• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Władza przeciw obywatelom

Wtorek, 16 grudnia 2014 (16:19)

Z ks. prałatem dr. Henrykiem Bolczykiem, kapelanem strajkujących górników z kopalni „Wujek” w latach 1980-1981, rozmawia Magdalena Pachorek

Dzisiaj obchodzimy 33. rocznicę pacyfikacji kopalni „Wujek”, podczas której 9 osób straciło życie, a ponad 20 zostało rannych. W tym trudnym czasie dla tamtejszych górników wspierał ich Ksiądz opieką duszpasterską…

– Byłem proboszczem parafii pw. Michała, na terenie której znajduje się kopalnia „Wujek”. Górnicy zgłosili się do mnie o pomoc w wykonaniu sztandaru „Solidarności” i przygotowanie ich do uroczystości jego poświęcenia. Nie chcieli być tylko powierzchownymi czcicielami symboli znajdujących się na sztandarze, oni pragnęli je zrozumieć i nimi żyć.

Chcieli także być świadomymi chrześcijanami, którzy dbają o swoje życie duchowne i dzielą się wiarą z innymi. Interesowali się również życiorysem św. Barbary, która jest ich patronką. To wszystko stało się dla mnie sygnałem do podjęcia pracy nad ich rozwojem duchownym.

Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce poprzedziło aresztowanie Jana Ludwiczaka, ówczesnego szefa zakładowej „Solidarności”. Jakie emocje wywołało to wśród załogi kopalni „Wujek”?

– Górnicy byli świadomi, że jest to kolejna odsłona konfrontacji między władzą a społeczeństwem. Władza, która nie została wybrana z woli ludu, próbowała wszelkimi sposobami podporządkować sobie obywateli. Ci jednak nie zamierzali się na to zgodzić, dlatego po aresztowaniu Jana Ludwiczaka górnicy podjęli decyzję o wstrzymaniu pracy do momentu jego uwolnienia. Na pewno towarzyszyła im obawa o życie własne i swoich rodzin, jednak nie powstrzymało ich to od czynnego sprzeciwu.

 Jak po latach ocenia Ksiądz te wydarzenia?

- Pamiętajmy, że jeśli władza nie jest reprezentantem ludu, to jej zarządzenia zawsze będą trafiać na opór społeczeństwa. Przykład takiej sytuacji mieliśmy właśnie w grudniu 1981 r., kiedy obywatele buntowali się przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Zadaniem rządzących jest troska o ludzi, a nie ich niszczenie. Mam nadzieję, że władza nie podniesie już więcej ręki na swoich obywateli.

Wspomnienie tamtych wydarzeń jest też ostrzeżeniem dla obecnych polityków przed tym, aby nie popadli w zbytnią pewność w wyzwalanie przez siebie narodu w momencie, kiedy tak naprawdę ich działania dążą do jego niszczenia. Owszem mogą się uciekać do manipulacji medialnych czy różnych form przemocy, ale to będzie świadczyć wyłącznie o tym, że nie liczą się z powagą powierzonych sobie zadań.

Dziękuję za rozmowę.

Magdalena Pachorek