• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Panie marszałku, leśnik to nie zadymiarz!

Czwartek, 18 grudnia 2014 (16:54)

Nocną debatę na temat zmian w Konstytucji dotyczących Lasów Państwowych komentuje Grażyna Zagrobelna, szefowa Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ „Solidarność” i wiceprzewodnicząca Krajowego Sekretariatu Zasobów Naturalnych Ochrony Środowiska i Leśnictwa NSZZ „Solidarność”.

Dziwna to była debata i jej okoliczności. Nie rozpatruje się zmian w Konstytucji po północy, to nie ten czas. Dziwnie też zostaliśmy potraktowani.

W Sejmie byłam już wielokrotnie przy różnych okazjach, ale po raz pierwszy Straż Marszałkowska wpuszczała nas do budynku parlamentu jakimś bocznym wejściem. Zostaliśmy doprowadzeni do galerii, wyznaczono nam również miejsca, które możemy zająć. Czuliśmy się niczym grupa zadymiarzy, którzy przybyli do Sejmu, aby rozrabiać. Nie wiem, dlaczego nie wolno nam było siadać w pierwszym rzędzie. Do tego, żebyśmy przypadkiem nie weszli na główny hol Sejmu, z jednej i z drugiej strony pilnowała nas Straż Marszałkowska. Z różnych stron Polski przybyło ponad 50 leśników, poważnych ludzi, wszyscy w mundurach, których liczba i nazwiska zostały już rano zgłoszone. Po kilku godzinach podróży mieli utrudniony dostęp do toalety, nie mówiąc już o tym, żeby napić się gorącej herbaty lub kawy. Próbowałam reagować na pouczenia czy wręcz nawet na pokrzykiwania pod naszym adresem, ale z niewielkim skutkiem. Nie wiem, skąd się wzięło tak – delikatnie mówiąc – nieeleganckie zachowanie Straży Marszałkowskiej. Czyżby obecna władza była aż tak zdeterminowana, że takim a nie innym traktowaniem próbuje nas zganić za to, że stanowczo bronimy dziedzictwa, jakim są lasy? Wracając jednak do meritum, obserwowaliśmy, jak wniosek w sprawie uzupełnienia porządku obrad o rozpatrzenie wniosku obywatelskiego w sprawie referendum zostaje odrzucony, zresztą tymi samymi rękoma, które go złożyły. Mam wrażenie, że marszałek Sikorski, poddając ten wniosek pod głosowanie, przynajmniej na kilka miesięcy odroczył rozpatrywanie tej sprawy przez posłów. Większość koalicyjna odrzuciła też poprawkę zgłoszoną przez posłów Prawa i Sprawiedliwości, która zakazywała jakichkolwiek przekształceń własnościowych w lasach należących do Skarbu Państwa. To pokazuje, że posłowie PO - PSL mają chyba coś za uszami, skoro nie chcą zgodzić się na zapis, który jednoznacznie broniłby Lasów Państwowych przed nieuczciwymi zakusami. Jeżeli zaś chodzi o zapis konstytucyjny zaproponowany przez koalicję, to nie miał on nic wspólnego z tym, o czym buńczucznie mówił w styczniu tego roku premier Tusk, deklarując ochronę lasów. Dla nas ważne jest to, jak będzie wyglądało zarządzanie Lasami Państwowymi, o czym ta poprawka w ogóle nie mówiła. Nie chroniła też lasów przed tworzeniem różnych spółek, jak to ma miejsce chociażby w przypadku PKP. Nie chroniła też przed zbywaniem poszczególnych elementów majątku. Jak każdy leśnik, a myślę też, że i każdy Polak, chciałabym, aby Lasy Państwowe miały zagwarantowaną ochronę w Konstytucji. Natomiast jeżeli ma się tam znaleźć fałszywy zapis, który będzie tylko przykrywał wszelkie próby przekształceń czy różnych innych nieuczciwych działań, to może lepiej, że nie będzie tego kwiatka przy kożuchu. Ludzi nie interesuje pozorowana, ale pełna i niepodważalna ochrona lasów, która wręcz uniemożliwiałaby „kręcenie lodów”. Cały czas liczymy też, że dojdzie do referendum, bo wolą Polaków jest, aby się ono odbyło. Na razie szanse na to są niewielkie, żeby nie powiedzieć zerowe, bo rządząca koalicja za nic ma głos polskiego społeczeństwa.

not. Mariusz Kamieniecki