• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Nie zdołali kolejny raz zaszkodzić Lasom

Czwartek, 18 grudnia 2014 (13:46)

Nie udało się do końca zagrabić Lasów Państwowych, co chciała uczynić pod płaszczykiem pozornej ochrony tego narodowego dziedzictwa koalicja PO-PSL. Zagrożenie wciąż jednak istnieje. Tak można skomentować to, co wczoraj miało miejsce podczas nocnej debaty w Sejmie.

W poniedziałek wieczorem ni stąd ni zowąd Prezydium Sejmu i Konwent Seniorów wprowadziły do porządku obrad środowego posiedzenia Sejmu punkt dotyczący debaty w sprawie wniosku obywatelskiego o poddanie pod referendum ogólnokrajowe przyszłości Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe i Polskiej Ziemi. Przypomnijmy, że inicjatywa obywatelska to skutek zmiany ustawy o lasach, które z początkiem roku zostały ograbione z pieniędzy na ich bieżącą działalność. Odzew społeczeństwa był niemal natychmiastowy i 9 maja do Kancelarii Sejmu trafiło 2,5 miliona podpisów, których zbieranie ciągle trwa. Inicjatorom referendum zależy na tym, aby to społeczeństwo, a nie garstka posłów koalicji rządowej zdecydowała o przyszłości Lasów Państwowych. 

Próba zmiękczenia Konstytucji       

Główny organizator akcji zbierania podpisów w sprawie referendum poseł PiS, prof. Jan Szyszko, w rozmowie z NaszymDziennikiem.pl podkreśla, że referendum jest konieczne, dlatego że ograbienie Lasów Państwowych z pieniędzy to nic innego jak próba doprowadzenia do bankructwa tej doskonale funkcjonującej instytucji, a co za tym idzie - sprzedaży lasów.

– Ten zapis jest niezwykle niebezpieczny, gdyż siła nabywcza średniej pensji Polaka jest zdecydowanie niższa od średniej siły nabywczej pięciu najbogatszych państw Unii Europejskiej. Stąd pytanie i scedowanie na rząd obowiązku podjęcia renegocjacji zgodnie z traktatem, aby ewentualnie można było nabywać polską ziemię, ale wtedy, kiedy Polak będzie miał taką samą szansę nabycia ziemi w Polsce i poza jej granicami – argumentuje poseł Szyszko.

Wraz z tym tematem pod obrady wprowadzono do porządku obrad Sejmu kwestię forsowaną przez PSL przy poparciu PO dotyczącą zmian Konstytucji, która zakładała, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym z wyjątkiem uzasadnionego celu publicznego.

– PSL na czele z wicepremierem Piechocińskim postanowiło tak zmienić Konstytucję, aby w pewnym sensie przykryć to, co się stało po zmianie ustawy o lasach, a ponadto żeby przykryć protest polskiego społeczeństwa wyrażony 2,5 milionami podpisów – zauważa prof. Szyszko.

Przypomnijmy, że zmiana, o której odrzuceniu dziś w nocy zdecydowało 5 głosów, mówiła, że lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym z wyjątkiem uzasadnionego celu publicznego.

– W tej chwili Konstytucja broni Lasy Państwowe, choć ustawą ze stycznia tego roku ją złamano. Dlatego PiS złożyło skargę do Trybunału Konstytucyjnego i czekamy na jej rozpatrzenie. Teraz natomiast pod płaszczykiem zapisów ochronnych, poprzez wprowadzenie zapisu, że lasy nie podlegają restrukturyzacji, de facto próbowano zmiękczyć Konstytucję. Za tym szła kolejna zmiana upoważniająca Sejm, który zwykłą większością głosów miałby prawo określić, co jest celem publicznym, a co nie, i rozpocząć zmiany strukturalne czy też własnościowe w Lasach Państwowych, m.in. rozpocząć ich sprzedaż – uważa prof. Szyszko.

Podstępy koalicji PO - PSL

W ocenie parlamentarzysty PiS, mając taki instrument w ręce, koalicja rządząca nie miałaby żadnego problemu, żeby stwierdzić, że w danym przypadku celem publicznym jest budżet, znalezienie brakujących pieniędzy na wypłaty emerytur czy dla ochrony zdrowia, a tym samym po kawałku zbywać majątek Lasów Państwowych pod płaszczykiem łatania dziur w różnych obszarach.

– Podstęp PO - PSL polegał na tym, że chciała za jednym zamachem przeforsować debatę, a równocześnie zmienić zapis Konstytucji. Wówczas w eter poszłaby nieprawdziwa informacja, że lasy są chronione w Konstytucji, a w związku z tym referendum jest zbędne. Na szczęście udało się zablokować ten niefortunny zapis do Konstytucji – zauważa prof. Szyszko.

Niestety, posłom PiS nie udało się przeforsować poprawki, która zakazywałaby jakichkolwiek przekształceń własnościowych w obrębie lasów należących do Skarbu Państwa.

– Taki zapis dawałby pewność, że ta substancja lasów, która jest obecnie, musi taka pozostać do końca trwania Konstytucji. Natomiast wszelkie zbycie majątków lasów wymaga obowiązkowej trzykrotnej powierzchniowo kompensaty – argumentuje poseł prof. Szyszko.

Na taką formę zabezpieczenia lasów proponowaną przez PiS nie zgodziła się jednak koalicja rządowa. Zabierając głos z trybuny sejmowej, wicepremier Piechociński skrytykował PiS za „podżeganie” społeczeństwa do referendum przeciwko prywatyzacji lasów, za czym miałoby stać PSL. Tymczasem poseł Szyszko wytknął wicepremierowi niewiedzę.

– To przykre, że wicepremier polskiego rządu nie zna treści pytań, na które mieliby odpowiedzieć Polacy w referendum – zauważa poseł Szyszko.

Posłowie PO - PSL nie dopuścili do debaty na temat lasów i odnośnie do referendum, która ma się odbyć, ale w bliżej nieokreślonym terminie.

– Będę się zwracał do marszałka Sejmu, aby ten zgodnie z prawem uruchomił proces i aby debata w Sejmie odnośnie do Lasów Państwowych i polskiej ziemi odbyła się niezwłocznie. Będę też zabiegał, aby ta debata nie odbywała się pod osłoną nocy, ale w ciągu dnia, kiedy Polacy zainteresowani tą sprawą będą mogli na bieżąco śledzić poczynania Sejmu – zapowiada prof. Szyszko.

Debacie bezpośrednio z Galerii Sejmowej przyglądała się grupa ponad 50 leśników, w galowych mundurach, którzy przybyli z całej Polski. Posiedzenie, mimo późnej pory było też śledzone przez internet.

Mariusz Kamieniecki