• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Wigilijny stół na krakowskim Rynku

Niedziela, 21 grudnia 2014 (15:57)

W jeden wielki wigilijny stół przemienił się dziś krakowski Rynek. Od wczesnych godzin porannych na płycie Rynku ustawiały się kolejki ubogich i potrzebujących, dla których została już po raz osiemnasty zorganizowana wigilia.

Jak powiedział nam organizator wigilii – Jan Kościuszko, już po raz osiemnasty przygotował ucztę dla ubogich. – Nasza akcja pomocy potrzebującym jest wyjątkowa. Krakowski Rynek Główny przemienia się w jej trakcie, w największy w Europie stół wigilijny – stwierdził.

Dla uczestników wigilii przygotowano ponad 150 tysięcy pierogów, barszcz czerwony oraz zupę grzybową. Na wszystkich czekały także świąteczne paczki i pięć ton jabłek od sadowników z Nowego Sącza.

Wigilia rozpoczęła się o godz. 10.00 i będzie trwała do zmroku. Jak zapewniali organizatorzy uczty wigilijnej, z krakowskiego Rynku dziś nikt nie wyjdzie głodny. Wielu w rozmowie z nami podkreślało, że jest to dla nich radosny czas, bo ktoś chce się z nimi podzielić tym, co sam ma na co dzień. – Mówimy dziś wielkie „Bóg zapłać” za to, że możemy tu razem się spotkać przy ciepłym posiłku – powiedziała nam pani Arletta, bezdomna z Krakowa. Wtórował jej pan Piotr: – Jestem samotny, nie mam nikogo. Krakowski Rynek i franciszkanie, gdzie od kilku lat przeżywam wigilię wraz z przyjaciółmi z ulicy cieszymy się, że Chrystus po raz kolejny dla nas się narodził – wyznał.

Krakowska wigilia nie byłaby taka piękna, gdyby nie pomoc wielu wolontariuszy. Pan Artur ze łzami w oczach mówił, że przyszedł pomagać, bo serce go boli, że tylu ludzi nie ma dziś co włożyć do garnka. Pani Alicja, która na Rynek przyjechała na wózku inwalidzkim, przez kilka godzin pakowała jabłka dla potrzebujących. – Na co dzień ludzie pomagają mi. Dziś chcę ja pomóc innym. Nie mogę pomóc finansowo, więc daję moje sprawne ręce. Cieszę się, że tu jestem – powiedziała nam.

Na apel organizatora wigilii odpowiedziało wielu krakowian, którzy przynieśli swoje paczki dla potrzebujących. Przechodziły one „z rąk do rąk”. Na wszystkich czekały jabłka podarowane przez sadowników z Nowego Sącza.

Jan Kościuszko zapewnia, że jeśli zdrowie mu pozwoli, także w przyszłym roku stanie z pierogami na krakowskim Rynku. – Każdego roku przygotowuję więcej i więcej jedzenia i jest to w sumie smutne, bo są to smutne rekordy. Wolałbym stanąć tu z opłatkiem i większą różnorodnością dań. Jak widać jednak, co roku mamy więcej ubogich i potrzebujących i musimy wyręczać państwo, które nie potrafi zapewnić im godnego życia, godnych świąt. Apeluję więc do ludzi dobrej woli, by stanęli razem ze mną i żeby włączyli się w bezinteresowną pomoc. Kraków pokazuje, jak ona bardzo jest potrzebna – powiedział. 

Małgorzata Pabis