• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Perfidna gra na nosie społeczeństwa

Czwartek, 18 grudnia 2014 (20:49)

Zbigniew Kuszlewicz, szef Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”, KOMENTUJE debatę o zmianach w Konstytucji dotyczących Lasów Państwowych

Pomijając względy merytoryczne, to, co mieliśmy okazję obserwować naocznie w nocy z galerii sejmowej, przypominało żenujący spektakl, w którym koalicja występuje przeciwko opozycji. Dobrze, że nie udało się wprowadzić zmian w Konstytucji dotyczących możliwości przekształceń własnościowych w obrębie Lasów Państwowych, bo furtka, jaką ta zmiana otwierała, dawała pole do poważnych nadużyć. Z zapisem tym się nie zgadzaliśmy nie tylko jako leśnicy, którzy na co dzień zajmują się lasami, ale także jako obywatele, czemu zresztą wyraz dawaliśmy wielokrotnie.

Jako Krajowy Sekretariat Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność” daliśmy się namówić do prac w zespole, który miał wypracować porozumienie. W skład tego zespołu oprócz strony związkowej wchodzili naukowcy, ale także przedstawiciele parlamentu, m.in. poseł Żelichowski (PSL) czy senator Gorczyca (PO), którzy zgodzili się z zapisem końcowym i taka propozycja miała być wniesiona pod obrady Sejmu. Tymczasem okazało się, że już kilka dni wcześniej w ramach koalicji ustalili zupełnie inne stanowisko, które zakładało m.in. rozszerzenie zapisów o wyjątki uzasadnione tzw. celem publicznym, co z kolei umożliwiałoby przekształcenie czy nawet wylesienie gruntów leśnych.

Jeśli takie przepisy weszłyby w życie, to oznaczałoby otwarcie drzwi do nadużyć i po kawałku uszczuplanie zasobów leśnych, innymi słowy – hulaj dusza piekła nie ma. Takie zachowanie pokazuje perfidię działania niektórych osób i funkcjonowania całego tego układu. Z zapisami zaproponowanymi przez koalicję się nie zgadzaliśmy i trzymaliśmy kciuki, żeby ta ustawa nie została przegłosowana.

Dla nas najważniejsze jest to, żeby Lasy podlegały kompleksowej i bezwarunkowej ochronie, żeby trwałość lasów była zachowana. Dlatego szkoda, że PiS nie udało się przeforsować poprawki, która zakazywałaby jakichkolwiek przekształceń własnościowych w obrębie lasów należących do Skarbu Państwa. Arytmetyka sejmowa jest nieubłagana i taki scenariusz wydarzeń był do przewidzenia. Natomiast to, co zauważyliśmy ,przyglądając się wcześniej procedowanej ustawie budżetowej, to to, że spośród bodajże 130 wniesionych poprawek tylko kilka zostało przyjętych, natomiast reszta, jak później się dowiedziałem, wniesiona przez opozycję, została odrzucona niejako z urzędu. To pokazuje, że wszystko, co jest na rękę koalicji, przechodzi, a to, co proponuje opozycja, jest negowane. Taka droga wzajemnego wykluczania niczemu nie służy. Mamy teatr, w którym aktorzy obdarzeni zaufaniem przez naród grają później wyłącznie według partyjnego scenariusza.

Po raz kolejny okazało się także, że 2,5 miliona podpisów Polaków, którzy domagali się referendum w sprawie lasów, dla koalicji PO – PSL nie znaczy nic, stąd blokada już na starcie bez możliwości wypowiedzenia się. Podobnie było z ok. 3 milionami podpisów zebranymi przez NSZZ „S” dotyczącymi referendum w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego. To jest proceder, który jest stosowany przez tę ekipę od paru lat, proceder, który ma na celu niedopuszczenie do głosu społeczeństwa. W tym układzie polskie społeczeństwo mimo przysługujących praw jest niestety odcinane od głosu. Mamy nadzieję, że sprawa referendum wróci na forum Sejmu, jako leśnicy będziemy tego pilnować. W przyszłym roku czekają nas wybory, dlatego każdy zdrowo myślący Polak powinien wyciągnąć wnioski. Jeżeli tego nie zrobimy, to z Polski zostanie to, co zresztą wyszło z ust obecnie rządzących w ujawnionych nagraniach na taśmach, czyli „ch…, d… i kamieni kupa”. Czas to zmienić, bo inaczej polski majątek zostanie rozgrabiony.

not. Mariusz Kamieniecki