem Pan posyłał świętych, którzy stawali się przewodnikami ku wyzwoleniu. Poczet owych Mojżeszów historii ojczystej rozpoczyna sama Bogurodzica, obecna w modlitwie Narodu niemal od zawsze, obrana za Królową Polskiej Korony. Widzimy dalej rzeszę świętych i błogosławionych drugiej połowy wieku XIX, urodzonych w kajdanach, a jednak wewnętrznie bardziej wolnych aniżeli ich ojcowie. Jest pośród nich o. Honorat Koźmiński i wszyscy jego penitenci tworzący sieć zgromadzeń zakonnych, jest o. Rafał Kalinowski czy Brat Albert. Święci II wojny światowej to cały tłum męczenników z o. Maksymilianem Kolbem i biskupem Michałem Kozalem na czele. Uczyli trwania i miłości większej niż życie, i – trzeba przyznać – ta lekcja nie poszła w zapomnienie. Ich ofiara dała plon w wielkich postaciach XX wieku – Prymasie Tysiąclecia i św. Papieżu Janie Pawle II.

Oby rysy pękania na kajdanach dodawały nam sił, obyśmy chcieli dopomóc ich pękaniu. Obyśmy tych chwil nie rozmienili w pogoni za „byciem jak inne narody”, za mamoną, za inną „ewangelią”.

„Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć” – wołał Jan Paweł II w 1991 roku. W jaki sposób ją zdobywamy dzisiaj? Jak poszerzamy jej przestrzeń? Czy w ogóle chcemy być wolnymi?

Życie codzienne nie napawa optymizmem przy odpowiedzi na te pytania. Zagrzebaliśmy się, jako społeczeństwo, w konsumpcjonizmie, pozostając jednocześnie bardzo roszczeniowi w stosunku do państwa i jego pomocy. Narzekamy na szkolnictwo, ale jednocześnie boimy się wziąć odpowiedzialność za własne dzieci, ucząc je w domu. Brakuje nam miejsc pracy, ale trudno jest się nam zorganizować w spółdzielnie i ośrodki samopomocy. I jeszcze nałogi toczące polską duszę…

Usłysz, o Panie, pękania tak ciche, tak nieliczne i tak rzadkie, że sami ich nie dostrzegamy. Usłysz i pomnóż, dodaj im mocy, aby stały się głośnym trzaskiem ponad 38 milionów kajdan polskich sumień.

ks. Łukasz Kadziński