Merkel na otuchę Grekom?
Wtorek, 9 października 2012 (12:15)Kanclerz Niemiec Angela Merkel przybędzie dziś do Grecji. Jej wizyta będzie pierwszą od czasu kryzysu gospodarczego w tym europejskim kraju. Obecność Merkel wzbudziła falę sprzeciwu Greków. Także niemiecka prasa obszernie komentuje dzisiejszą wizytę.
Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” („SZ”) zauważył, że wizyta Merkel w Atenach pozostanie jedynie gestem „otuchy i współczucia pod adresem Greków”. Gazeta przypomniała słowa kanclerz, która stwierdziła, że jej wizyta odbędzie się „nawet jeśli jej serce miałoby w tym momencie krwawić”.
„Taki dobór słów nie pasuje do kogoś tak racjonalnego jak Angela Merkel. Ale jej przesłanie w aktualnej chwili może brzmieć tylko następująco: żaden kryzys w Europie nie może być tak ciężki, żeby Europejczycy mogli się siebie nawzajem bać. Stąd też ta wizyta sama w sobie jest już wynikiem tej postawy” – czytamy w „SZ”.
Ekonomiczna gazeta „Handelsblatt” oceniła dzisiejszą wizytę Merkel jako „lepszą niż żadną”. Jednocześnie uznano, że niemiecka kanclerz powinna poświęcić więcej czasu na pobyt w Grecji. „Podejmujący ją premier Antonis Samaras może się co prawda pocieszać, że takie krótkie wizyty są w dyplomacji na porządku dziennym, ale tak naprawdę nie odpowiadają one już starej zasadzie, że podróże kształcą” – czytamy w dzienniku.
Gazeta zauważa, że tę wizytę ochraniać będzie 7 tys. policjantów, którzy „będą dbać nie tyle o bezpieczeństwo niemieckiej kanclerz, ile bardziej o to, by nie doszło do kontaktów z tymi, którzy najchętniej porozmawialiby z Angelą Merkel - z greckim narodem”.
Tymczasem „Muenchner Merkur” („MM”) stwierdził, że wycieczka Merkel do Aten może stać się najdroższą podróżą, w jaką kiedykolwiek udał się jakiś niemiecki kanclerz. Jednocześnie dodano, że kanclerz Merkel wierzy, że „tylko w Atenach, w centrum kryzysu, będzie mogła rozproszyć wątpliwości co do dobrej woli Niemców”.
„Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”) poruszył temat Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego (EMS). Zauważono, że jest on obecnie trwałym elementem Europejskiej Unii Walutowej.
„Powołano go kiedyś do życia, żeby wyciągnąć z tarapatów kraje eurogrupy, które nie mogą albo nie chcą dochować reguł gry wspólnej waluty. Poprzez ten mechanizm ratownicy euro nie tylko zignorowali przyrzeczenie twórców UE, ale także pominęli zakaz uspołecznienia długów zapisany w unijnych traktatach” – czytamy. Zdaniem gazety, poprzez EMS zmienia się na lepsze cały układ sił i statyki unii walutowej. „Teraz bowiem młodą walutę pozbawiono najważniejszego instrumentu nacisku dla utrzymania spójności Unii: wiarygodnych gróźb, że państwa, które nie będą trzymać się dyscypliny budżetowej i nie będą dbać o zdolność konkurencyjną ich gospodarki, same będą musiały odpowiadać za swoje zaniedbania” – dodano.
Regionalna gazeta w północnej Nadrenii-Palatynatu „Rhein-Zeitung” („RZ”) zauważa, że tymczasowe „uspokojenie” kryzysu jest tylko po części wynikiem europejskich zabiegów ratunkowych. Według dziennika, Europejski Bank Centralny (EBC) dał chwilę wytchnienia, zapowiadając nieograniczony skup obligacji państwowych dla wsparcia kulejących państw. Jednocześnie oceniono, że obietnica Mario Draghiego przyczyniła się do zmniejszenia rekordowo niskiego poziomu stopy oprocentowania akcji w Hiszpanii i Włoszech.
„Taki stan utrzyma się tak długo, jak Madryt i Rzym będą nakreślać wiarygodną drogę do załagodzenia sytuacji. Jeżeli natomiast sięgnęłyby one po jeszcze szerzej zakrojoną pomoc ze strony EBC i funduszu ESM, sytuacja może szybko znów się zaostrzyć. Chwilowa cisza poprzedzałaby tylko następną burzę. Nowa europejska zapora ESM byłaby bowiem zbyt niska, jeżeli poważnie zaczęłyby się chwiać tak znaczące w eurostrefie gospodarki jak włoska czy hiszpańska” – podaje „RZ”.
IK