Bez limitów i NFZ
Poniedziałek, 8 października 2012 (21:34)Zniesienie limitów na świadczenia zdrowotne, podniesienie nakładów finansowych na służbę zdrowia, likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia, prywatyzacja szpitali czy gabinety lekarskie oraz dentystyczne w szkołach to niektóre tematy poruszone podczas debaty zorganizowanej przez PiS „Alternatywa – Zdrowi Polacy”, która odbyła się w Warszawskim Towarzystwie Lekarskim.
Przez prawie 3,5 godziny eksperci, związkowcy, lekarze różnych specjalizacji dyskutowali o najważniejszych problemach dotykających polską służbę zdrowia.
Otwarcia debaty dokonał prezes Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Jarosław Kaczyński, którego ugrupowanie było organizatorem spotkania. Na wstępie zwrócił uwagę, że poruszony dziś temat budzi ogromne napięcia, kontrowersje i wiele emocji, a poszukiwanie takiego rozwiązania, które doprowadziłoby do obniżenia tego napięcia i poprawiło stan polskiej służby zdrowia, wymaga dyskusji nieobciążonej żadnego rodzaju podziałami.
– Jest rzeczą niesłychanie istotną, by rozmowa o polskich sprawach, najważniejszych sprawach Polski, zaczęła się w naszym kraju na poważnie, by przestała być przekrzykiwaniem się, by przestała być czymś, co bardzo często z meritum, z materią, o którą chodzi, tak naprawdę nie ma wiele wspólnego – stwierdził prezes Kaczyński.
Obecny na debacie kandydat PiS na premiera rządu technicznego prof. Piotr Gliński stwierdził, że ochrona zdrowia jest dla Polaków jedną z najważniejszych spraw, o które należy dbać. – Sprawy zdrowia są przez Polaków wymieniane jako drugie, najważniejsze sprawy do rozwiązania w naszym kraju, po pracy, po zagrażającym bezrobociu. Z drugiej strony, ocena naszego systemu zdrowia nie jest najlepsza. Do 90 proc. społeczeństwa jest niezadowolone z funkcjonowania systemu zdrowia – podkreślił profesor.
Zmian wymaga system finansowania
Były minister zdrowia, poseł Prawa i Sprawiedliwości Bolesław Piecha, zwrócił uwagę na system finansowania służby zdrowia, który – zdaniem parlamentarzysty – potrzebuje zdecentralizowania.
- Trzeba wrócić do systemu budżetowego, ale zadaniowego, zdecentralizować system i przekazać środki do wojewodów, aby wojewoda w budżecie zadaniowym realizował to, co teraz jest związane z kontraktowaniem świadczeń – powiedział.
Wyjaśnił, że środki finansowe powinny trafiać do placówek zdrowia od wojewodów, którzy w ramach budżetów zadaniowych realizowaliby "to, co jest związane z kontraktowaniem świadczeń".
- Obecnie nikt, ani rząd, ani parlament, ani Ministerstwo Zdrowia nie kontrolują przepływu środków finansowych, a robi to skostniała urzędnicza instytucja, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) – wyjaśnił polityk.
Kto kontroluje wydatki?
Specjaliści podkreślali, że w obecnej sytuacji finansowanie służby zdrowia jest poza jakąkolwiek kontrolą. Doktor Adam Sandauer, honorowy przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów „Primum Non Nocere”, postulował o budżetowy system ochrony zdrowia.
Profesor Krzysztof Krajewski-Siuda z Instytutu Sobieskiego skrytykował pomysł PiS dotyczący budżetowego finansowania służby zdrowia. Naukowiec wyjaśnił, że lepszym rozwiązaniem byłoby ograniczenie funkcjonowania NFZ bez jego likwidacji. Krajewski-Siuda uznał, że składkę zdrowotną należy podzielić na dwa filary, z których jeden byłby nadzorowany przez NFZ.
Wiceszef Naczelnej Rady Lekarskiej Konstanty Radziwiłł mówił z kolei, że dostęp do służby zdrowia powinien mieć każdy, gdyż zbyt wiele pieniędzy wydajemy na sprawdzanie, kto jest ubezpieczony, a kto nie.
- Prostszym rozwiązaniem są chyba uprawnienia obywatelskie, aby każdy, kto jest w potrzebie, był uprawniony do tego, żeby otrzymać świadczenie - bez względu na to, czy zgłosił się w styczniu, czy w grudniu, czy się zgłosił w Zielonej Górze czy w Ustrzykach - powiedział.
Jednej recepty nie ma
- Dla kogo ma być ten nowy system i to nowe finansowanie? – pytała Maria Ochman, przewodnicząca Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność”. Zaznaczyła, iż w chwili obecnej w Polsce nie funkcjonuje żadna instytucja czy osoba, która kontrolowałaby system i była za niego odpowiedzialna. Ochman dodała, że brak środków finansowych będzie katastrofą każdego systemu.
Jednocześnie zauważyła, iż należy zdiagnozować problemy służby zdrowia, których jedną z przyczyn – jej zdaniem – jest od lat niezmieniona składka na ubezpieczenie zdrowotne.
Profesor Jerzy Jurkiewicz, neurochirurg, proponował natomiast, aby szpitale uniwersyteckie, wysokospecjalistyczne, były finansowane w odrębny sposób. - Inaczej stracimy bezpieczeństwo zdrowotne Polaków - alarmował. Z kolei prezes Polskiej Koalicji Organizacji Pacjentów Onkologicznych Jacek Gugulski mówił, że finansowanie powinno być tak zorganizowane, by pacjent nie musiał przemierzać setek kilometrów, aby uzyskać leczenie. Według niego, należy znieść limity na świadczenia medyczne.
Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, stwierdził natomiast, że za niektóre usługi powinno być wprowadzone współpłacenie. To – jego zdaniem – byłoby pewnego rodzaju motywacją dla pacjenta i lekarza, a w konsekwencji miałoby doprowadzić do wyeliminowania lub zmniejszenia liczby nadużyć świadczeń zdrowotnych.
Chirurg prof. Krzysztof Bielecki zauważył z kolei, że „w służbie zdrowia nie może być demokracji i wolnego rynku”. Pozytywnie ocenił on pomysł likwidacji NFZ. Jak podkreślił, nie może być zgody na sytuację, w której „w służbie zdrowia najważniejsze są dwa słowa: »oszczędzanie« i »zysk«, a nikt nie mówi o jakości leczenia”.
Zdaniem prof. Bieleckiego, priorytetem w działaniu powinno być zwalczanie „najgorszych trzech zabójców”: chorób krążenia (miażdżyca), nowotworów, a także profilaktyka wypadków i zatruć. Mówił on także o pogarszającej się sytuacji szpitali publicznych, która – jak zauważył – wynika z zajmowania się najtrudniejszymi i zarazem „najmniej opłacalnymi” chorobami.
W trakcie debaty rozmawiano także o stworzeniu sieci szpitali oraz zapewnieniu w każdej szkole opieki lekarskiej i dentystycznej. Senator Stanisław Karczewski (PiS), moderator dyskusji, przypomniał zatrważające wyniki, według których 100 proc. 18-latków ma próchnicę. Ponadto polska młodzież ma wyraźne wady postawy i jest otyła. Profesor Krzysztof Krajewski-Siuda zauważył, że zbyt mało miejsca poświęca się edukacji zdrowotnej. - Dzisiaj w polskiej szkole produkuje się analfabetów zdrowotnych - ocenił. Z kolei dr Jacek Piątkiewicz wskazywał na konieczność zbudowania zintegrowanego systemu opieki nad dziećmi. - Konieczna jest odrębna ustawa regulująca te kwestie – mówił.
Izabela Kozłowska