• Sobota, 21 marca 2026

    imieniny: Benedykta, Filemona

Zbrodnie talibów

Środa, 17 grudnia 2014 (09:12)

Rośnie liczba ofiar krwawego zamachu terrorystycznego przeprowadzonego przez pakistańskich talibów na uczniów i nauczycieli z pakistańskiej szkoły w Peszawarze. Większość spośród 141 ofiar to dzieci (132 uczniów). Tak wielu zostało zamordowanych przez niewielu. Siedmiu bandytów mordowało dzieci bez cienia litości. W imię Allaha.

Ofiar wciąż może być więcej, ponieważ kilkuset uczniów jest rannych. Ruch talibów Tahreek-e-Taliban Pakistan (TTP), który przyznał się do tej masakry, jest powiązany z Al-Kaidą. Ta zbrodnia jest jedną z wielu, ale jeszcze nigdy poziom zwyrodnialstwa nie osiągnął takiego poziomu. Pakistan, podobnie jak sąsiedni Afganistan plasują się wysoko na listach hańby. Celem islamistów powiązanych z ruchem talibów są wszyscy, którzy chcą pomagać ubogim i marginalizowanym.

Także w Afganistanie wzrosła aktywność współpracowników Al-Kaidy. Pod koniec lipca br. pisałem o zbrodni talibów dokonanej na dwóch fińskich wolontariuszkach w Herat, które pracowały dla ubogich Afgańczyków od marca 1997 roku (zob. TUTAJ). Dosłownie przed dwoma tygodniami zamordowano kolejnego chrześcijanina.  

W sobotę, 29 listopada br., trzech uzbrojonych talibów wtargnęło do pensjonatu w Kabulu i zabiło mieszkającego tam chrześcijanina z RPA, Wernera Groenewalda oraz jego dwoje nastoletnich dzieci – 17-letniego syna Jean Pierre’a i 15-letnią córkę Rode, a także dwóch afgańskich współpracowników.

Werner Groenewald prowadził niedużą organizację charytatywną Partnership in Academics and Development (PAD). Hanelle Groenewald, żona i matka zamordowanych, wróciła tego dnia do domu późnym popołudniem z kliniki medycznej, w której pracowała. Podziurawione kulami ciała jej najbliższych wkładano właśnie do ambulansów. Napastnicy podpalili także pensjonat. Ogień strawił cały dobytek jej rodziny i wszystkie rodzinne dokumenty. Jeden z zabitych afgańskich pracowników PAD, którego nazwiska z przyczyn bezpieczeństwa nie można podać, pozostawił żonę i dwoje małych dzieci.

Rzecznik talibów Zabiullah Mujahid przekazał na Twitterze informację, że w siedzibie PAD działała „tajna chrześcijańska grupa misjonarska”. Jednak siostra Hanelle Groenewald, Riana du Plessis zaprzeczyła tej informacji:

- Myśleli, że Werner jest misjonarzem, który usiłuje nawracać muzułmanów na chrześcijaństwo, ale tak nie było. Był pracownikiem organizacji charytatywnej i starał się pomagać Afgańczykom. Uczynił wiele dobrego. Riand du Plessis zapewniła również, że wraz ze swoją rodziną żarliwie modli się za swoją siostrę.

Werner Groenewald był dyrektorem oddziału PAD w Afganistanie i od 2003 roku mieszkał w tym kraju wraz z rodziną. Wcześniej służył jako pastor w Holenderskim Kościele Reformowanym.

Głos Prześladowanych Chrześcijan, organizacja, która współpracowała z zamordowanym chrześcijaninem, zaapelowała o modlitwę za Hanelle Groenewald, aby „Pan pocieszył ją po tej wielkiej stracie i napełnił jej serce nadzieją życia wiecznego. Módlmy się o bezpieczeństwo wszystkich pracowników organizacji charytatywnych w Afganistanie, z których wielu to chrześcijanie”.

Pamiętajmy dziś o ofiarach straszliwego zamachu w Peszawarze, mieście, w którym rok temu talibowie zamordowali ponad sto osób w kościele pw. Wszystkich Świętych. Niewątpliwie przemysł zabijania osiąga w świecie islamu przerażające rozmiary.

Dr Tomasz M. Korczyński