Troska i rzetelność
Wtorek, 16 grudnia 2014 (17:33)Z Lechem Marczukiem, lekarzem psychiatrą z Malborka, prenumeratorem „Naszego Dziennika”, rozmawia Marta Milczarska
Dlaczego spośród wielu tytułów prasowych prenumeruje Pan właśnie „Nasz Dziennik”?
– „Nasz Dziennik” to wyjątkowa gazeta. Codziennie oprócz najważniejszych informacji, wnikliwych komentarzy i bardzo cennych analiz gospodarczych otrzymuję gazetę, która chce wzrostu duchowego swojego Czytelnika. Jestem zafascynowany artykułami o świętych, o błogosławionych, tak często zupełnie nam, katolikom, nieznanych, a tak ważnych, by zrozumieć, że każdy z nas podąża do świętości, że święci to ludzie, którzy żyli, chodzili po ziemi, mieli różne problemy i radości, ale znaleźli drogę, która prowadzi do Boga. Historie świętych, rozważania biblijne czy na przykład komentarze do nowenny stają się moim odniesieniem danego dnia – jak postępować, nad czym się zastanowić, co zrobić w trudnej sytuacji. I choć jest wiele dzienników, tygodników, to żaden z nich nie dba o duchowość swojego czytelnika.
To nas wyróżnia na rynku prasy codziennej?
– Z pewnością, ale nie tylko. Czytając „Nasz Dziennik”, chcę żyć Bożą miłością. Czytałem także inne gazety i porównywałem, jakie informacje przekazują, w jaki sposób, i widzę, że „Nasz Dziennik” w odróżnieniu od innych chce pokazywać dobro. Nawet o trudnych sprawach pisze z troską, a nie siejąc defetyzm, strach czy panikę. Widzę, że w wielu artykułach pojawia się troska o jedność Polaków, nie dzielenie i skłócanie, ale właśnie budowanie pozytywnych postaw.
Nie chcę już tu mówić o braku rzetelności i manipulacjach, jakie pojawiają się w mediach i innej prasie, ale – moim zdaniem – dzieje się tak, gdyż zapominają one, że mają służyć odbiorcy, czytelnikowi czy widzowi. Jeśli jest się nastawionym na sensację, to zupełnie zostaje pominięty człowiek. „Nasz Dziennik” codziennie dba o każdego człowieka, gdyż nie tylko chce, aby był on rzetelnie poinformowany, ale też by wzrastał duchowo.
Co najbardziej lubi Pan czytać w „Naszym Dzienniku”?
– Bardzo ważne są dla mnie analizy gospodarcze i polityczne pisane przez doskonałych ekspertów. „Nasz Dziennik” od wielu lat systemowo analizuje kondycję polskiej gospodarki. Inne gazety o poszczególnych gałęziach gospodarki piszą wtedy, kiedy wydarzy się coś złego, jest jakiś kryzys. Tymczasem my, Polacy, powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, jakie kontrakty, umowy są podpisywane i jaki wpływ mają one na nasze codzienne życie. Polski przemysł upada, górnictwo jest w coraz gorszym stanie, a my nie wiemy, dlaczego tak się dzieje. Ja odpowiedzi znajduję w „Naszym Dzienniku”.
„Nasz Dziennik” jest dla Pana inspiracją?
– Moje zaangażowanie w krzewienie pamięci o Żołnierzach Wyklętych, działalność w grupie historycznej to właśnie efekt lektury artykułów w „Naszym Dzienniku” i zafascynowania polskimi bohaterami okresupowojennego, którzy tworząc podziemie antykomunistyczne, walczyli o wolną i niepodległą Polskę. Dzięki wam budzi się we mnie duma z polskiej historii i chęć krzewienia pamięci o zapomnianych bohaterach.
„Nasz Dziennik” zachęca, przypomina o modlitwie za Ojczyznę, za naszych pasterzy, polityków.
– Tak, „Nasz Dziennik” proponuje wiele pięknych, jednoczących inicjatyw. W ostatnim czasie, odmawiając Nowennę do Matki Bożej od Cudownego Medalika, która opatrzona była pięknymi rozważaniami o. Stanisława Przepierskiego, postanowiłem z Cudownym Medalikiem dotrzeć do osób, które o nim jeszcze nie słyszały. Dlatego też zdecydowałem się zamówić większą liczbę numeru „Naszego Dziennika” z Cudownym Medalikiem i rozdać go innym. Każdy z nas powinien być ewangelizatorem. Mnie Matka Boża Niepokalanie Poczęta natchnęła do tego, aby obdarzyć mieszkańców Malborka i okolic Cudownym Medalikiem. Myślę, że szczególną troską i modlitwą powinniśmy otaczać młodzież, która jest bardzo zagubiona w dzisiejszym świecie, dlatego jeśli nie możemy młodym ofiarować tego Medalika, to ofiarujmy za nich modlitwę. Bez ludzi, którzy bezinteresownie będą działać na rzecz dobra wspólnego, dobra Polski i Polaków, nie dojdziemy do niczego dobrego.
Jak zachęciłby Pan innych do sięgnięcia po „Nasz Dziennik”?
– Czytając „Nasz Dziennik”, mam pewność, że nie jestem manipulowany, nie jestem oszukiwany, nie zaprzątam sobie głowy sensacją czy nieważnymi informacjami. „Nasz Dziennik” czytam ze spokojem, bo wiem, że troszczycie się o człowieka i jego integralny rozwój.