• Środa, 25 marca 2026

    imieniny: Marii, Wieńczysława

Kara na raty

Poniedziałek, 15 grudnia 2014 (22:05)

Minister rolnictwa Marek Sawicki zaproponował rozłożenie na raty kar za nadprodukcję mleka, jakie w przyszłym roku zostaną nałożone na unijnych rolników. W Polsce ta kara może przekroczyć 200 mln euro.0

Swoją propozycję minister Sawicki przedstawił podczas spotkania unijnych ministrów rolnictwa w Brukseli, ale nie wiadomo jeszcze, czy uda się dla niej zdobyć wymaganą większość 2/3 głosów. Mamy jednak jeszcze trochę czasu, aby przekonać inne państwa do poparcia swoich postulatów.

Problem przekroczenia kwot mlecznych dotyczy części krajów UE, w tym Polski, co powoduje, że trudno jest zmienić przepisy dotyczące sankcji za zbyt duże dostawy mleka. W roku kwotowym 2013/2014 nasi rolnicy przekroczyli limit produkcji mleka o 1,7 proc. co spowodowało nałożenie przez Komisję Europejską 46 mln euro kary. Poza Polską kwoty mleczne przekroczyły też Niemcy (163 mln euro kary), Holandia (133 mln euro), Dania (28 mln euro), Austria (25 mln euro), Irlandia (10 mln euro), Cypr (1,5 mln euro) i Luksemburg (800 tys. euro). Łącznie Bruksela ściągnęła więc 409 mln euro.

900 mln zł kar?

Teraz jednak sytuacja jest o wiele poważniejsza, bo jeśli ilość skupowanego mleka nie spadnie, to 31 marca przyszłego roku, po zakończeniu roku kwotowego 2014/2015, może się okazać, że przekroczyliśmy krajową kwotę mleczną aż o 8 proc. To by zaś oznaczało, że KE nałoży na nas aż 216 mln euro kary, czyli około 900 mln zł według obecnego kursu unijnej waluty (za każdy litr ponad przyznany limit rolnik będzie musiał zapłacić 80 groszy kary). Co prawda, minister Marek Sawicki zakłada, że przekroczenie krajowej kwoty mlecznej będzie niższe, ale i tak grozi nam kara w wysokości 160-180 mln euro. Dlatego podejmowane są działania, aby tego scenariusza uniknąć.

Mało prawdopodobne jest podniesienie współczynnika tłuszczowego, dzięki czemu nasz limit produkcji mleka wzrósłby od razu przynajmniej o 1 proc. ten postulat minister Sawicki znowu postawił, ale nic nie wskórał. Przeciw jest większość państw UE, a także Komisja Europejska.

– Na korektę współczynnika tłuszczu jest już za późno – powiedział Phil Hogan, unijny komisarza ds. rolnictwa.

Dlatego Sawicki zaproponował rozłożenie rolnikom kar na raty. – To nie zaszkodzi budżetowi UE, a pomoże producentom mleka – stwierdził Marek Sawicki. I tłumaczył, że problemu z karami by nie było, gdyby nie coraz niższe ceny skupu mleka. Rolnicy zapłaciliby je bez szemrania, gdyby w Polsce cena mleka wynosiła średnio w granicach 1,60 zł – jak było na początku 2014 roku, podczas gdy teraz jest o około 40 groszy niższa. Ceny skupu spadły też znacznie w większości państw unijnych, co jest skutkiem kryzysu na rynku mleka i rosyjskiego embarga na wyroby mleczarskie z UE. Na razie jednak żadnej decyzji w kwestii polskiego wniosku nie podjęto. Minister Sawicki liczy, że sprawa zostanie przyspieszona w styczniu, gdy przywództwo w Unii przejmie Łotwa, która mocno odczuwa skutki rosyjskiego embarga.

Niech UE interweniuje

Rolnicy z całej UE domagają się interwencji Brukseli na rynku mleka. Europejskiej Rada ds. Mleka zorganizowała demonstrację przeciwko bezczynności KE w tej materii. Rada ostrzega, że rynkowi mleka grozi katastrofa.

– Wielu producentów ma poważne problemy z płaceniem rachunków i obawia się, że nie będzie miało za co kupić paszy dla krów – przekonywał Romuald Schaber, szef ERM.

I podkreślał, że problemy te dotyczą coraz większej liczby państw, w tym takich potentatów jak Niemcy, Francja, Holandia, Polska. Dlatego konieczne jest np. zwiększenie dopłat do eksportu produktów mleczarskich poza UE, czy wzrost stawek za prywatne przechowalnictwo masła i mleka w proszku. To  pozwoliłoby na zdjęcie z rynku unijnego nadwyżek mleka i wzrost jego cen. Wydaje się mało prawdopodobne, a wręcz niemożliwe, żeby Komisja podniosła stawki dopłat, bo to też wiąże się z koniecznością zwiększenia wydatków z unijnego budżetu.

To nie będzie łatwe do przeprowadzenia i z powodu tego, że  - jak powiedział polski minister rolnictwa po rozmowach w Brukseli - jego koledzy lekceważą problemy branży mleczarskiej.

– Mam wrażenie, że wielu ministrów nie bardzo jest zorientowanych w sytuacji na rynku mleka, bo mówią, że w Europie na tym rynku nie ma kryzysu – powiedział Marek Sawicki. – To są zdumiewające stwierdzenia – oceniał minister.

Krzysztof Losz