Chińscy komuniści zniszczyli pół tysiąca kościołów
Czwartek, 18 grudnia 2014 (12:47)Reżim komunistyczny w Chinach miał pracowity rok w regionie Zhejiang. Od lutego br. regularnie dewastuje świątynie chrześcijańskie, a opornych i walecznych obrońców kościołów bije, aresztuje i nęka. Katolicka organizacja China Aid opublikowała szeroki raport z konkretnymi informacjami na temat fali zniszczeń chrześcijańskich świątyń przez komunistyczny reżim w regionie Zhejiang (o tych wydarzeniach pisałem kilkakrotnie na portalu NaszDziennik.pl, m.in. TUTAJ). Dane są szokujące.
Z powierzchni ziemi zniknęło nagle 426 kościołów (w tym kilkadziesiąt katolickich). Komuniści zrzucali krzyże na ziemię, co - jak spoglądam na zdjęcia czy filmy rejestrujące te barbarzyńskie akty - przywodzi na myśl czasy leninowskie w Związku Sowieckim czy tak zwaną rewolucję kulturalną Mao Zedonga w Chinach.
Szczegółowe informacje udokumentowane zdjęciami (zob. TUTAJ) nie pozostawiają złudzeń. Kardynał Joseph Zen Ze-kiun, który powiedział międzynarodowemu Dziełu katolickiemu Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, że reżim chiński nasilił ostatnio prześladowanie, „nie możemy więc mieć zbyt wiele nadziei na najbliższą przyszłość”, niestety się w swej diagnozie sytuacji nie pomylił (zob. TUTAJ).
Reżim chiński jest wilkiem w owczej skórze. Pozór i fasada chińskich reform, w jakie wierzy Zachód, jest skandalem i wynikiem wyrachowanego cynizmu Komunistycznej Partii Chin.
Reżim kłamie i zwodzi. Jak podaje najnowszy raport o wolności religijnej na świecie, opublikowany przez międzynarodowe Dzieło katolickie Stowarzyszenie Papieskie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, na początku 2013 roku wielu katolików w Chinach miało nadzieję, że zapowiedziane reformy kodeksu karnego przyniosą wolność osadzonym liderom Kościoła.
Do obozu reedukacyjnego (laogai), czyli rozbudowanej sieci obozów koncentracyjnych może trafić każdy. Co gorsza, bez żadnych wyroków i dowodów. Reżim nadał sobie prawo przetrzymywania więźniów nawet przez pół roku bez konieczności postawienia im oficjalnych zarzutów, dowodów, wreszcie wydania wyroku.
W ten sposób do obozów koncentracyjnych trafiło wielu biskupów i kapłanów katolickich z Kościoła katakumbowego, na przykład ks. bp Su Zhimin, aresztowany 15 lat temu przez policję (do dziś jego los jest nieznany), ks. bp Cosmas Shi Enxiang, od 2001 roku przetrzymywany przez postawienia mu zarzutów, ks. Joseph Lu Genjun od lutego 2006 roku przetrzymywany przez policję, i dziesiątki innych niezłomnych katolickich liderów. Jaki jest z kolei los „zwolnionych” z więzień chińskich katolików, przedstawiałem na łamach „Naszego Dziennika” tutaj (zob. TUTAJ).
Chcę przez to powiedzieć, że zapowiedziana reforma nie nadeszła… Zamiast niej nastąpiła eskalacja przemocy. Podsumuję powyższe fakty w ten sposób: Chińska Republika Ludowa jako stały członek Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych jest jednym z najlepszych przykładów na „wiarygodność” oraz efektywność działań ONZ. Chinami na pewno ONZ realizuje szczytne hasła obrony wolności, życia i pokoju. Obecność putinowskiej Rosji w tym składzie dopełnia całej groteski.
Dr Tomasz M. Korczyński