• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Bezpaństwowi

Niedziela, 21 grudnia 2014 (21:13)

Rebelia, jaka wybuchła trzy lata temu w Syrii, a która niestety ciągle trwa, i o której przerażających odsłonach dowiadujemy się  z ust naocznych świadków opowiadających o egzekucjach, uprowadzeniach, torturach, gwałtach i bombardowaniach, zmusiła miliony cywilnych osób do ucieczki.

Po kraju błąka się 7,6 mln ludzi, 3,3 mln Syryjczyków opuściło swoją ojczyznę. Jeszcze boleśniejsza jest ogólna liczba 200 tys. osób, których życie zostało przerwane przez demony wojny. To prawdziwa katastrofa. Wojna religijna stworzyła potwory takie jak Państwo Islamskie, które na terenach okupowanych Syrii oraz Iraku wprowadziło totalitarne prawo szariatu. Terror kwitnie.

Dziś na portalu NaszDziennik.pl chciałbym zaledwie poruszyć zagadnienie bezpaństwowców. W wyniku wojny domowej miliony ludzi musiało uciekać, pozostawiając swoje domy na pastwę islamskich bandytów. Jak wspomniałem, ok. 3,3 mln cywilów z Syrii znalazło schronienie w różnych krajach Biskiego Wschodu. Niestety ich los jest niepewny.  W szczególnie trudnej sytuacji są dzieci.

Agendy związane z ONZ, m.in. UNICEF oraz liczne organizacje NGO alarmują, że mali syryjscy uchodźcy mieszkający aktualnie w Libanie pozostają bez obywatelstwa i wszelkich praw. Coraz więcej rodzących się dzieci w obozach dla uchodźców w Libanie jest wyjętych spod prawa. Formalnie nie istnieją. Niemal 70 proc. spośród 42 tys. urodzonych poza ojczyzną Syryjczyków nie zostało zarejestrowanych, to blisko 30 tys. syryjskich dzieci przebywających na terenie Libanu. Co gorsza, w sumie liczba wszystkich syryjskich uchodźców żyjących na terenie Libanu, którzy żyją bez tożsamości, to ok. pół miliona.

UNICEF przestrzega przed problemami, jakie mogą się z tym wiązać. Pozostawanie w stanie permanentnej bezpaństwowości prowadzi do funkcjonowania bez narodowości, bez obywatelstwa, bez podstawowych dokumentów, które tworzą tożsamość danej osoby.

Eksperci ostrzegają, że bez aktu urodzenia, dokumentów tożsamości i innych podstawowych formalności dzieci nie mają zapewnionej przyszłości, mogą mieć problem w przyjęciu do szkoły, a jako dorośli w znalezieniu pracy, a także w otrzymaniu pozwolenia na ślub.

Problemy praktyczne utrudniające proces rejestracji to przede wszystkim brak pieniędzy (większość uchodźców jest biedna i nie stać ich na zapłacenie opłaty rejestracyjnej), brak dokumentów tożsamości, brak pozwolenia na pracę ich rodziców. Problem jest potęgowany przez fakt, że w wielu przypadkach personel medyczny zaangażowany przy narodzinach dzieci nie jest upoważniony do wydawania aktu urodzenia, ponieważ nie ma takiego prawa.

Dlaczego? Ponieważ takie prawo mają wyłącznie lekarze zarejestrowani w danym kraju. Jest to taka sytuacja, gdy podczas odbierania porodu obecny jest lekarz, położna lub pielęgniarka z innego kraju niż kraj gościny (na przykład personel z Iraku albo z Syrii), którzy nie mogą oficjalnie tego robić w Libanie. Lekarzy libańskich z kolei nie ma podczas wielu porodów w obozach dla uchodźców, w związku z czym nie mogli wystawić aktu urodzenia, co z kolei uniemożliwia „upaństwowienie” nowego obywatela. Ten cykl trudno przerwać i tysiące dzieci jest wyjętych spod prawa.

Naszkicowany przeze mnie problem jest tylko jednym z wielu wymiarów tragedii wojny w Syrii, której ofiary są poszkodowane na wielu płaszczyznach naraz.

Dr Tomasz M. Korczyński