To mój dziennik
Piątek, 19 grudnia 2014 (09:23)„Senatorowie przebudźcie się!” – to artykuł, który został opublikowany na pierwszej stronie pierwszego numeru „Naszego Dziennika”. Był to apel o ratowanie polskiego rolnictwa i przemysłu. Nieprzerwanie od 29 stycznia 1998 roku „Nasz Dziennik” jest blisko spraw, którymi żyją Polacy.
Pierwszy numer „Naszego Dziennika” z pewnością pamięta Mieczysław Mazur, który kiedy 17 lat temu zakupił pierwszy numer, tak pozostał mu wierny do dzisiaj.
– Od 17 lat codziennie czytam „Nasz Dziennik”, który jest dla mnie najważniejszym źródłem informacji. Inne gazety nie piszą o rzeczach naprawdę ważnych dla nas, Polaków, sprawami nieistotnymi próbują odciągnąć naszą uwagę od kwestii najważniejszych – podkreśla w rozmowie z nami Mieczysław Mazur z Lublina, który od początku istnienia „Naszego Dziennika” jest jego prenumeratorem.
– „Nasz Dziennik” przekazuje prawdziwe informacje, cenię waszą rzetelność i bezkompromisowość – dodaje pan Mieczysław i zaznacza, że przez wszystkie lata prenumerowania „Naszego Dziennika” przekonał się o tym, iż powstaje on w trosce o rozwój swoich Czytelników.
– Dla mnie to jedyna gazeta warta uwagi. Opinie i komentarze, które znajduję w „Naszym Dzienniku”, to zdrowe spojrzenie na świat. A przede wszystkim w moim dzienniku mogę przeczytać ważne wskazania naszych pasterzy, które pomagają mi wzrastać duchowo. To dziennik, który powinien czytać każdy katolik – stwierdza Mieczysław Mazur.
Prenumeratę „Naszego Dziennika” można zamówić na każdej poczcie i u listonosza albo www.poczta-polska.pl/prenumerata.
Marta Milczarska