"Solidarność" w obronie sądów
Wtorek, 9 października 2012 (15:14)Decyzja ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina dotycząca likwidacji 79 sądów rejonowych wywołała falę oburzenia nie tylko opozycji, samorządowców, ale także wśród prawników i sędziów. "Solidarność" pracowników sądownictwa zdecydowała o rozpoczęciu akcji protestacyjnej.
- Pierwsza akcja protestacyjna odbędzie się w czwartek 11 października przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, gdzie zapalimy 79 zniczy, po jednym na każdy sąd, który został przeznaczony do likwidacji. 26 października zorganizujemy dużą manifestację w Warszawie oraz pikiety w Łodzi, w Gdańsku i w Katowicach. Skierujemy też apel do premiera Donalda Tuska o uchylenie tego rozporządzenia. W trzeciej dekadzie października będziemy również protestować przed Parlamentem Europejskim - powiedział Waldemar Urbanowicz, przewodniczący Międzyregionalnej Sekcji NSZZ „Solidarność” Pracowników Sądownictwa.
Wyraził nadzieję, że inne organizacje, samorządowcy i parlamentarzyści wszystkich ugrupowań przyłączą się do protestu.
- Musimy zrobić wszystko, żeby zablokować ten szkodliwy akt prawny – dodał.
Według rozporządzenia ministra Gowina z dniem 1 stycznia 2013 roku zlikwidowanych zostanie blisko 20 proc. sądów. Mają one zostać jedynie wydziałami zamiejscowymi, należącymi do większych sądów rejonowych. Resort sprawiedliwości uspokaja, twierdząc, że w praktyce zmieniona zostanie jedynie nazwa „sąd rejonowy w miejscowości X” na „wydział zamiejscowy”. „Nadal w tym samym miejscu obywatele będą mogli załatwić swoje sprawy, bez konieczności udania się do innego miasta. Nie będzie również przeszkód, by nadal działały kasy czy biura podawcze. Decyzję w tej sprawie podejmować będą prezesi sądów” – wyjaśniono w komunikacie ministerstwa.
Urbanowicz jest jednak zdania, że reforma będzie skutkowała nie tylko formalną, ale również rzeczywistą likwidacją sądów w mniejszych miejscowościach.
- O tym, czy likwidowany sąd stanie się wydziałem zamiejscowym większego sądu rejonowego, będzie rozstrzygał jego prezes – powiedział szef „Solidarności” pracowników sądownictwa. Jednocześnie wyjaśnił, że „nie wiadomo, czy prezes danego sądu zdecyduje się na funkcjonowanie wydziałów zamiejscowych”. - Naszym zdaniem w zdecydowanej większości przypadków mniejsze jednostki zostaną zamknięte, co w konsekwencji doprowadzi do utraty nawet tysiąca miejsc pracy – podkreślił.
Związkowcy zauważają, że pomimo licznych apeli i próśb „w tekście rozporządzenia nie znalazł się zapis gwarantujący utrzymanie zatrudnienia w jednostkach objętych reorganizacją”, co więcej, resort, którego szefem jest Gowin, nie podpisał w tej sprawie żadnego porozumienia ze stroną społeczną.
- Dla nas jest to jasny sygnał, że docelowo te sądy mają zwyczajnie przestać istnieć - podkreśla Urbanowicz.
Podkreślił, że zmiany uderzą nie tylko w pracowników sądownictwa, ale przede wszystkim w obywateli, którzy stracą łatwy dostęp do wymiaru sprawiedliwości.
- Jeżeli mieszkaniec małej miejscowości będzie musiał pokonać 100 km, żeby dotrzeć na sprawę w sądzie, to po prostu zrezygnuje. Pan minister osiągnie swój cel, bo liczba spraw rozpatrywanych przez sądy zmaleje, ale sprawiedliwości dzięki temu nie przybędzie – zaznacza Urbanowicz.
Oprócz związkowców sprzeciw wobec rozporządzenia Gowina wyrażają także partie polityczne, wśród nich koalicjant PO - Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL), które złożyło we wrześniu br. w Sejmie obywatelski projekt nowelizacji przepisów, mający zablokować reorganizację w myśl planów ministerstwa sprawiedliwości. Pod wnioskiem tym podpisało się 150 tys. Polaków.
Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęły dwa wnioski o zbadanie przepisów, które pozwalają ministrowi sprawiedliwości dokonać reorganizacji sądów w drodze rozporządzenia. Autorami wniosków są Krajowa Rada Sądownicza oraz PSL.
Izabela Kozłowska