Kwoty na sprzedaż
Czwartek, 18 grudnia 2014 (21:59)Rolnicy będą mogli łatwiej sprzedawać i kupować kwoty mleczne. Ma to pomóc przynajmniej części producentów mleka w uniknięciu lub zmniejszeniu unijnych kar za przekroczenie limitów dostaw surowca do mleczarni.
Stanowi o tym nowelizacja ustawy o organizacji rynku mleka, którą przegłosował Sejm. Rzadko się zdarza, aby posłowie byli tak zgodni jak w tej materii, bo „za” głosowało 440 członków Izby, nikt się nie sprzeciwił, a tylko jeden poseł wstrzymał się od głosu. Ta jednomyślność jest zrozumiała, bo wszystkie kluby i koła parlamentarne mają świadomość, że trzeba robić wszystko, aby rolnicy zapłacili jak najniższe kary za nadprodukcję mleka.
Jaki więc ta ustawa będzie miała praktyczny wymiar dla rynku? Przede wszystkim rolnicy będą mogli łatwiej sprzedawać swoje niewykorzystane limity produkcji (w całości lub w części) tym producentom, którzy przekraczają swoje indywidualne kwoty mleczne. Nie będzie w tej kwestii ograniczeń administracyjnych.
Po pierwsze, zniesiona została zasada o potrącaniu 5 proc. sprzedawanej kwoty mlecznej przez rolnika na rzecz krajowej rezerwy – czyli jeśli producent chciał zrezygnować z np. 10 tys. kg mleka, to innym rolnikom mógł odsprzedać albo użyczyć 9,5 tys. kg, a 500 kg musiał przekazać Agencji Rynku Rolnego, która zarządza rezerwą krajową. Po drugie, ustawa zniosła zakaz zbycia lub użyczenia całości lub części indywidualnej kwoty mlecznej w przypadku, gdy rolnik w okresie dwóch poprzednich lat sam otrzymał przydział z rezerwy krajowej. Teraz hodowcy krów nie będą mogli w ciągu dwóch lat sprzedać tylko tej części swojej kwoty, która odpowiada wielkości mleka przyznanej z rezerwy krajowej.
Parlamentarzyści zasadniczo popierali projekt, ale mieli też szereg uwag. Jacek Bogucki (PiS) zwrócił uwagę, że te rozwiązania oczywiście nie poprawią generalnie sytuacji producentów mleka. Bo tylko niektórzy rolnicy, ci, którzy będą mogli dokupić kwoty mleczne, unikną kar za przekroczenie limitów produkcyjnych. Większość będzie musiała płacić i to często bardzo wysokie kary, a sytuacja wielu gospodarstw i tak jest bardzo trudna. – To jest działanie pozorne – ocenił poseł Bogucki. Jego zdaniem, rząd powinien już dawno przygotować program osłonowy dla mleczarstwa, zabiegać w UE o dopłaty do eksportu produktów mleczarskich czy uruchomić pomoc de minimis. – Z tych rozwiązań nic nie zostało przygotowane, a tym bardziej wprowadzone – stwierdził Jacek Bogucki. I wytykał rządowi, że wcześniej zdecydował z kolei np. o zlikwidowaniu płatności zwierzęcych i rekompensat za kwoty mleczne (dla tych rolników, którzy w poprzednich latach dokupili kwoty mleczne, płacąc często nawet po 1-1,50 zł za litr). Teraz rolnikom bardzo by się przydały te rozwiązania jako instrumenty wsparcia dla hodowców krów.
Cezary Olejniczak (SLD) nazwał tę ustawę „protezą”, która pomoże tylko niektórym rolnikom. Zwrócił zaś uwagę na to, że nie wiadomo do tej pory, jak rząd zamierza pomóc rolnikom, którzy jednak kwoty mleczne przekroczą i będą musieli zapłacić wysokie kary.
Wiceminister rolnictwa Zofia Szalczyk podkreśliła, że ustawa jest potrzebna. I zapewniała, że resort przygotowuje inne przepisy, które mają pomóc rolnikom. Chodzi np. o projekt ustawy o kontraktacji sprzedaży produktów rolnych. Nie ma natomiast szans na wypłacanie rolnikom rekompensat za zakupione kwoty mleczne, gdyż wyklucza to unijne prawo. Szalczyk wyjaśniła, że decyzje o kupnie kwot były dobrowolnie podejmowane przez rolników i była to część normalnej gry rynkowej.
Z informacji ARR wynika, że w poprzednim roku kwotowym (2013/2014) do krajowej rezerwy trafiło prawie 10 mln kg mleka z tytułu 5 proc. potrąceń (to ledwie około 0,001 krajowej kwoty mlecznej, która wynosi ponad 10 mld kg). Natomiast w tym roku kwotowym do krajowej rezerwy rolnicy przekazali prawie 1,5 mln kg mleka. Są to więc rzeczywiście nieduże kwoty. Dlatego posłowie obawiają się, że likwidacja kwot mlecznych w przyszłym roku spowoduje bardzo duże problemy dla sektora mlecznego, a w najbardziej negatywnym scenariuszu może dojść nawet do znacznego spadku produkcji surowca, bo wielu gospodarstwom zagrozi upadłość, gdy przyjdzie im płacić po 80 groszy kary za każdy litr mleka sprzedany ponad limit. Tymczasem teraz średnie ceny skupu spadły do prawie 1,20 zł.
Krzysztof Losz